|
Marek Gajdziński
1984 rok
15 stycznia odbyła
się wspólna Choinka Szesnastki męskiej i żeńskiej. Na spotkaniu
pojawiła się liczniejsza niż zwykle grupa Zawiszaków. Wydano
pojedynczy numer Sulimczyka.
XXXI obóz zimowy całej Drużyny zorganizowano w Zakopanem na Gubałówce
w pierwszej połowie lutego. Komendę stanowili: pwd. Jacek Kajak –
komendant, 1-wszy oboźny - ćw. Marek Talacha, 2-gi oboźny – wyw.
Szymon Majewski i kwatermistrz wyw. Andrzej Karwan. Poza komendą w
zimowisku uczestniczyło 21 harcerzy w 5 zastępach:
Dzików – zastępowy wyw. Adam Lenarcik
Rysiów – zastępowy wyw. Andrzej Dasiewicz
Zbików – zastępowy mł. Robert Prędki
Orłów – zastępowy mł. Rafał Lipski
Żubrów – zastępowy wyw. Paweł Burakowski
We współzawodnictwie zwyciężyły Rysie Andrzeja Dasiewicza.
W odróżnieniu od zimowiska sylwestrowego, tym razem panowały bardzo
dobre warunki śniegowe. Przez większość czasu oddawano się białemu
szaleństwu. Umiejętność jazdy na nartach była już w Drużynie
postawiona na przyzwoitym poziomie. Starsi szusowali na pobliskim stoku
wzdłuż kolejki górskiej, młodsi na łagodniejszych łączkach z wyciągami
orczykowymi. Intensywność zajęć sportowych nie pozostała bez wpływu
na zdrowie narciarzy. Dwóch harcerzy wróciło do domu w gipsie. Nie
zabrakło też wielu gier terenowych – zwłaszcza wieczornych i nocnych.
Zdobyto wiele sprawności.
W tym samym czasie Szesnastka żeńska miała swoje zimowisko w Rabce;
komendantką była pwd. Agnieszka Kalbarczyk (stan zimowiska: 20 harcerek
i 10 zuchenek). U dziewcząt dało się zauważyć oznaki wyraźnego ożywienia
i nowego ducha pracy. Wybicie się na samodzielność, pełna swoboda w
kształtowaniu programu oraz praca i postawa Agnieszki przynosiły
pierwsze owoce.
Wczesną wiosną na terenie Warszawy Szesnastka rozpoczęła ponowne
poszukiwania drużyn spełniających warunki przystąpienia do Unii
Najstarszych Drużyn Harcerskich Rzeczypospolitej. Badano szczepy posługujące
się numerami od 1 do 40.
Poszczególne zastępy Szesnastki otrzymały zadania przeprowadzenia
dyskretnych zwiadów na temat przydzielonych im środowisk. W efekcie, na
podstawie zewnętrznych obserwacji i podpytywania harcerzy, wytypowano
kilka szczepów, których obecny kształt odpowiadał przyjętej wizji drużyny
unijnej. Dalsze prace prowadzono już jawnie, prosząc o przedstawienie
historii wytypowanych drużyn. Niestety okazało się, że żadne z tych
środowisk nie spełnia kryterium ciągłości, a większość w ogóle
nie nawiązuje w swojej pracy do tradycji drużyn przedwojennych posiadających
te same numery. Podobne działania wykonywane były również w innych
miastach przez pozostałe drużyny należące już do UNDHR. W efekcie
zaproponowano wstąpienie do Unii tylko 5 KDH (oczywiście z Krakowa).
Przeprowadzone w całej Polsce zwiady nie przyczyniły się do znacznego
powiększenia Unii. Okazało się bowiem, że drużyn spełniających
ostre warunki uczestnictwa jest naprawdę bardzo niewiele. Ale nawiązane
w ten sposób nowe kontakty wykorzystano do objęcia oddziaływaniem
tajnego Ruchu tych środowisk, które w jakiś pozytywny sposób odróżniały
się od ogólnozethapowskiego obrazu harcerstwa. W tym sensie wykonana
praca nie została zmarnowana, a wręcz przeciwnie, przyczyniła się do
rozszerzenia działań zmierzających do odrodzenia ZHP.
Wiosną tego roku doszło do nasilenia działań Ministerstwa Oświaty mających
na celu zwiększenie stopnia ateizacji szkolnictwa. Jednym z bardziej
widocznych przejawów tego planu było kategoryczne polecenie usunięcia
wszystkich krzyży z klas i pomieszczeń szkolnych. Krzyże te, jako znak
dążności do wychowania młodzieży w duchu wartości chrześcijańskich,
znalazły się w szkołach po 1980 roku za sprawą silnej, nauczycielskiej
Solidarności. Komunistów ogromnie to raziło. W stanie wojennym krzyż
wiszący w klasie stał się dodatkowo symbolem antysocjalistycznej
postawy uczącego w niej nauczyciela i samej młodzieży. Wykonane przez
dyrekcje szkół polecenie usunięcia tych symboli spotkało się z bardzo
żywą i emocjonalną reakcją młodzieży. W całej Polsce rozgorzała
tzw. „wojna o krzyże". W liceum Kołłątaja wojnę tę prowadzili
głównie harcerze IV Plutonu. Przygotowano dużą liczbę małych
drewnianych krzyżyków, które następnie potajemnie wieszano w klasach
szkolnych. Gdy woźni je zdejmowali, następnego dnia pojawiały się
nowe. Zabawa ta trwała dość długo. Nigdy też władzom szkolnym nie
udało się wykryć sprawców tych „antysocjalistycznych zamachów na świecki
charakter szkoły". W końcu, w wyniku zmęczenia i osłabienia
presji ze strony kuratorium, batalia ta zakończyła się kompromisem, który
ukształtowany został przez samo życie. Krzyży nie wieszano w
najbardziej eksponowanych miejscach: nad tablicą i nad wejściem.
