Tymczasem rozłam, jaki się zaznaczył na początku 1915 r. z powodu różnic politycznych, przybrał formy ostrzejsze. W Warszawie 9 drużyn odpadło od Naczelnej Komendy Skautowej i przeszło do nowoutworzonej Polskiej Organizacji Skautowej (P.O.S.), mającej swą siedzibę w Piotrkowie przy Dep. N.K.N. i sympatyzującej z Legionami. Utworzenie się P.O.S. budzi i w Drużynie Zawiszy Czarnego zadawnione echa sporów i powoduje nowe rozbicie. Cześć opowiada się przy P.O.S. - cześć, mniejsza, przy N.K.S.

Ale ,"smutne doświadczenia pierwszego rozłamu nauczyły nas, jak szkodliwą rzeczą jest rozłam w drużynie i jaką nienawistną atmosferę wnosi. I tym razem mniejszość ustąpiła większości i drużyna w całości opowiedziała się przy P.O.S. (Al. Mianowski). 

1916 r. Drużyna w Ogrodzie Botanicznym.

"Z powodu ciągłej tolerancji Niemców Drużyna rozrasta się bardzo szybko. Początkowo tworzą się trzy plutony: J. Boguskiego ("Jałoszki")Z. Zdziarskiego ("Mańki") i Kowalewskiego, zaś wskutek opowiedzenia się Drużyny przy P.O.S, przyłącza się do niej pluton, zorganizowany na terenie szkoły Chrupczałowskiego, a prowadzony przez naszą "szarżę" A. Garszyńskiego i kombinowany pluton ze szkoły Mazowieckiej i Konopczyńskiego.

1916 r. Drużyna w kolumnie czwórkowej w Ogrodzie Botanicznym

Drużyna nasza zyskuje sobie lokal naprzód przy ulicy Wiejskiej 11, a następnie przy ulicy Wspólnej 49. Urządza się kursy: sygnalizacyjny i kurs dla zastępowych. Uzupełniamy bibliotekę, ubieramy izbę. Wycieczki do Kabat, do Pyr. Ta ostatnia kończy się walką, zresztą bardzo zaciętą, a nie bardzo harcerską, z 5-tą drużyną N.K.S. im. C. Godebskiego.

1916 r. Wycieczka Pyry - Moczydły. Kompania w marszu.

1916 r. Wycieczka Pyry - Moczydły. Rowerzyści.

1916 r. Wycieczka Pyry - Moczydły. Szkicowanie.

Udział w wielkiej wycieczce 1-go okręgu P.O.S, do lasów Wawerskich. Drużyna występuje tu, w roli straży przedniej siły głównej i - dzięki drużynowemu Pniewskiemu - wywiązuje się z zadania, zupełnie dobrze. Następuje I-szy kurs instruktorski, zorganizowany przez Komendę Okręgu na wielką skalę. Wzięli w nim udział wszyscy plutonowi i zastępowi z naszej Drużyny. Zresztą kurs zawiódł pokładane nadzieje: prowadzony był bez-planowo, największy nacisk był kładziony na musztrę formalną; wprowadzono bezmyślną pseudodyscyplinę pruskich szkół podoficerskich. Wycieczka kursu pod Mińsk Mazowiecki - na Wielkanoc. 

1916 r. I pluton w szyku rozwiniętym.

1916 r. Szarże Drużyny.

Drużyna bierze czynny udział w organizacji pochodu 3 maja, wystawia około 20 harcerzy w pełnym umundurowaniu - do Drużyny reprezentacyjnej i do posterunków sanitarnych Pogotowia Ratunkowego. 

1916 r. Skauci warszawscy w pochodzie 3 Maja.
Zdjęcie "Z dziejów Harcerstwa Polskiego 1910-1939".

W maju został ogłoszony konkurs wewnętrzny na najlepsze wyekwipowanie zastępu (Drużyna poniosła duże ofiary na rzecz Batalionu Warszawskiego). Zawiszacy zarabiają: fabrykowaniem torebek i sprzedażą ich, roznoszeniem listów, doręczaniem kalendarzy firmowych i.t.p.

