|
Roman Różycki
1911 rok
Ruch skautowy, który z taką siłą i szybkością rozszerzył się w Polsce i ogarnął
liczne rzesze najlepszej młodzieży, przybierając dużo głębsze ideowe
oblicze, niż marzył o tym jego angielski twórca, lord Baden Powell, - natrafił
u nas na świetnie przygotowane podłoże. Młodzież polska, która żyła
wychowana w tradycjach naprawienia klęski powstania styczniowego, której hasła
pozytywizmu nakazywały ciągła pracę nad sobą, ogarnięta była wówczas
niepowstrzymaną potrzebą zrzeszania się, organizowania, walczenia, ulepszania
siebie i otoczenia, przygotowywania się wreszcie do czegoś nieokreślonego,
czegoś co musiało się stać i doprowadzić wreszcie do uwolnienia kraju.
Wypadki polityczne, wojna rosyjsko – japońska i klęska Rosji budziły otuchę,
ciągłe niepokoje w Europie stwarzały pewien trudny do zdefiniowania nastrój,
że zbliża się jakaś wielka epoka i że trzeba wyjść na jej spotkanie
przygotowanym. Stąd liczne koła samokształceniowe, organizacje sportowe,
turystyczne, gimnastyczne, jak „Sokół", związki etyczno –
abstynenckie, jak „Eleusis" – wreszcie liczne tajne organizacje
wojskowe o celu już bardzo ściśle określonym. I wtedy właśnie, cudownym
zbiegiem okoliczności, zrodziła się w Anglii idea skautingu, która
przeniesiona na grunt polski, okazała się po prostu stworzona dla licznych
rzesz młodzieży, czującej potrzebę działania, a nie mającej wspólnej
organizacji, wspólnego sztandaru, pod którym mogłaby się skupiać i działać
w ściśle określonym kierunku.
„Idziem jak fala zalać polski świat" – pisze w pierwszym
numerze redagowanego przez siebie pisma „Skaut" – Andrzej Małkowski,
dusza ówczesnego polskiego skautingu.
I rzeczywiście wszędzie, gdzie idea skautingu dotarła, w postaci przede
wszystkim artykułów, energiczne jednostki samorzutnie zabrały się
natychmiast do tworzenia pierwszych zastępów. We Lwowie, będącym kolebką
polskiego harcerstwa, ruch rozwijał się szybko, dzięki wydatnej pomocy
„Sokoła", organizacji podówczas bardzo silnej i spoistej, i przede
wszystkim dzięki temu, że ze Lwowa pochodzili ci ludzie, którzy skauting do
polski przynieśli.
W Kongresówce
natomiast, dzięki „troskliwej" opiece rosyjskiej, wszelka zorganizowana
praca była bardzo utrudniona. Jako pierwszą próbę należy wspomnieć drużynę,
założoną w 1910 roku przez profesora gimnastyki, Nebla na terenie szkoły Wróblewskiego
w Warszawie, która jednak, w skutek zbytniego zakonspirowania, dużego wpływu
na losy harcerstwa nie miała.
Dopiero w
jesieni 1911 roku następuje ożywienie. Jednocześnie przy kilku szkołach
organizują się drużyny. Jedną z nich, a więc jedną z najpierwszych w
Kongresówce, jest drużyna zorganizowana przy Szkole Realnej Stowarzyszenia
Techników im. St. Staszica, a będąca zawiązkiem dzisiejszej 16 Warszawskiej
Drużyny Harcerzy imienia Zawiszy Czarnego.