Natomiast te, które zawieszono gdzie indziej – pozostały.
W połowie kwietnia patrol kwatermistrzowski Szesnastki udał się na
rekonesans w poszukiwaniu miejsca na obóz. Na dworcu kolejowym w Gdyni,
doszło do zupełnie przypadkowego spotkania z gdyńskimi harcerkami z 29
GDH-ek. Obie harcerskie grupy wpakowały się do tego samego pociągu jadącego
w kierunku Pojezierza Kaszubskiego. Harcerki wybierały się właśnie na
biwak. Po sposobie bycia i po umundurowaniu od razu dało się poznać, że
tworzą bardzo porządną drużynę. To one wskazały kwatermistrzom
Szesnastki kilka możliwych lokalizacji obozu. Okazało się, że Kaszuby
znają jak własną kieszeń. Pierwsze wskazane przez nie miejsce w
okolicach Dziemian okazało się strzałem w dziesiątkę. Załatwienie
formalności poszło piorunem i już w sobotę wieczorem nasz zwiad
kwatermistrzowski zameldował się w miejscu biwakowania dziewcząt –
w Tuszkowych - dwie stacje kolejowe dalej. W trakcie przyjacielskich rozmów
podczas ogniska okazało się, że obie drużyny mają związek z
konspiracyjnym Ruchem i łączy je bardzo wiele wspólnych pragnień i
poglądów na temat harcerstwa. Pierwsze, odniesione jeszcze w pociągu
wrażenie ogromnej serdeczności tych dziewcząt teraz potwierdziło się
w całej rozciągłości. To były naprawdę wspaniałe harcerki. Uznano,
że to przypadkowe spotkanie powinno być wstępem do bliższego poznania
się obu drużyn i umówiono się jesienią na spotkanie całych drużyn w
Warszawie.
Dziewczęta te w kilku następnych latach wywarły duży wpływ na pracę
Szesnastki, a zwłaszcza jej starszego plutonu. W przypadku kilku harcerzy
wpływ ten był jeszcze silniejszy, a w jednym przypadku, zapoczątkowana
wtedy przyjaźń zaowocowała związkiem małżeńskim, zawartym, co
prawda dopiero po 16 latach narzeczeństwa, ale jednak.
 |
|
1984r. Zwiad kwatermistrzowski Szesnastki na
biwaku 29GDH-ek na Kaszubach.
|
25 kwietnia odbyła się uroczystość z okazji 80-tych urodzin Zyga
–Zygmunta Wierzbowskiego, połączona z jubileuszem 60-ciolecia jego współpracy
z Szesnastką. W spotkaniu wzięło udział ok. 80 Zawiszaków oraz
delegacje obu drużyn. Właściwie, użyte w zaproszeniach określenie
„współpraca" niezbyt dobrze oddawało charakter związków Zyga z
Drużyną. Tak naprawdę należałoby raczej mówić o duchowym przywództwie,
jako że począwszy od 1924 roku nie było w Szesnastce większego i
uznawanego przez wszystkich Zawiszaków autorytetu. To, że w Drużynie,
pomimo tak bardzo niesprzyjających okoliczności, kultywowane jednak były
tradycje harcerskie i specyficzny zawiszacki duch, było zasługą bardzo
dużej liczby byłych harcerzy i instruktorów Szesnastki. Ale to właśnie
Zyg był ich przywódcą i to on inspirował pracę oraz tworzył atmosferę
i spoistość tego środowiska. W 1984 roku, gdy Drużyna jeszcze
nielegalnie, ale już zupełnie jawnie powróciła do zasad ideowych z
1924 roku, a także uporawszy się ze sobą podjęła trud
rozprzestrzenienia tych zasad na całe harcerstwo, postanowiono w sposób
bardzo dobitny podziękować Zygowi za wszystkie te lata niezłomnej
duchowej opieki i złożyć należny mu hołd.
W początkach maja IV Pluton zorganizował w liceum Kołłątaja koncert
„Zespołu Reprezentacyjnego". Była to studencka formacja muzyków
wykonujących pieśni, których wymowa i nastrój odzwierciedlały ówczesny
stan ducha większości społeczeństwa polskiego tęskniącego za
normalnym życiem w prawdzie. Zespół reprezentacyjny mieścił się w
tym samym nurcie kultury niezależnej, do którego należeli Przemysław
Gintrowski i Zbyszek Łapiński, koncertujący w Kołłątaju rok wcześniej.