W czerwcu Drużyna ma około 40 płócien namiotowych, moc łopatek, łopat, siekier, narzędzi stolarskich, kotłów i t.d. "Konkurs wygrywa I zastęp III plutemu pod zastępowym Mianowskim. Rynsztunek przeważnie pochodził z pola bitwy, z czasów wojny rosyjsko - niemieckiej, częściowo kupiony po tandeciarniach podmiejskich.

Kolonia została urządzona w Podsowiu (Korczew, pow. Sokołowski) i doszła do skutku dzięki energii drużynowego Bohdana Pniewskiego oraz ofiarności b. harcerza kol. R. Ostrowskiego. Wiele przyczynił się tu Prezes Koła Opieki Rodzicielskiej przy gimn. im. Staszica, pan W. Popielawski. Drużyna, nie korzystając z funduszów publicznych, przebyła na kolonii przeszło dwa miesiące; korzystało z niej przeszło 30 chłopców. P. Ostrowski oddał do naszej dyspozycji szopę na siano, stojącą pod lasem, na brzegu olbrzymich łęgów nadbużańskich, około 300 m. od Bugu. Od p. Ostrowskiego mieliśmy darmo drzewo, 3 krowy (oddane do naszej dyspozycji na czas kolonii) i kartofle. Zbudowaliśmy sami kuchnię, piwnicę, stodołę, królikarnię, wyreparowaliśmy szopę, porobiliśmy okna, prycze, magazyn. Na wzmożony ruch „budowlany" wpłynęła obfitość drzewa. Obok stanął cały obóz szałasów, wszelkich możliwych odcieni, z kuchnią i innymi urządzeniami obozowymi. W obozie tym niejednokrotnie spędzaliśmy deszczowe noce. W wiktuały zaopatrywaliśmy się w sąsiednich zaściankach.

W kuchni królowała p. Pawłowa, "najstarsza harcerka w Polsce" - żona woźnego z gimnazjum im. Staszica. Codzień było wyznaczonych dwu dyżurnych do pomocy (od dyżuru byli tylko zwolnieni drużynowy i oboźny - Jałoszka). Jedzenie było smaczne i obfite. 

1916 r. Kolonia w Karczewie (Podsowie). Obiad w obozie.

Mieszkaliśmy w lesie, zapoznawaliśmy się z jego życiem. Tyralierka i okopywanie się straciły dużo dla nas uroku. Przepadaliśmy za tropieniem, podkradaniem się. Saperki uczyliśmy się praktycznie, budując zresztą rzeczy pożyteczne nie tylko dla nas - poprawiliśmy na przykład mostki w całej okolicy. Szkoła pływacka (zbudowanie odpowiednich budowli na rzece!!) prowadzona przez jednego z lepszych pływaków warszawskich, d-ha Tadeusza. Meissnera, dała bardzo dobre wyniki. Football kwitnął (dwie drużyny: Podsowianka i Podlasianka). Patrol kolarski - 7 maszyn - uprzystępnił nam dostęp do świata. Robiliśmy dużo wycieczek do Siedlec, Sokołowa, Drohiczyna, Mord i t.d. Przekradaliśmy się nawet dwa razy ukradkiem na drugą stronę Bugu, do "Ober Ostu".

W sierpniu odbyły się ćwiczenia nasze z Drużyną siedlecką im R. Traugutta, zakończone wzięciem przez nas do niewoli części tej Drużyny. Ćwiczenia te odbywały, się na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych. Weszliśmy w kontakt z ludnością, urządzając dla chłopców miejscowych gry i zabawy w niedziele i święta..."
(Al. Mianowski, I Alb. Druż., st r.14).

Po powrocie z kolonii Drużynę prowadzi w dalszym ciągu Bohdan Pniewski. Przy końcu jednak, roku 1916 zostaje powołany do pracy w Głównej Kwaterze i Drużynę obejmuje "Gucio Młodszy" - dh. Stefan Gutowski, jako "pełniący obowiązki drużynowego". Plutony obejmują; Władysław Popielawski i Stanisław Gołębiowski. Z pierwotnych 3 plutonów po dwa zastępy, zostają stworzone 2 plutony po trzy zastępy, zaś Olek Mianowski ("Słoń") otrzymuje rozkaz zorganizowania plutonu trzeciego. Ostatnią tegoroczną imprezą jest trzydniowa wycieczka do Wiślicy.

