|
Marek Gajdziński
1972 rok
Kolejny rok rozpoczął
się od malowania i remontu harcówki - skromnego pomieszczenia na terenie
Szkoły Podstawowej nr 9, w którym odbywały się zbiórki.
Na wiosnę miało
miejsce kilka biwaków. Między innymi w kwietniu, w Kaniach Helenowskich.
Nocowano w wiejskiej szkole. Głównym celem biwaku było przeprowadzenie
biegu harcerskiego na stopień ochotnika dla chłopców, którzy byli w
Drużynie ponad rok, a z różnych powodów nie brali udziału w obozie.
Bieg przeprowadzono w Lasach Nadarzyńskich; ukończyło go sześciu
harcerzy. W dniach 14-15 maja odbył się biwak
Drużyny w Puszczy Kampinoskiej. Nocowano w Pociesze, w stodole leśniczego.
W nocy, przy Krzyżu Jerzyków, sześciu harcerzy, którzy pomyślnie
przeszli bieg, złożyło na ręce Staszka Korwina Przyrzeczenie
Harcerskie.
Latem odbył się
kolejny XLIII obóz letni 16WDH nad jeziorem Głębokim koło Gryz na
Mazurach. Obóz, niestety znowu niesamodzielny, wszedł w skład
zgrupowania obozów hufca. Komendant - Jacek Jaszczuk, zastępca - Jarosław
Kopaczewski, oboźny – Tadeusz Gacki. Stan: 15 harcerzy w trzech zastępach.
Zastępowi: Marek Tumiłowski-„Mikuś", Jan Malanowski, Ryszard
Kukuła. Punktację między zastępami wygrał zastęp Marka Tumiłowskiego.
Program obozu nie odbiegał od ustalonego wcześniej schematu - budowa
obozu, dużo sportu, chatki, codzienne ogniska i oczywiście zmora najmłodszych
harcerzy, czyli warty i służby w kuchni. Czterodniowy rajd pieszy
prowadził do Giżycka (ok. 70 km). Bieg na stopnie przeprowadzono jak
zwykle pod koniec obozu, a Przyrzeczenie złożono ostatniej nocy.

1972r. Drużyna na zbiórce zgrupowania obozów hufca.
Po obozie drużynowym
został mianowany Jarek Kopaczewski, a przybocznym Tadek Gacki. Praca
odbywała się w trzech zastępach i polegała głównie na
"przerabianiu technik harcerskich".
Po nieudanej próbie
zorganizowania w Szkole Podstawowej nr 9 drużyny żeńskiej przez M.
Wrotnowską, kolejną, tym razem udaną próbę podjęła instruktorka ze
Szczepu 242 WDH - Zofia Jasińska wraz ze swoją koleżanką szkolną - Ewą
Hołodowicz w roli przybocznej. W wyniku ich energicznych działań już
dnia 1 października do Szczepu 16 WDH została włączona drużyna żeńska
składająca się z kilkunastu dziewcząt, które zgłosiły się do
poboru. W listopadzie drużyna ta przyjęła nazwę „Bractwo Czarnego Orła"
(od herbu Zawiszy Czarnego). Jej pierwszym wystąpieniem na zewnątrz był
udział w I Rajdzie Parasolowym.
Włączenie do istniejącego formalnie szczepu drużyny żeńskiej było
rezultatem dążenia partyjnych władz harcerskich do ujednolicenia
struktury organizacyjnej związku i, przy okazji,
"utemperowania" niepokornego ducha Szesnastki. Trzeba bowiem
pamiętać, że Szesnastka przez wiele lat, jako jedna z nielicznych w
ZHP, skutecznie opierała się płynącym z góry naciskom na
upolitycznienie pracy w duchu wytycznych partii komunistycznej. W Drużynie
panował specyficzny duch szacunku i dumy z tradycji. Przyczyną tego
stanu był częsty i bliski kontakt ze środowiskiem Zawiszaków. Byli oni
żywymi świadkami niedawnej historii Polski i Harcerstwa i to świadkami
nieobojętnymi, a wręcz przeciwnie, takimi, których postawy życiowe,
ukształtowane właśnie w Drużynie i w dawnym Harcerstwie, stanowiły
dla harcerzy Szesnastki wzór do naśladowania, a dla władz
komunistycznych musiały być prawdziwą "solą w oku". Dla
postronnego obserwatora już sam dobór piosenek śpiewanych w Drużynie
dawał wiele do myślenia. W Szesnastce od lat panowała moda na pieśni
partyzanckie i powstańcze. Do żelaznego repertuaru należały takie tytuły
jak "Chłopaki z AK", "Żołnierze spod Gór Świętokrzyskich",
"Jędrusiowa dola", "Puchacze" itp. Skoro śpiewano
takie piosenki, to o czym mówiono przy ogniskach, co wspominano, gdy w kręgu