Zamierzeniem IV Plutonu było stworzenie pewnego szkolnego cyklu i
zwyczaju organizowania wiosennych spotkań z kulturą tzw. drugiego
obiegu. W ten sposób Drużyna pragnęła włączyć się na miarę swoich
możliwości w ogólnonarodowe dzieło popularyzacji kultury pozostającej
poza ideologicznymi wpływami komunistów.
Wiosna to jak zwykle sezon intensywnego wycieczkowania. Rozpoczęto go
kolejnym już, 6-tym wielkanocnym obozem wędrownym Drużyny. Tym razem
trasa wędrówki przebiegała przez Beskid Śląski. Komendantem wyprawy
został jej główny organizator, wyw. Szymon Majewski, a oboźnym – ćw.
Marek Talacha. W obozie uczestniczyło 8 harcerzy, głównie z IV Plutonu.
Obóz jak zwykle zorganizowano bez wiedzy i zgody komendy hufca.
Praktycznie cały maj upłynął pod znakiem przygotowań do III Zlotu
UNDHR, który ponownie miał być przeprowadzony przez Szesnastkę. Na
lokalizację zlotu wybrano stałe tereny wycieczkowe Drużyny, znajdujące
się w Puszczy Bolimowskiej, a konkretnie miejsce nazywane „Skarpą"
na brzegu Rawki. Wszystkie majowe weekendy zastępy, bądź cała Drużyna,
spędzały na biwakach szykując miejsce, chrust, żerdzie do budowy
zlotu, budując zawczasu niektóre urządzenia zlotowe oraz przygotowując
w terenie mające się odbyć gry. Przygotowano także plakietkę zlotową
projektu Kasi Zbytniewskiej oraz specjalny numer Sulimczyka, zawierający
program zlotu oraz wszystkie dotychczasowe dokumenty Unii.
Sam zlot odbył się w dniach 25-27 maja. Uczestniczyło w nim aż 12 drużyn.
Do Unii przyjęto Krakowską Piątkę. Dzień pierwszy poświęcono na
rozbijanie biwaków, zawody sportowe i ognisko. W drugim dniu zlotu odbył
się bieg harcerski zastępów, dzienna gra terenowa, główne ognisko
zlotowe i nocna gra terenowa. Trzeciego dnia, w niedzielę, zorganizowana
została polowa msza święta i apel kończący zlot. Sprawne
zorganizowanie tak dużego zlotu o tak bardzo napiętym programie zajęć
było dla całej Drużyny ogromnym wysiłkiem i niewątpliwym osiągnięciem
świadczącym o jej sprawności. Również w zawodach Szesnastka wypadła
bardzo dobrze. Jako organizator zlotu wykazała zupełny brak taktu i zajęła
pierwsze miejsce w biegu harcerskim i grze nocnej.
 |
|
 |
|
1984r. III Zlot UNDHR. Odprawa przed grą.
|
|
1984r. III Zlot UNDHR. Zdjęcie rodzinne.
|
 |
|
 |
|
1984r. III Zlot UNDHR. Msza polowa na Skarpie.
|
|
1984r. III Zlot UNDHR. Msza polowa.
|
Pod koniec czerwca, wzorem roku ubiegłego, zorganizowano czterodniowy spływ
kajakowy rzeką Rozpudą. Komendantem wyprawy był phm. Marek Gajdziński,
a oboźnym ćw. Marek Talacha. W spływie wzięło udział 5 harcerzy z IV
Plutonu 16WDH-y i 5 harcerek z 16WDH-ek. Zdobyte w poprzednim roku doświadczenie
wioślarskie i szkutnicze pozwoliło na uniknięcie większych problemów
ze sprzętem. Piękna pogoda i równie przyjacielska atmosfera sprawiły,
że dla wszystkich uczestników było to niezapomniane przeżycie.
W dniach 11 – 19 lipca odbył się X wędrowny obóz górski kadry Drużyny.
Komendantem wyprawy był pwd. Jacek Kajak, oboźnym – wyw. Szymon
Majewski, a kwatermistrzem ćw. Artur Baczyński. Poza komendą w obozie
wzięło udział 6 harcerzy w 2 zastępach:
Mądrale – zastępowy ćw. Marek Talacha
Trzy Kupce – zastępowy wyw. Waldek Kulik.
Trasa wędrówki prowadziła przez Beskid Wysoki i Tatry. Obóz
zorganizowano bez wiedzy władz harcerskich. Była to spokojna wędrówka
o charakterze krajoznawczym.
 |
|
1984r. Obóz wędrowny. Kąpiel w potoku.
|
LV obóz letni Drużyny zorganizowano w dniach 29 lipca – 26 sierpnia
nad jeziorem Krępe, około 10 km od wsi Dziemiany na Pomorzu. Komendę
stanowili: phm Marek Gajdziński – komendant, pwd. Jacek Kajak – z-ca
komendanta, wyw. Andrzej Karwan – kwatermistrz i wyw. Sławomir
Stefaniak - magazynier. Zajęcia odbywały się w dwóch podobozach.