"Tymczasem w skautingu polskim zaszły pewne zmiany na lepsze. Oto już na wiosnę 1916 r. w różnych odłamach skautingu, których na terenie samej Kongresówki było 4, rozpoczął się ruch zmierzający do połączenia się w jedną organizację. Po długich obradach i sporach została wyłoniona komisja porozumiewawcza i na zjeździe w Warszawie w dniach 1 i 2 listopada 1916 r. nastąpiło połączenie całego harcerstwa w Królestwie w jeden Związek Harcerstwa Polskiego."
(według W. Błażejewskiego "Hist. Harc. Polskiego").

Roman Różycki - "Kronika 25 lat dziejów Szesnastki 1911-1936" - Warszawa 1936 r.
Pisownia zgodna z oryginałem. Przepisał wyw. Marcin Weiss.

UZUPEŁNIENIE

Ponowny rozłam w skautingu warszawskim, jaki zaznaczył się w końcu 1915 roku na tle stosunku do legionów Piłsudskiego, okazał się znacznie bardziej niebezpieczny, niż ten sprzed roku. Wtedy bowiem, dzięki warunkom konspiracyjnym, mógł zostać zachowany w tajemnicy. Obecnie, w sytuacji jawnego działania drużyn i Naczelnej Komendy Skautowej, ani różnicy zdań, ani aktów niesubordynacji nie dało się już ukryć. Rozłam odcisnął swoje piętno na każdej drużynie i osobie każdego szeregowego nawet skauta, niszcząc dotychczasowego ducha braterstwa, jaki mimo wielu różnic nadal był obecny w skautingu. W szeregi harcerskie wkradła się autentyczna wrogość.

Katalizatorem rozłamu był fakt utworzenia z początkiem 1915 r. na ziemiach Królestwa zajętych przez wojska niemieckie, Polskiej Organizacji Skautowej, mającej swoją siedzibę w Piotrkowie Trybunalskim i jawnie sprzyjającej legionom Piłsudskiego. W momencie, gdy w Warszawie ponownie odżyły spory pomiędzy częścią drużyn zaangażowanych w prace na rzecz POW i legionów, a NKS, która była temu przeciwna, istniała już organizacyjna alternatywa dla drużynowych, którzy nie chcieli podporządkować się zaleceniom komendy. Drużynowi ci podpisali z POS porozumienie, na mocy którego na terenie Warszawy został utworzony XXI Okręg POS. Dziewięć drużyn warszawskich, a więc połowa z istniejących, oderwała się od NKS i przeszła do POS.

Jedną z nich była drużyna Zawiszy Czarnego. Wydarzenia te "obudziły w drużynie zadawnione echa sporów i spowodowały nowe rozbicie". Większa część skautów poszła za drużynowym do POS, mniejszość pozostała przy NKS. Na szczęście rozłam w drużynie nie trwał zbyt długo. Po kilku tygodniach "mniejszość ustąpiła większości i drużyna w całości opowiedziała się przy POS".

Warto w tym miejscu dopowiedzieć jeszcze jedno. Nowe linie podziału w skautingu warszawskim nie przebiegały identycznie, jak te rok wcześniej. Tym razem tylko 9, a nie 12 drużyn odłączyło się od NKS. Przykładowo, Zawiszak Janusz Rudnicki wraz ze swoja drużyną J. Sowińskiego pozostał przy NKS, chociaż rok wcześniej poparł "Rebelię". Przyczyny były złożone. Odgrywały tu rolę zarówno ambicje lokalne (POS ze względu na siedzibę w Piotrkowie odbierany był jako organizacja prowincjonalna), jak i pewne przewartościowania na tle politycznym. Kiedy grupa drużynowych w ramach Batalionu Warszawskiego POW dotarła na front, przekonała się naocznie, że piękne i wzniosłe ideały walki o Polskę, z perspektywy okopów, przekładają się na rzeczywistość niewiele z tymi ideałami mającą wspólnego. Pojawiły się pierwsze wątpliwości, czy aby na pewno ofiary życia, które składali legioniści, były ofiarami złożonymi na ołtarzu wolności. Czy może, jak twierdzili narodowcy, chodziło tylko o dostarczenie Niemcom bitnego polskiego rekruta i użycie go w charakterze "mięsa armatniego". W ówczesnej nerwowej sytuacji politycznej i militarnej wątpliwości te były jak najbardziej uzasadnione. Z drugiej strony, sukcesy militarne Niemiec i Austro-Węgier sprawiały, że część niedawnych zwolenników endecji zaczęła wątpić w słuszność orientacji prorosyjskiej i stopniowo przechodziła na pozycje "peowiackie".