Na parę
lat przed tym, nim idea skautingu dotarła w ogóle do Polski, grupa uczniów ze
Szkoły Realnej im. Staszica organizowała wspólne gry, jak palant i piłka nożna
na Polu Mokotowskim, oraz wycieczki piesze, między innymi do Czarnej Strugi i
do Czerska, co wobec dość dużej odległości wymagało pewnego zgrania się i
organizacji. Dlatego też, skoro Janusz
Rudnicki i Jurek Wądołkowski,
podówczas uczniowie tej szkoły, zaczęli werbować swe zastępy, natrafili na
grunt już przygotowany. Każdy z nich działał osobno, bez porozumienia się z
drugim. Rudnicki rozpoczął pracę
z ramienia organizacji „Zarzewie". Zapoznawczy się z pismem
„Skauting", które mu przywiózł ojciec z Anglii i z książką Małkowskiego
„Skauting jako system wychowania młodzieży" (będącą właściwie
zbiorem jego wykładów na pierwszym kursie dla skautów, zorganizowanym we
Lwowie (1911 20.3 – 1.6)), utworzył jeden zastęp, który następnie wobec
napływu ochotników rozrósł się w pluton, zawiązany 20.10.1911r.
Prawie
jednocześnie zaś, związek „Młodzieży Narodowej" ogłosił w szkole
organizację drużyny, mianując Jurka
Wądołkowskiego, jednego ze swoich członków, drużynowym. Do drużyny Wądołkowskiego
zgłosiło się od razu kilkudziesięciu chłopców, których podzielił na
dziewięć zastępów, potem - w miarę napływu – na dwanaście. Pierwszym
zastępowym i pomocnikiem drużynowego był Pietrek
Olewiński.
Drużyna i
pluton pracowały równolegle lecz osobno do końca 1911 roku. Tymczasem Wądołkowski,
który zaczynając pracę, miał mniej przygotowania skautowego od Janusza
Rudnickiego, dopiero po zorganizowaniu drużyny i bliższym zapoznaniu się z
literaturą skautową, doszedł do wniosku, że w skutek masowego werbunku,
dostało się do drużyny wiele elementu niepożądanego. Rezygnując więc z
liczebności na korzyść jakości, przeprowadził tak surową selekcję, że na
początku roku 1912 został mu zaledwie jeden zastęp, złożony z siedmiu skautów.
Równocześnie
reorganizuje swój pluton Rudnicki,
kończąc pracę „oczyszczania" na 20.12.1911r., czyli że prawie
jednocześnie z ukończeniem równoległej akcji Wądołkowskiego. W tym
pierwszym okresie oba oddziały zachowują przyjacielskie stosunki, organizując
szereg wspólnych wycieczek i ćwiczeń w okolicach Warszawy, jak trzydniowa
wycieczka do Janówka, do Miłosny, do Marysinka, Drewnicy, Zielonki itd.
Ze zdjęć,
które się zachowały z tych czasów w archiwum Drużyny, widać, że ze szczególną
pasją ćwiczono budowanie mostów linowych, sypanie okopów, robiono
najrozmaitsze szkice i pomiary terenowe, warzono jakieś niesłychanie spartańskie
potrawy, w skomplikowanych kuchniach ziemnych. Dziś w epoce, kiedy obozownictwo
i w ogóle prace w terenie nie budzą już może tak wielkiego jak dawniej
entuzjazmu, z pewnego rodzaju wzruszeniem patrzy się na skupione twarze chłopców
z pożółkłych fotografii, którzy z taką pasją i samozaparciem zdobywali te
wspaniałe i tajemnicze umiejętności.
Autor
pisał te słowa w 1936r. Drużyna dysponowała wtedy bogatym archiwum zawierającym
zdjęcia, dokumenty, kroniki i relacje. Niestety archiwum to w całości spłonęło
w Powstaniu Warszawskim. (przypomnienie red.)
Roman Różycki - "Kronika 25 lat dziejów Szesnastki 1911-1936" -
Warszawa 1936r.
Pisownia zgodna z oryginałem. Przepisał wyw. Marcin Weiss.
UZUPEŁNIENIE
Po nieudanej próbie zorganizowania pracy z młodzieżą metodą skautową w szkole Wróblewskiego, co miało
miejsce jesienią 1910 roku, kolejne tym razem już udane próby podjęto równolegle i bez porozumienia ze sobą
w ramach różnych organizacji młodzieżowych dopiero rok później. Wpływ na to miały bez wątpienia wieści o
żywiołowym rozwoju ruchu skautowego w Galicji, jakie przedostawały się ze Lwowa.