siadali Zawiszacy będący dawniej żołnierzami AK i Polskich Sił
Zbrojnych na Zachodzie? Odpowiedź była oczywista. Szesnastka znajdowała
się pod wpływem postaci wrogich komunistycznemu ustrojowi. Uporczywe
kultywowanie dawnych tradycji Drużyny było słusznie odbierane jako
wyraz kontestacji ówczesnej sytuacji Polski i Harcerstwa. Jednym z
przejawów trwania w tej tradycji był ciągnący się wiele lat sprzeciw
kadry instruktorskiej Szesnastki wobec koedukacji w ZHP. W dawnym
Harcerstwie istniał rygorystycznie przestrzegany podział na dwie
samodzielne i odrębne organizacje: męską i żeńską. 16 WDH była
zawsze drużyną męską. Przez te wszystkie lata wykształciła
specyficzny styl pracy będący mieszaniną puszczaństwa, "wojskówki"
i sportu. Był to styl typowo męski, za twardy do zastosowania w
harcerstwie żeńskim , które miało zawsze i powinno mieć zupełnie
inne cele i metody pracy. W sytuacji, gdy władze ZHP w myśl utopijnych,
socjalistycznych wizji wychowawczych zmieniły strukturę organizacyjną
Harcerstwa i wprowadziły koedukacyjny model organizacji, "męskość"
Szesnastki, w naturalnym odruchu obronnym, nabrała znaczenia kolejnego
elementu jej tradycji i to elementu silnie podkreślanego i pilnie strzeżonego.
W 1972 roku Szesnastka była bodaj jedynym typowo męskim środowiskiem
harcerskim w Warszawie, jeśli nie w całej Polsce. Komunistom, którzy tępili
każdy przejaw indywidualizmu i wszystko pragnęli ujednolicać według
"jedynie słusznych radzieckich wzorców", sytuacja taka nie mogła
się podobać. Niestety, Szesnastka była w owym czasie środowiskiem dość
słabym organizacyjnie i władze ZHP mogły wywierać na nią skuteczną
presję. Komenda hufca delegując Zofię Jasińską do utworzenia drużyny
dziewcząt w szkole, w której działała Szesnastka, upiekła jednocześnie
dwie pieczenie przy jednym ogniu.
Po pierwsze, poprawiło to statystyki i zlikwidowało ostatnią białą
plamę na szkolno-harcerskiej mapie Ochoty. Szkoła nr 9 była jedyną, na
której terenie nie działała drużyna żeńska. Było oczywiste, że
nowoutworzona drużyna harcerek, w myśl obowiązującej struktury
organizacyjnej ZHP, zostanie włączona do formalnie istniejącego przy
tej szkole Szczepu 16 WDH, burząc w ten sposób ostatni męski bastion
"harcerskiej reakcji''.
Po drugie, w sam środek niepokornego środowiska Szesnastki wprowadzono
''konia trojańskiego''. W Szczepie znalazła się instruktorka posłuszna
nakazom władz ZHP, zdolna od wewnątrz realizować ich politykę, choćby,
jeśli nie uda się inaczej, przez skłócenie i rozbicie tego środowiska.
Jak łatwo można było przewidzieć pojawienie się dziewcząt w
Szesnastce stało się w przyszłości powodem wielu poważnych problemów.
Już kilka miesięcy później pojawiły się trudne do przezwyciężenia
konflikty personalne tak charakterystyczne dla każdego hermetycznego środowiska,
w którym pojawiają się osoby narzucone z zewnątrz. Zwłaszcza, gdy
jest to chorobliwie rządna władzy kobieta potrafiąca dla osiągnięcia
swojego celu po mistrzowsku posługiwać się całym arsenałem intryg i
skwapliwie korzystająca z silnego poparcia czynników odgórnych. Jej
poglądy, postawa i charakter stały się zarzewiem konfliktu, który
przez kolejne lata zdominował życie Szesnastki.
Stan Drużyny w
dniu 31.12.1972r.
Komendant Szczepu - hm. Stanisław Korwin-Szymanowski
16WDH-y "Grunwald"
Drużynowy - pwd. Jarosław Kopaczewski
Przyboczny - org. Tadeusz Gacki
Zastępy:
Zastęp I - Marek Tumiłowski
Zastęp II - Jan Malanowski
Zastęp III - Ryszard Kukuła
Stan ogółem - 30 harcerzy
____________________________________________________
Więcej...
Relacje - Marek Gajdziński - Moje
Przyrzeczenie Harcerskie
Historia - Marek Gajdziński -
Lata 1970-1980 W Obronie Tożsamości
|