Wyszukiwanie zaawansowane
Relacje
do poprzedniego artykułudo końca stronydo strony głównejpowrót do spisu treścido następnego artykułu
2022-04-21 | Warszawa | szer. Maciej Wrześniewski
Biwak "Grunwaldu" w Rybienku, 9-10 kwietnia 2022 r.

Nasz biwak zaczął się o 7:30 na placu Narutowicza, przy Kamieniu Drużyny. Kiedy już wszyscy się zebrali, wyruszyliśmy w prawie dwugodzinną podróż do Rybienka. Gdy przyjechaliśmy, odłożyliśmy plecaki na werandzie domu i ustawiliśmy się na apel. Po apelu poszliśmy na grę- naszym celem było poskładanie fragmentów wierszy Adama Mickiewicza. Zadania były trudne, dużo musieliśmy chodzić, ale jakoś daliśmy radę.

 

Po grze zabraliśmy się za rozstawianie namiotów. Po 15 minutach nasz namiot był już gotowy. Następnie zabraliśmy się za gotowanie obiadu. Zacząłem kroić warzywa a zastępowy kurczaka. Gdy warzywa były posolone a kurczak ugotowany wzięliśmy ciasto i zrobiliśmy sobie tortille. Niestety kurczak był nie ugotowany a warzywa słone a do tego przypaliła mi się menażka... Mimo wszystko- najedliśmy się, a to chyba najważniejsze. Po obiedzie poszedłem umyć menażkę. Gdy posprzątaliśmy po obiedzie okazało się, że woda którą myło się ręce i menażki miała ujście przy naszym namiocie. Zatkaliśmy wodę kamieniem i woda na szczęście nie dotarła do naszego namiotu.

 

Po umyciu menażek i odpoczynku, zaczęła się gra ekonomiczna. Chodziło w niej o to że kadra ustawiła się w różnych miejscach które oznaczały punkty skupu i kupna. Każdy zastęp dostał na początek po 100 zł i musiał zainwestować w więcej pieniędzy, żeby zdobyć Dzidę, która składała się z przeddzidzia, śróddzidzia i zadzidzia (każda z tych części dzieliła się na kolejne „przed-” , „śród-” i „za-”, ale to za dużo pisania i dziwnych słów- przyp. red.). Było dużo biegania a sama gra została podzielona na 9 tur po 10 minut. Po grze udaliśmy się na kolację. Po niej odbyło się ognisko na którym śpiewaliśmy piosenki a następnie poszliśmy spać. Szybko przebraliśmy ponieważ było zimno i w nocy było nie inaczej. Ale w końcu noc minęła i od czasu pobudki mieliśmy 15 minut na spakowanie siebie i namiotu. Myślałem że nam się nie uda, ale ostatecznie byliśmy pierwsi. Siedliśmy przy ognisku i czekaliśmy na śniadanie. Gdy śniadanie już się skończyło poszliśmy na mszę do pobliskiego kościoła. Następnie powędrowaliśmy zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie a następnie na peron. Jechaliśmy 2 godziny pociągiem do Warszawy a z niej 30 minut tramwajem na plac Narutowicza na apel. Dostaliśmy na nim sprawności z zimowiska. Myślę, że był to bardzo fajny biwak.

 

szer. Maciek Wrześniewski „Sóweczki”

do poprzedniego artykułudo początku stronydo strony głównejpowrót do spisu treścido następnego artykułu
©2000 - 2022  16WDH