Inną wartą podkreślenia okolicznością towarzyszącą nowemu rozłamowi była szczera i obopólna chęć jego szybkiego zażegnania. Obie strony, NKS i POS, zdawały sobie sprawę z negatywnych skutków istnienia dwóch różnych skautowych ośrodków decyzyjnych, tak odmiennie zapatrujących się na wybór drogi do niepodległości. Jednym z takich skutków, o którym już pisałem, była wzajemna wrogość, jaką zaczęły sobie okazywać drużyny i skauci podlegli różnym komendom. Ślad tej wrogości można znaleźć i w dziejach Szesnastki, kiedy to kronikarz wspominając jedną z wiosennych wycieczek pisze, że ta "kończy się walką, zresztą bardzo zaciętą, a nie bardzo harcerską, z 5-tą drużyną N.K.S. im. C. Godebskiego".

W grudniu 1915 r., kiedy rozłam wisiał na włosku, ale nie był jeszcze do końca przesądzony, NKS wystosowała do komendanta Piłsudskiego prośbę o zwolnienie z wojska dwóch instruktorów, Piotra Olewińskiego i Jerzego Wądołkowskiego i oddelegowanie ich do pracy skautowej. Zwróćmy uwagę, że obaj jako niedawni drużynowi i współtwórcy skautingu warszawskiego posiadali w Warszawie ogromny autorytet. Obaj też byli przywódcami "Rebelii" sprzed roku, dodajmy - rebelii skierowanej przeciwko NKS. A jednak to właśnie w nich pokładano nadzieję na przeprowadzenie udanej mediacji i zapobieżenie rozłamowi. W rezultacie, w marcu 1916 r. zwolniono z wojska Piotra Olewińskiego. Przybył on do Warszawy, gdzie zastał już dwa odrębne i wrogo do siebie nastawione obozy skautowe. Nie przystępując formalnie do żadnego z nich, aby nie utrwalać podziałów, rozpoczął prowadzenie żmudnych pertraktacji. 2 maja 1916 r., w trakcie dwunastogodzinnego zebrania, któremu osobiście przewodniczył, doprowadził do porozumienia i połączenia się obu organizacji działających na terenie Warszawy. Konkretnie, akt połączenia dotyczył XXI Okręgu POS i drużyn pozostających pod komendą NKS, która używała nieformalnej jeszcze nazwy "Związek Harcerstwa Polskiego". Termin "harcerz" był zresztą od jakiegoś czasu coraz częściej używany wymiennie z określeniem "skaut", zyskując sobie wielką popularność.

W międzyczasie w skautingu administrowanym przez NKS zaszły pewne dość istotne zmiany. Wczesną wiosną utworzono z drużyn podległych NKS-owi kilka hufców. Powołano też ośmioosobową Radę Hufcowych. Trzech z nich, Janusz Rudnicki, Tadeusz Skotnicki i Józef Jakubowski, było Zawiszakami. Przeprowadzono wiele zmian metodycznych i organizacyjnych. Między innymi opracowano programy prób i sprawności oraz uporządkowano numerację drużyn, które do tej pory oznaczane były tylko nazwiskiem patrona.

To tłumaczy, dlaczego drużynie Zawiszy Czarnego przypadł w udziale tak daleki numer porządkowy, czyli numer "16". W chwili numerowania drużyn podległych NKS późniejsza Szesnastka w całości należała do POS i w tej pierwszej numeracji nie brała udziału. Jak pamiętamy z „Kroniki", niezbyt harcerska bójka toczona była z 5- tą drużyną NKS. Kolejne, wyższe już numery przyznano drużynom, które znalazły się pod wspólną komendą na mocy porozumienia z POS zawartego 2 maja 1916 r. Jak ustalił Wojtek Bogusławski, po raz pierwszy użyto numeru "16" przy Drużynie Zawiszy Czarnego w rozkazie z dnia 17 maja 1916 r., w którym przydzielano drużyny POS do nowych hufców.