W podobozie II Plutonu „Grunwald" komendantem był pwd. Jacek
Kajak, oboźnym wyw. Szymon Majewski, a instruktorem wyw. Waldemar Kulik.
Podobóz składał się 5 zastępów, które grupowały 26 harcerzy:
Żubry – zastępowy wyw. Paweł Burakowski,
Sokoły – zastępowy mł. Hubert Drabik,
Orły – zastępowy mł. Rafał Lipski
Łosie – zastępowy mł. Waldemar Słupecki
Wilki – zastępowy mł. Tomasz Kubicki.
W rywalizacji między zastępami zwyciężyły Sokoły Huberta Drabika.
W podobozie IV Plutonu komendę stanowili: phm. Marek Gajdzińskli –
komendant i ćw. Marek Talacha – oboźny. Podobóz składał się z 2
zastępów grupujących 9 starszych harcerzy:
Dziki – zastępowy wyw. Adam Lenarcik
Rysie – zastępowy wyw. Andrzej Dasiewicz.
W podobozie nie prowadzono punktacji między zastępami.
 |
|
 |
|
1984r. Obóz na jez. Krępym. Totem Łosiów.
|
|
1984r. Obóz na jez. Krępym. Totem Rysiów.
|
Aby osiągnąć pewien stopień napięcia w rywalizacji pomiędzy obozami
umówiono się na stałą konwencję prowadzonych gier terenowych. Zgodnie
z nią, II Pluton (młodszoharcerski) był Bandą Robin Hooda, a IV Pluton
(starszoharcerski) – Strażą Szeryfa. Najprzeróżniejsze gry i
podchody miały dzięki temu „barwną", działającą na wyobraźnię
młodszych oprawę. Oczywiście szeryf i jego wojacy byli w tej konwencji
postaciami negatywnymi, stale nastającymi na wolność i majątek mieszkańców
puszczy. W obronie sprawiedliwości i wolności występował dzielny, wyjęty
spod prawa Robi Hood i jego drużyna. Częste i bardzo czytelne aluzje do
ówczesnej sytuacji społecznej w Polsce były elementem świadomie
prowadzonego wychowania obywatelskiego. Jednym z barwniejszych elementów
tej uczącej zabawy była codzienna gazeta obozowa wydawana przez Straż
Szeryfa pod tytułem „Nothingham Herald Trybune". Informowano w
niej i komentowano codzienne obozowe zdarzenia, a robiono to w taki sam
perfidny i kłamliwy sposób, w jaki rzeczywistość w Polsce opisywała
prasa partyjna z „Trybuną Ludu" na czele. Tyle tylko, że kłamstwa
zamieszczane w pisemku obozowym były łatwe do zweryfikowania. W ten sposób
uczono harcerzy czytania codziennej prasy, a zwłaszcza czytania „pomiędzy
wierszami", co było jedną z najważniejszych umiejętności każdego
obywatela PRL, któremu los jego Ojczyzny nie był obojętny.
Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na pewnego rodzaju powrót do praktyk
obozowych stosowanych 10 lat wcześniej przez żeńską kadrę Szczepu i
tak bardzo w Drużynie krytykowanych. Podobieństwo było jednak tylko
pozorne. Wcześniej zabawy obozowe miały służyć infantylizacji pracy
harcerskiej. Teraz pomyślane były tak, aby pracę tę pogłębić i
wzbogacić o elementy wychowania prospołecznego. Tegoroczny pomysł nawiązywał
do doświadczeń Drużyny z ostatnich lat. Przypomnijmy klasyczną zabawę
w ''U-Forces'' z obozu w Mikaszówce w 1979 roku, czy choćby wprowadzenie
stanu wojennego na obozie w Grotowie w 1982 roku. Wszystkie te
„zabawy" dały się sprowadzić do wspólnego mianownika, jakim było
przeniesienie trudnych do zrozumienia dla młodzieży mechanizmów
funkcjonujących w ówczesnej komunistycznej Polsce na warunki obozowe i
uczynienie ich przez to bardzo czytelnymi i pozwalającymi na zrozumienie
ich prawdziwej natury.
Nad jez. Krępe wystąpiły też oczywiście wszystkie elementy
klasycznego obozu Szesnastki: pionierka, zwiady, Chatki Robinsona, Święto
Obozu, rajd pieszy, biegi harcerskie, zawody sportowe, ogniska, warty,
podchody, gry terenowe, służba kuchenna i wiele innych uwielbianych
przez harcerzy zajęć. Ponadto IV Pluton zajmował się kręceniem
niemego filmu fabularnego będącego parodią słynnej w owym czasie
„Walki o Ogień".
 |
|
1984r. Obóz nad jez. Krępym. Scena z filmu
"Walka o Ogień".