W "Staszicu" powstały dwa plutony, z których połączenia zrodziła się "Szesnastka" Zawiszy Czarnego - jeden
utworzony przez OMN, drugi w ramach "Zarzewia". W szkole Konopczyńskiego z inspiracji "Organizacji
Młodzieży Narodowej" utworzone zostały zastępy, które dały początek późniejszej "Trójce" im. ks. Józefa
Poniatowskiego. W szkole Rychłowskiego z ramienia "Zarzewia" powstał zalążek późniejszej "Jedynki" im. R.
Traugutta. Wreszcie pod koniec roku, w ramach OMN, powstał jeszcze jeden ośrodek pracy skautowej, tym
razem w szkole Chrzanowskiego, gdzie utworzono późniejszą "Dwójkę" im. T. Rejtana. Pojawiło się też kilka
innych mniej udanych prób, które okazały się jednak niezbyt trwałe i nie zdołały przerodzić się w silne i zwarte
drużyny skautowe. Do takich prób można zaliczyć zastęp przy szkole Zgromadzenia Kupców (OMN), zastęp w
szkole Górskiego (Organizacja Młodzieży Postępowo - Niepodległościowej) oraz ponownie nieudaną próbę
reaktywowania pracy w szkole Wróblewskiego.
Rozwój ruchu skautowego w Królestwie nie mógł mieć jednak tak żywiołowego charakteru jak w Galicji, ze
względu na zakonspirowanie pracy.
Od końca listopada 1911r. w Warszawie rozpoczęła pracę tajna Komisja Porozumiewawcza organizacji
niepodległościowych prowadzących działalność skautową. Jej celem było ujednolicenie i podporządkowanie się
jednemu ściśle skautowemu kierownictwu, a także nawiązanie kontaktu organizacyjnego z Naczelnictwem
Skautowym we Lwowie. W początkowej fazie pracy w komisji zasiadali dowódcy istniejących oddziałów
skautowych, między innymi Jurek Wądołkowski,
Piotr Olewiński i Janusz
Rudnicki, organizujący plutony
skautowe na terenie Szkoły Realnej im. St. Staszica. Później, gdy w toku prac komisji kierownictwa tych
organizacji zdały sobie sprawę z powagi przedsięwzięcia i możliwych jego skutków dla Polski, nastąpiło jeszcze
ściślejsze utajnienie rozmów i przeniesienie ich na wyższy szczebel decyzyjny.
Warto, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, podkreślić tę chwalebną chęć zgody i współdziałania, jaką wykazały
organizacje o różnych przecież programach politycznych i zabarwieniu ideowym. Kiedy na podstawie pierwszych
doświadczeń uświadomiono sobie, jak wielkie możliwości skupienia młodzieży wokół czynu niepodległościowego
drzemią w metodzie i idei skautingu, zgodnie postanowiono zrezygnować z własnych ambicji i dla dobra Polski
utworzyć oddzielną, wewnętrznie spoistą, zdyscyplinowaną organizację skautową działającą wyłącznie w oparciu
o zalecenia i instrukcje skautowe płynące z dalekiego Lwowa. Efektem tego było powstanie w początkach
1912r. tajnej Naczelnej Komendy Skautowej dla Królestwa Polskiego, która podporządkowała się lwowskiemu
Naczelnictwu i przejęła pełną kontrolę nad istniejącymi w Warszawie oddziałami skautowymi.
Marek Gajdziński (2003r.)
Stan Drużyny w dniu 31.12.1911r.
Pluton powołany przez organizację "Młodzieży Narodowej".
Plutonowy - Jerzy Wądołkowski
Stan ok. 7 skautów ( po selekcji)
Pluton powołany przez "Zarzewie"
Plutonowy - Janusz Rudnicki
Stan ok. 10 skautów ( po selekcji)
____________________________________________________
Więcej...
Historia - Marek Gajdziński
- Lata 1911-1920 W Walce o Niepodległość
Panteon
Zawiszaków - Jerzy Wądołkowski
Panteon Zawiszaków - Janusz
Rudnicki
Panteon
Zawiszaków - Piotr Olewiński
Panteon
Zawiszaków - Ignacy Wądołkowski
.
|