Przy okazji warto wyjaśnić, dlaczego akurat 2 maja spędzono aż dwanaście godzin na negocjowaniu porozumienia zjednoczeniowego i dlaczego czyniono to z tak wielką determinacją. Otóż następnego dnia po raz pierwszy od niepamiętnych czasów miało dojść do publicznych i to urządzonych na wielką skalę obchodów Święta 3 Maja. Była to pierwsza wiosna w uwolnionej od Rosjan Warszawie. Co prawda miasto nie było jeszcze wolne, ale okupujący je Niemcy, chcąc zaskarbić sobie sympatię Polaków, pozwalali na coraz śmielsze manifestowanie uczuć patriotycznych. Polacy natomiast skwapliwie z tego korzystali. Tak więc 3 maja 1916 r. szykowała się w Warszawie wielka patriotyczna manifestacja, w której miały wziąć udział wszystkie organizacje dążące do odzyskania przez Polskę niepodległości. Ambicją skautów było wypaść na tej manifestacji jak najbardziej okazale. Miał to być bowiem pierwszy publiczny pokaz skautingu po jego ujawnieniu. Zarówno ZHP jak i POS zdawały sobie sprawę, że pokazanie się opinii publicznej w stanie rozdarcia i jawnego konfliktu odebrane byłoby wysoce negatywnie i mogłoby przynieść harcerstwu więcej szkody niż pożytku. Dzięki tej presji, mimo wielkich różnic i kontrowersji, udało się jednak osiągnąć upragnione porozumienie.

Wacław Błażejewski tak opisuje przebieg uroczystości trzeciomajowych: "Wśród tysięcznych tłumów uczestniczących w trwającym kilka godzin pochodzie przez ulice miasta, drużyny skautowe pełniły funkcję straży honorowej, utrzymując porządek (NKS) oraz wyróżniając się świetną postawą i musztrą (POS) jako jedna z grup w pochodzie." Przypomnijmy, że Szesnastka "wystawiła około 20 harcerzy w pełnym umundurowaniu do drużyny reprezentacyjnej i do posterunków sanitarnych Pogotowia Ratunkowego". Przez kolejne dni w Agricoli trwała wystawa prac harcerskich przygotowana zawczasu przez drużyny podległe NKS. Wystawa była wielkim sukcesem warszawskiego harcerstwa, ale Szesnastka jako drużyna wywodząca się z POS, nie była do niej przygotowana i nie wzięła w niej udziału. 

1916 r. Komendant J. Piłsudski i ks. Mauersberger (obok) w otoczeniu innych osób 
przyjmują defiladę drużyn skautowych w parku Sobieskiego 3 Maja. 
Zdjęcie "Z dziejów Harcerstwa Polskiego 1910-1939".

Porozumienie z 2 maja wyprzedzało nieunikniony szerszy proces scaleniowy o pół roku i było, w pewnym sensie, wielką prowizorką. Na terenie Królestwa Polskiego, zajętego przez państwa centralne, nadal działały 4 organizacje uznające się za skautowe: warszawski "ZHP", pozawarszawski POS, Związek Skautek Polskich i Junactwo. To ostatnie rozwijało się do tej pory zupełnie niezależnie skupiając przede wszystkim młodzież wiejską i robotniczą. Pierwsze drużyny junackie powstały w Warszawie jesienią 1912 r. W chwili zjednoczenia w Warszawie istniały 4 drużyny męskie i 3 żeńskie oraz większa liczba drużyn na prowincji w sumie ponad 1000 junaków i junaczek. We wszystkich czterech organizacjach zaczęły w 1916 roku dominować tendencje scaleniowe. Powołano zatem komisję porozumiewawczą, która zdołała wypracować zasady zjednoczenia. Doszło do niego na wspólnym zjeździe zwołanym w Warszawie w dniach 1 i 2 listopada 1916 r. Trzy pierwsze organizacje powołały do życia Związek Harcerstwa Polskiego, a Junactwo przystąpiło doń na równych prawach. Przewodniczącym wspólnej Komendy Naczelnej ZHP został ks. Jan Mauersburger. Następnego dnia odbyła się w Warszawie wielka parada harcerska, którą odbierał Józef Piłsudski. Zawiszak, Janusz Rudnicki, prowadził kolumnę drużyn męskich. W Kronice Szesnastki nie ma o tym wzmianki, jednak trudno sobie wyobrazić, aby nie było tam drużyny Zawiszy Czarnego. 

