Relacje

Paweł Huras

Praca ZZ oczyma ZZZZ

 

Miniony rok był okresem ciężkiej pracy, zarówno całej Drużyny jak i ZZ-tu. Zastęp zastępowych, pod wodzą Pawła Burakowskiego, zaczął działać późną jesienią 2003, ale właściwą pracę prowadziliśmy już w 2004 roku. Kształtowanie się obecnego ZZ-tu trwało cały rok. Ale zacznijmy od chwili, gdy z grupy jeszcze mało doświadczonych i niezgranych zastępowych powstał dzisiejszy "Krąg Rycerzy Zawiszy Czarnego" - prawdziwy zespół, który może wszystko.

Na zimowisku w Małym Cichym, w powolnej wspólnej pracy, zaczęło się zgrywanie zespołu i nauka, m.in. uczyliśmy się śpiewać nowych piosenek (do repertuaru weszły nawet te "liryczne"), co ośmielało nas wobec siebie i innych, a niektórym pozwoliło odkryć talenty estradowe. Po zimowisku Burak uczył nas metody pracy z ludźmi (zrozumienie innych), co jest podstawą pracy w zastępie i nie tylko.

Jednym z ciekawszych wydarzeń był Dzień Myśli Braterskiej spędzony wspólnie z harcerkami z Czarnej Jedynki. Wystawiliśmy bardzo ładną scenkę pod melodię piosenki "Alleluja" Cohena. Musieliśmy przełamać i wystąpić publicznie, ale występ zakończył się sukcesem.

W roku 2004 miał zostać rozegrany turniej o tytuł najlepszego zastępu w Drużynie. Na jego przebieg składały się cztery gry z różnych technik. Przed każdą z nich ZZ szkolił się w dziedzinie, którą obejmowała dana gra. Wiedzę tak zdobytą przekazywaliśmy na zbiórkach zastępów. Jedną z ciekawszych zbiórek była gra z sygnalizacji, znów razem z dziewczynami z 1 WDh-ek. Właśnie wtedy nauczyliśmy się najwięcej o pracy w zespole i to w zespole, który jeszcze słabo się zna.

W marcu wybraliśmy się też na targi "Woda i wiatr", na których powstały plany spływu kajakowego. Oczywiście w tym czasie odbywały się co dwa tygodnie regularne zbiórki ZZ-tu, na nich omawialiśmy nasze zbiórki zastępów, pisaliśmy pierwsze niedopracowane programy pracy, które z czasem stawały się coraz lepsze.

W Boże Ciało odbył się planowany spływ Rospudą. Płynął ZZ, część kadry i dwie harcerki. To był prawdziwy sprawdzian oraz szkoła przetrwania. Ten wyjazd bardzo mocno zgrał wszystkich. Na początku spływu nie było współpracy, nikomu nie chciało się zbierać chrustu, bo wszyscy myśleli, że kto inny to zrobi, ale pod koniec bardzo się to zmieniło. To już był zespół, w którym każdy znał swoje miejsce. Po spływie nabraliśmy większego zaufania do Buraka. Wtedy właśnie stał się wodzem (w tym okresie też został drużynowym).

Następnym ważnym wydarzeniem był obóz, pomimo trudów i wielu kryzysów ZZ i Drużyna wyszli z niego o wiele mocniejsi. Ale to się okazało dopiero na III Narodowym Zlocie Harcerzy, gdzie pokazaliśmy się z dobrej strony w służbie i harcach.

Z okazji urodzin Buraka, we wrześniu, odbył się spływ Drzewiczką i Pilicą wraz z ZZ-tami zaprzyjaźnionych drużyn. Wyjazd ważny, bo nastąpiło lekkie wyluzowanie po obozie i zlocie, a przed czekającymi nas wyzwaniami w następnym okresie pracy.

Pierwszym sprawdzianem był Zlot Św. Jerzego - zlot Mazowieckiej Chorągwi Harcerzy. Rywalizacja w głównej mierze odbywała się zastępami, a więc był to sprawdzian dla nas, zastępowych. Ale i wsparcie duchowe drużynowego było niezwykle ważne. Po ciężkiej walce wygraliśmy ten zlot.

Drugim wyzwaniem był Turniej o tytuł najlepszej drużyny w ZHR. Ogień w oczach i chęć walki do ostatnich sił, rozpalone przez Buraka oraz obdarzenie go nieograniczonym zaufaniem i wykonywanie jego poleceń przyczyniły się do tego, że 16 WDH stała się najlepszą drużyną ZHR!!! Po tych sukcesach nie mogliśmy spocząć na laurach, to właśnie teraz czekała nas najcięższa praca, którą wykonujemy do dziś. Musimy udowodnić że ten tytuł nie był przypadkowy.

Praca ZZ zmieniła obecnie swój kształt, więcej obowiązków spadło na zastępowych, a głównym celem była teraz akcja Grunwald (bieg na krajkę i kostki oraz dobywanie plakietek Drużyny) i przygotowanie do niej ludzi. Jednym ze stałych elementów są cotygodniowe rady, na których m.in. omawiamy przeprowadzane przez nas zbiórki zastępów i rozwiązujemy pewne problemy. Rady są ważne w systematycznej pracy, która teraz jest nam potrzebna. Czasami odbywa się jakaś zbiórka z harcerkami lub harcerzami z innych środowisk. Powstała też Poczta Sympatyczna, która ma celu nawiązywanie szerszych znajomości.

I tak minęła jesień - głównie na pracy w zastępach. Sporym wydarzeniem była wigilia Drużyny, którą w głównej mierze przygotował ZZ. Wystawiliśmy jasełka wspólnie z plutonowymi. Wypadły dobrze, lepiej niż rok temu.

Ostatnim wydarzeniem ważnym w pracy ZZ-tu w zeszłym roku, chociaż odbyło się już 1 stycznia 2005 r., było przyjęcie nowych członków. W obrzędowy sposób dołączyli do nas przyboczni (choć niestety nie wszyscy) i Marcin Gierbisz, nowy, ambitny zastępowy.

Ja, jako zastępca zastępowego zastępu zastępowych (w skrócie ZZZZ), podsumowując rok pracy potwierdzę, że nasz zespół zgrał się dzięki spływom, zbiórkom i innym akcjom. Tutaj zasada "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego" była naszą podstawową wskazówką. Potem przyszedł sprawdzian, który zdaliśmy celująco (obóz, zlot, turnieje), a na koniec - codzienna praca, którą prowadzimy do dziś. Staliśmy się zespołem z prawdziwego zdarzenia, nie ma dla nas rzeczy niemożliwych, chociaż jeszcze dużo wysiłku przed nami. Idziemy jednak w dobrym kierunku, podążając za naszym zastępowym - Drużynowym. Czasami podejmuje kontrowersyjne decyzje, ale potem okazuje się, że są one słuszne i przynoszą dobre efekty. Było wiele słabszych momentów i kryzysów, jednak przetrwaliśmy je i wyszliśmy z nich bardziej zahartowani. Dziś, zdeterminowani i bardziej doświadczeni, wchodzimy w nowy rok mając nadzieje, że będzie jeszcze bardziej udany.

ćw. Paweł Huras
(zastępowy "Bobrów" i ZZZZ)


(Sulimczyk nr 282, 16.01.2005)