|
Prowadzono obozową listę przebojów ogniskowych. Rajd pieszy
zorganizowano zastępami do Gdańska. Zakończył go apel Drużyny pod
Pomnikiem Poległych Stoczniowców w czwartą rocznicę rozpoczęcia
strajków sierpniowych. Zgrupowana w tym miejscu Drużyna, oddająca
publicznie hołd robotnikom poległym w walce z „komuną", zyskała
sobie uznanie obecnej tam publiczności i spowodowała zainteresowanie
pilnujących porządku przy pomniku tajniaków. Ponieważ jednak nie
wznoszono żadnych jawnie „antypaństwowych" haseł, a apel odbył
się z wielką powagą i spokojem, po krótkich wyjaśnieniach złożonych
przez Drużynowego, milicja postanowiła nie robić afery z faktu
zorganizowania zgromadzenia bez wymaganego pozwolenia.
 |
|
1984r. Obóz nad jez. Krępym. Rajd do Trójmiasta.
Apel Drużyny pod pomnikiem poległych stoczniowców w 4 rocznicę
rozpoczęcia strajków.
|
Bieg na stopień wywiadowcy przeprowadzono w tej samej, co rok wcześniej
formule. Trwał jednak nieco dłużej, bo aż 2 dni i 2 noce.
Zorganizowano też pierwsze udane próby końcowe na stopień ćwika. W
nowym systemie tryb zdobywania tego stopnia mocno różnił się od 2
pierwszych stopni. Był to już stopień o charakterze starszoharcerskim,
którego zdobywanie oparto o bardzo zindywidualizowaną, wielomiesięczną
próbę, złożoną z wielu zadań, mających na celu zdobycie
odpowiedniej wiedzy i umiejętności oraz eliminację negatywnych, a
rozwijanie pożądanych cech charakteru. Dopiero po pozytywnym zamknięciu
tej podstawowej, długotrwałej próby na stopień, następowało
dopuszczenie do kilkudniowej próby końcowej, która miała jedynie
pokazać, czy stopień indywidualnej zaradności harcerza odpowiada
poziomowi ćwika. Zadaniem tej ostatniej próby nie miało być już
sprawdzanie jakiejkolwiek wiedzy, czy umiejętności, a tylko wypróbowanie
pewnej postawy, stopnia zaradności i gotowości do mierzenia się z
wyzwaniami, jakie niesie życie. Warto przytoczyć w tym miejscu, jako
przykładowe, te odbyte na obozie i pozytywnie ukończone próby, gdyż
ich charakter na długie lata wyznaczył obowiązujące w Szesnastce
standardy zdobywania ćwika.
Próba składała się z kilku zadań. Pierwszym było dotarcie z obozu do
Warszawy w ciągu 10 godzin. Trudność polegała na tym, że harcerze
wychodzili z obozu bez grosza przy duszy. Mieli do wyboru - zarobić gdzieś
pieniądze i dojechać pociągiem lub próbować szczęścia autostopem.
Kolejne zadanie musieli odebrać dokładnie 10 godzin po wyjściu z obozu
od łącznika, który czekał tylko 15 minut przy grobie Michała
Woynicz-Sianożęckiego na Powązkach. Kto nie wiedział gdzie znajduje się
mogiła Drużynowego Szesnastki poległego w Powstaniu Warszawskim, musiał
jeszcze znaleźć odpowiednią informację i trafić do właściwej
kwatery. Działo się to 13 sierpnia, a więc dokładnie w 40 rocznicę żołnierskiej
śmierci Michała. Dlatego jednym z elementów próby było sprzątnięcie
mogiły, odpowiednie jej udekorowanie i wystawienie warty honorowej.
Kolejnym zadaniem było, w przypadku Andrzeja Karwana - załatwienie
formalności związanych z lokalizacją zimowiska gdzieś w okolicach
Zakopanego, w przypadku Adama Lenarcika -znalezienie miejsca na przyszłoroczny
obóz na ziemiach zachodnich i skompletowanie wszystkich niezbędnych
pieczątek na specjalnym arkuszu lokalizacyjnym, a Szymon Majewski, który
był korespondentem UNDHR, otrzymał zadanie odnalezienia gdzieś w
Polsce, lecz poza Warszawą, Krakowem i Łodzią, jednej drużyny
harcerskiej spełniającej wstępne wymagania przynależności do Unii,
nawiązania kontaktu z jej drużynowym i wybadanie drużyny pod kontem
wszelkich wymagań unijnych. Na wykonanie swoich zadań wszyscy otrzymali
tylko 96 godzin. Jak widać próby nie były łatwe i wymagały od
kandydatów do stopnia ćwika wykazania się nie lada zaradnością. Tym
większa radość z tego, że wszystkie próby oceniono pozytywnie.
Ogółem na obozie zdobyto stopnie: 8 – młodzika, 3 – wywiadowcy i 3
– ćwika.
 |
|
1984r. Obóz nad jez. Krępym. Tradycyjna kara
menażki.
|
Obóz został odwiedzony przez najstarszy zastęp żeńskiej Szesnastki,
która w tym samym czasie miała swój pierwszy w pełni samodzielny obóz
stały na Mazurach, a konkretnie nad jeziorem Aszyrynis koło Sejn. Warto
tu po raz kolejny podkreślić, że dzięki uzyskanej samodzielności drużyna
dziewcząt systematycznie rosła w siłę. Po dwóch latach od rozwiązania
Szczepu osiągnęła najwyższy poziom organizacji, którego wyznacznikiem
dla każdej drużyny harcerskiej jest zdolność do organizowania
samodzielnych obozów. W obozie, którego komendantką była pwd.