1916 r. Uczestnicy zjazdu zjednoczeniowego w Warszawie 1-2.XI. 
Zdjęcie "Z dziejów Harcerstwa Polskiego 1910-1939".

Fakt, że defiladę zjednoczonego skautingu odbierał osobiście komendant Piłsudski, był czytelnym znakiem, w pewnym sensie nawet symbolem, zwycięstwa tendencji "piłsudczykowskich" w harcerstwie i oznaką chwilowej "klęski" obozu narodowego. Istniały po temu przyczyny polityczne: przede wszystkim, coraz bardziej widoczne przejawy rozkładu państwa rosyjskiego, co stawiało wielki znak zapytania przy koncepcji opierającej się na współpracy z caratem. Równolegle zaś, coraz bardziej przyjazna Polsce polityka państw centralnych i ich wyraźna przewaga wojenna nad będącą w tarapatach wewnętrznych armią rosyjską, przysparzała zwolenników Piłsudskiemu. Dokładnie dwa dni po defiladzie, 5 listopada, ogłoszony został wspólny Akt Niepodległości obu Cesarzy Austro-Węgierskiego i Niemieckiego, w którym zaborcy zobowiązywali się do utworzenia w przyszłości państwa polskiego, o ile Polacy masowo wesprą wojenny wysiłek państw centralnych (czytaj: dostarczą odpowiednio dużą liczbę rekrutów). Trudno było o wyraźniejszy dowód słuszności koncepcji piłsudczyków, bo car Rosji, nawet w tak krytycznym położeniu, w jakim znajdowało się jego imperium, na podobny gest się nie zdobył.

Warto o tym wszystkim wiedzieć, żeby lepiej zrozumieć, jakie emocje towarzyszyły ówczesnym harcerzom, którzy przecież za główny cel swojej działalności obrali dążenie do odzyskania przez Polskę niepodległości. Pozwoli to także lepiej wczuć się w atmosferę panującą wtedy w naszej drużynie i zrozumieć dalsze jej losy.

Marek Gajdziński (2003 r.)

ZAWISZACY

Grupa Zawiszaków na czele z Jurkiem Wądołkowskim służyła w legionach Piłsudskiego (m.in. Tadek Gutowski).

Piotr Olewiński oddelegowany z legionów do pracy w skautingu doprowadził do zjednoczenia warszawskich drużyn POS i NKS pod wspólna komendą. Po zjednoczeniu był szefem Głównej Kwatery, a w grudniu został komendantem I Okręgu Stołecznego ZHP.

Janusz Rudnicki prowadził 9 Drużynę im. J. Sowińskiego, był hufcowym, członkiem pierwszej Rady Hufcowych przy NKS, a następnie sekretarzem I Okręgu ZHP.

Beniek - Ignacy Wądołkowski, prowadził 21 Drużynę im. I. Prądzyńskiego, a po zjednoczeniu był hufcowym, któremu podlegała Szesnastka. Przede wszystkim zaś działał w POW, gdzie był komendantem Okręgu.

Danek - Bohdan Pawłowicz w szarży plutonowego prowadził 21 Drużynę im. I. Prądzyńskiego

Stanisław Zdziarski w szarży plutonowego prowadził bliżej nieokreśloną drużynę w IV hufcu.

Tadeusz Skotnicki - w szarży drużynowego prowadził 3 Drużynę im. ks. J. Poniatowskiego

Bociek - Bohdan Pniewski w szarży drużynowego pod koniec roku przeszedł do pracy w Głównej Kwaterze ZHP

Wojciech Bogusławski (1986 r.) - "Kronika 16WDH im. Zawiszy Czarnego 1911-1986"

Stan Drużyny na dzień 31.12.1916 r.

  • Drużynowy - Stefan Gutowski ( w randze plutonowego)
  • 3 plutony:
    • I Pluton - plutonowy Władek Popielawski - 3 zastępy
    • II Pluton - plutonowy Stanisław Gołębiowski - 3 zastępy
    • III Pluton - plutonowy Aleksander Mianowski (w organizacji)
  • Razem ok. 50 harcerzy

Więcej...