Agnieszka Kalbarczyk, uczestniczyło już 24 harcerek i 10 zuchenek. W
prowadzeniu obozu tylko nieznacznie pomógł pwd. Tomek Rokicki, który był
kwatermistrzem i hm.PL Marek Wronkowski - tradycyjnie w roli kierowcy.
Resztę funkcji pełniły już same harcerki, a nie była to sprawa
prosta, gdyż z racji obecności zuchów wymagania kadrowe były znacznie
podwyższone.
Po zakończeniu własnego obozu, kilku najstarszych harcerzy z IV Plutonu
pojechało na Mazury pomóc dziewczętom w zwijaniu i likwidacji ich
obozu.
Jesienią Drużyna działała w tej samej obsadzie kadrowej. W II Plutonie
akcję poborową przeprowadzono już w pierwszych dniach września. W jej
wyniku utworzono jeden zastęp poborowy „Kormoranów" złożony z
uczniów V klasy szkoły podstawowej nr 9.
Już 16 września wycieczką do Pęcic rozpoczęła się w plutonie
tradycyjna akcja Grunwald.
W tym samym czasie IV Pluton zorganizował w liceum Kołłątają lekcje
wychowawcze dla klas pierwszych. W ich trakcie opowiadano uczniom o celach
i formach pracy harcerskiej stosowanych w Szesnastce. Ale największym
wydarzeniem tego sezonu była seria dwóch biwaków klasowych
organizowanych przez IV Pluton dla wszystkich klas pierwszych. Odbyły się
one 22 i 23 września oraz tydzień później, 29 i 30 września. W ich
efekcie do Drużyny zgłosiło się kilkunastu kandydatów. Jednocześnie
do pracy w Bractwie Czarnego Orła zgłosiła się liczna grupa dziewcząt,
nie tyle może zafascynowana harcerstwem, co raczej towarzyskimi walorami
środowiska. Niestety, ich zapał wygasł równie gwałtownie, jak się
rozpalił i nie przyniosło to drużynie żeńskiej żadnych większych
korzyści.
Natomiast w IV Plutonie 16WDH-y, po pierwszym okresie zamieszania i przejściowych
stanów nieokreślonych, wykrystalizowała się grupa około 10-ciu
kandydatów, z których utworzono dwa nowe zastępy poborowe - Piżmaków
i Leszczy – ten ostatni o specjalności żeglarskiej.
7 października Szesnastkę odwiedziły harcerki z 29 Gdyńskiej Drużyny
Harcerek. Dziewczęta miały jakieś własne zadania do wykonania na
mieście i nocowały w harcówce Szesnastki, gdzie odbył się wspólny
kominek.
11 października miała miejsce zbiórka Drużyny. Zastępy rozjechały się
na umówione spotkania z Zawiszakami. Tarpany odwiedziły Lesława Kuczyńskiego,
by wysłuchać opowieści o ostatnich obozach Szesnastki. Dziki i Piżmaki
udały się do Wojtka Bogusławskiego, by zapoznać się z jego pracą nad
odtworzeniem archiwum Szesnastki.. Rysie pojechały do Wieśka Szeliskiego,
który opowiadał im o czasach okupacji i działalności Drużyny w latach
1945-1949. Wilki i Żubry złożyły wizytę Zygowi Wierzbowskiemu, który
wygłosił gawędę o przełomowym dla Szesnastki 1925 roku. Sokoły słuchały
opowieści Zbyszka Klarnera o zlocie w Bulii. Wreszcie Orły i Byki
odwiedziły Stefana Jedlińskiego, by poznać szczegóły na temat udziału
Szesnastki w Jamboree w Gödöllö. Wszystkie wygłaszane przez Zawiszaków
gawędy były nagrywane na taśmy magnetyczne, a zadaniem zastępów było
sporządzenie odpowiednich pisemnych relacji.
13 i 14 października Rada Drużyny udała się do Skarżyska-Kamiennej,
by odwiedzić tamtejszą 1 DH im. Stanisława Staszica. Drużyna ta została
właśnie rozwiązana przez władze ZHP na skutek organizacji nielegalnej
pielgrzymki do Częstochowy. Zadaniem Szesnastki było dodanie wyrzuconym
z ZHP harcerzom otuchy oraz omówienie różnorodnych form pomocy w
prowadzonej przez nich konspiracyjnej działalności. Podczas wspólnego
biwaku otwarto kilka prób na stopnie ćwika i HO, które następnie przez
kolejny rok były uczciwie prowadzone.
W dniach od 28 października do 1 listopada prowadzona była w Drużynie
akcja zarobkowa, polegająca na sprzedaży chorągiewek nagrobkowych i
chryzantem. Charakterystyczne, że większą część dochodu z tego
przedsięwzięcia (100.000 złotych) przekazano następnie na społeczny
fundusz budowy pomnika Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W ten
sposób Szesnastka przyczyniła się do uhonorowania tej wielkiej dla kościoła
i współczesnej Polski postaci.
3 listopada Szesnastka, wraz kilkoma innymi drużynami Ruchu, pełniła służbę
porządkową podczas wielkiej patriotycznej manifestacji, w jaką
przerodził się pogrzeb zamordowanego przez komunistów księdza Jerzego
Popiełuszki. Drużyna, poprzez opiekę nad tablicą Bojowej Organizacji
Wschód, związała się ostatnio zarówno z samym księdzem Jerzym jak i
z kościołem, w którym pełnił swoją posługę. Dlatego tragedia i związane
z tym oburzenie szczególnie mocno dotknęło harcerzy Szesnastki. Wstrząs,
który przeżyliśmy był tym większy, że jako jedni z nielicznych
wiedzieliśmy, iż oprawcy, którzy dopuścili się tego morderstwa byli
nie tylko oficerami Służby Bezpieczeństwa, ale także instruktorami
ZHP, aktywnie uczestniczącymi w pracach kręgu instruktorskiego działającego
przy MSW. A trzeba podkreślić, że akt zbrodni popełniony został przy
dużym natężeniu motywacji o charakterze ideologicznym. Fakt ten w sposób
dobitny świadczył o specyfice atmosfery ideowej panującej w oficjalnych
kręgach Związku. Trudno się było z tym pogodzić, ale należeliśmy do
tej samej, co mordercy organizacji, nosiliśmy ten sam Krzyż Harcerski, a
drużynowy Szesnastki miał pod krzyżem tego samego koloru instruktorską
podkładkę. Świadomość ta wywarła wielki wpływ na późniejsze
postawy harcerzy Szesnastki i ich stosunek do zawłaszczonej przez
komunistów organizacji, której, póki co, musieliśmy być członkami na
równi z podobnymi mordercom kreaturami o duchowości bolszewickich
siepaczy.
 |
|
 |
|
1984r. Służba porządkowa podczas pogrzebu
ks. Jerzego Popiełuszki.
|
|
1984r. Służba porządkowa podczas pogrzebu
ks. Jerzego Popiełuszki.
|
7 listopada IV Pluton wykonał akcję oczyszczania Ochoty z czerwonych
komunistycznych flag wywieszonych w dniu Święta Rewolucji Październikowej.
Perfidia komunistów była posunięta do tego stopnia, że z okazji obcej
nam rocznicy kazano dozorcom wywieszać czerwone i narodowe flagi, a następnie
szybko je zdejmować tak, aby przypadkiem nie dotrwały na zewnątrz
budynków do dnia 11 listopada – przedwojennego narodowego Święta
Niepodległości. Za pozostawienie oflagowania dozorcy byli karani
wysokimi mandatami. Ta dziwna logika, ujawniająca zresztą prawdziwe
oblicze polskich komunistów, budziła od dawna sprzeciw społeczeństwa,
a zwłaszcza młodzieży. Zawsze też na znak protestu przeciwko rządom
komunistów czerwone flagi były w Polsce zrywane. Robiono to jednak na małą
skalę i w wyniku indywidualnie podejmowanych akcji. W 1984 roku akcja ta
po raz pierwszy miała bardziej zorganizowany przebieg. Zainicjowała ją
jedna z podziemnych organizacji młodzieżowych. W Warszawie jej efekty były
imponujące. Do wieczora nie dotrwała większość czerwonych flag, a na
budynkach pozostały tylko flagi narodowe, świadcząc dobitnie o
negatywnym stosunku Polaków do komunistów i do Związku Radzieckiego,
ale także o przywiązaniu narodu do idei niepodległości. Harcerze
Szesnastki mieli tego dnia wielką satysfakcję płynąca z faktu, że ich
służba przyczyniła się do tak widocznego efektu końcowego. W wyniku
dokonanego w Ruchu podziału pracy, Drużynie przypadł do
„oczyszczenia" rejon Ochoty na wschód od linii ulic Banacha i Wery
Kostrzewy (dzisiejsza ulica Bitwy Warszawskiej 1920r.). Z zadania wywiązano
się porządnie i na terenie tym trudno było dostrzec czerwoną flagę.
8 listopada, jeszcze w atmosferze szoku wywołanego niedawnym politycznym
zabójstwem księdza, którego jedyną przewiną było to, że głosił
zasady miłości bliźniego oraz wskazywał na potrzebę służby Bogu i
Polsce, Szesnastka wraz ze swoim historycznym sztandarem wzięła udział
w kolejnej zawiszackiej mszy świętej odprawianej corocznie w kościele
św. Jacka, gdzie znajduje się tablica poświęcona Drużynie.
W dniach 10 i 11 listopada IV Pluton wybrał się do Krakowa, aby wziąć
udział w zlocie z okazji nielegalnego, patriotycznego Święta Niepodległości.
Zlot organizowany był przez tamtejsze drużyny ruchowe, należące
jednocześnie do UNDHR. Podczas uroczystości na Wawelu harcerze
Szesnastki pełnili honorową wartę przy grobie Marszałka Józefa Piłsudskiego.
22 listopada odbyła się kolejna zbiórka Drużyny w ramach akcji
Grunwald. W specjalnie zorganizowanym kominku wzięli udział zawiszacy:
Zyg Wierzbowski, Zbyszek Klarner i Wiesiek Szeliski, którzy miesiąc wcześniej
gościli u siebie poszczególne zastępy. Tym razem to oni przysłuchiwali
się relacjom harcerzy, których zadaniem było podzielenie się z innymi
wiedzą uzyskaną podczas tych spotkań. Kominek przebiegał we wspaniałej,
prawdziwie przyjacielskiej atmosferze, jaką między tak odległymi od
siebie w czasie pokoleniami harcerzy zdolna była wytworzyć Szesnastka.
16 grudnia, w dniu NMP Ostrobramskiej, w kościele św. Stanisława
Kostki, IV Pluton ponownie pełnił wartę honorową przy tablicy poświęconej
harcerzom BOW, którzy oddali swoje życie w walkach o kresy wschodnie
Rzeczypospolitej.
Bezpośrednio po zakończeniu tej rocznicowej uroczystości w szkole nr 9
odbyła się wspólna Wigilia męskiej i żeńskiej Szesnastki z udziałem
zaproszonej Warszawskiej Czarnej Trzynastki i kilku harcerek z 29 GDH-ek.
W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia IV Pluton wyjechał na kolejne
zorganizowane bez wiedzy władz hufca, zimowisko sylwestrowe będące
jednocześnie XXXII obozem zimowym Szesnastki. Komendę zimowiska
tworzyli: phm. Marek Gajdziński – komendant, gościnnie trop. Katarzyna
Zbytniewska, jako oboźna i mł. Krzysztof Zbytniewski – kwatermistrz.
Poza komendą w zimowisku wzięło udział 8 harcerzy starszych i 3
harcerki z 16WDH-ek. Obóz zorganizowano w tej samej, co rok wcześniej
kwaterze, w połowie stoku narciarskiego na Butorowym Wierchu (Zakopane).
Tym razem warunki śniegowe były po prostu idealne. Korzystając z
doskonałego położenia kwatery, oddawano się białemu szaleństwu przez
całe dnie - od śniadania do kolacji. Była to wspaniała narciarska
wyprawa, w trakcie której, korzystając z doskonałych warunków,
szlifowano umiejętności zjazdowe. Ciekawym elementem zimowiska był
specyficzny jednolity ubiór sportowy ponad połowy uczestników. Były to
czerwone odblaskowe kamizelki uszyte przez dziadków Krzysia
Zbytniewskiego z materiału pochodzącego z komunistycznych flag zrywanych
przez IV Pluton w ramach akcji Oczyszczania Miasta, przeprowadzonej w dniu
Święta Rewolucji Październikowej.
Stan Drużyny w dniu 31.12.1984r.
drużynowy – phm. Marek Gajdziński HR
kwatermistrz – ćw. Andrzej Karwan
II Pluton Grunwald
plutonowy – pwd. Jacek Kajak HO
przyboczny – ćw. Szymon Majewski
przyboczny – wyw. Waldemar Kulik
magazynier – wyw. Sławomir Stefaniak
Żubry – zastępowy wyw. Paweł Burakowski – stan 9 harcerzy
Sokoły – zastępowy wyw. Hubert Drabik – stan 9 harcerzy
Orły – zastępowy wyw. Rafał Lipski – stan 12 harcerzy
Byki – zastępowy mł. Krzysztof Zbytniewski – stan 7 harcerzy
Wilki – zastępowy mł. Paweł Malinkiewicz – stan 6 harcerzy
Kormorany – zastępowy mł. Piotr Kaleta – stan 9 harcerzy
Wydry – zastępowy mł. Robert Turzyniecki – stan 10 harcerzy (zastęp
działający jako filia Szesnastki w Tomaszowie Lubelskim)
Stan ogólny II Plutonu wynosił: 1 instruktor i 65 harcerzy.
IV Pluton
plutonowy – phm. Marek Gajdziński HR
przyboczny – ćw. Marek Talacha, pełniący jednocześnie funkcję szefa
AFS
Dziki – zastępowy wyw. Paweł Szadkowski – stan 7 harcerzy
Rysie – zastępowy wyw. Andrzej Dasiewicz – stan 6 harcerzy
Piżmaki – zastępowy ćw. Szymon Majewski – stan 7 harcerzy
Leszcze – zastępowy ćw. Adam Lenarcik – stan 6 harcerzy (zastęp o
specjalności żeglarskiej)
Stan ogólny IV Plutonu wynosił: 1 instruktor i 26 harcerzy.
Stan Drużyny ogółem: 2 instruktorów i 91 harcerzy
____________________________________________________
Więcej...
Historia - Marek Gajdziński -
Lata 1981-1989 W Służbie Rzeczypospolitej
|