|
Marek Gajdziński
Jak Zawisza Czarny został patronem Szesnastki
Przenieśmy się w wyobraźni do roku 1911, do początku polskiego
skautingu, a także początku istnienia naszej Drużyny.
Od ponad stu lat Polacy pozbawieni własnej państwowości marzą o
odzyskaniu niepodległości. Kilka powstań, które w przeszłości podrywały
Polaków do walki, zakończyło się niepowodzeniem. Od ostatniego takiego
zrywu, czyli od Powstania Styczniowego mija blisko 50 lat. Byli powstańcy,
to dla pierwszych skautów pokolenie dziadków. Ich przeżycia i wspomnienia
obrastają w romantyczną legendę walki o Polskę, a ta z kolei silnie pobudza
wyobraźnię. Młodzieży marzy się zorganizowanie kolejnego powstania.
Młodzi ludzie chcą wzorem swych dziadków walczyć o Polskę z bronią w
ręku. Tymczasem ich rodzice wychowani na ideałach pozytywistycznych,
preferują raczej pracę u podstaw - budowanie ekonomicznej siły narodu,
pielęgnowanie kultury i świadomości narodowej i niechętnie odnoszą się do
romantycznych mrzonek swoich synów. Rewolucja, która wybuchła w 1905
nie spełniła oczekiwań młodzieży ze względu na swój mały zasięg i
przesłonięcie dążeń niepodległościowych hasłami socjalnymi.
I nagle, jak na zamówienie pojawia się idea skautingu łącząca romantyczną
przygodę z pozytywistycznym hasłem pracy nad sobą. Organizacja typu
wojskowego, mundur, musztra, wycieczki, puszczaństwo, ćwiczenia i gry
polowe, pozwalają poczuć się żołnierzami i przygotować do przyszłej walki
o Polskę. To wszystko wpisuje się w romantyczną tradycję dziadków i
ucieleśnia pociągający czar legend. Jednocześnie pozytywistyczne w duchu
zalecenie pracy nad własnym charakterem, wymóg samorganizacji i
zaradności tworzą podstawę wychowania obywatelskiego, zjednując
skautingowi sympatię i przychylność pokolenia rodziców. Trudno się dziwić,
że większość środowisk i organizacji młodzieżowych nastawionych
niepodległościowo dostrzega szansę wykorzystania stworzonej w Anglii idei
do własnych narodowych celów. Bardzo szybko staje się jasne, że skauting
wzbogacony o czysto polskie pierwiastki tradycji ma szansę skupić wokół
jednej idei, jednej metody i, co ważniejsze, także w jednej organizacji liczne
aktywne środowiska młodzieżowe. Pomysł okazuje się na tyle nośny, że
jest w stanie pokonać nie tylko administracyjne bariery granic trzech
zaborów, ale nawet zjednoczyć w jednym ruchu młodzież o różnych
niejednokrotnie przeciwstawnych poglądach politycznych, narodowych
demokratów i socjalistów.
Podczas, gdy angielski twórca skautingu generał Robert Baden Powell
buduje etos swojego ruchu na współczesnych wzorcach armii brytyjskiej,
będącej właśnie w stanie imperialnego rozkwitu, w warunkach polskich jest
to zupełnie niemożliwe. Polacy nie posiadając własnej państwowości, a
więc również i armii, nie mają w ogóle współczesnych wzorców
wojskowości. Trzeba więc oprzeć się na tradycji z czasów, kiedy Polska
była krajem potężnym i liczącym się w Europie, a więc na tradycji rycerskiej.
Młodzież marzy przecież nie tylko o wolnej i niepodległej Polsce, ale także o
Polsce silnej, zdolnej oprzeć się wszelkim zagrożeniom, odbudowującej
swą dawną potęgę terytorialną, militarną i ekonomiczną. A taka Polska
znana jest tylko z legend i literatury opisującej czasy bitwy pod
Grunwaldem, potopu i odsieczy wiedeńskiej.
Zwłaszcza epoka Jagiellonów dostarcza prostych i zupełnie świeżo
odczytywanych znaków. Cała elita narodu polskiego żyje jeszcze
obchodzoną w 1910 roku 500-ną rocznicą zwycięstwa pod Grunwaldem. W
Galicji, w której Polacy cieszą się sporą niezależnością kulturową, odbywają
się nawet wielkie i huczne uroczystości rocznicowe. W centrum Krakowa
odsłonięty zostaje monumentalny pomnik upamiętniający grunwaldzkie
zwycięstwo. Ale przecież nie tylko w Galicji pamięta się o wielkiej i
krzepiącej ducha rocznicy. Jubileusz grunwaldzki obchodzony jest w całym
kraju, także w pozostałych dwóch zaborach, gdzie zakres wolności jest bez
porównania mniejszy. W Kongresówce i w Prusach odbywają się
konspiracyjne odczyty, wykłady, spotkania i wieczornice poświęcone epoce
Jagiellonów. Cała polska młodzież zaczytuje się w wydanych po raz
pierwszy w 1900 roku „Krzyżakach" Henryka Sienkiewicza (którego wielka
popularność wzrasta jeszcze bardziej po przyznaniu mu w 1905 roku
literackiej Nagrody Nobla za powieść „Quo vadis?").
|

|
|
Pomnik Grunwaldzki - widok obecny
|
Kiedy wspomina się dni chwały rycerstwa polskiego, nie można nie
przypomnieć zespołu norm etycznych przyświecających stanowi
rycerskiemu. Najwspanialszym przykładem postaci historycznej w pełni
odzwierciedlającej zasady etosu rycerskiego był bohater spod Grunwaldu,
najznamienitszy rycerz chrześcijańskiej Europy - Zawisza Czarny z
Garbowa.
Warto pamiętać, że etos rycerski oparty na honorze, religijności, wierności,
prawdomówności, dotrzymywaniu słowa, męstwie, ofiarności i zdolności do
poświęceń opiewany był przez wieki w literaturze pięknej, ale także w
legendach i podaniach przekazywanych z ust do ust. „Pieśń o Rolandzie",
czy „Legenda Rycerzy Okrągłego Stołu" były literackimi pierwowzorami
wielkiego europejskiego dorobku literackiego opisującego wzorce ideałów
rycerskich. Na tych legendarnych, ale przecież wymyślonych postaciach
wzorował się kwiat chrześcijańskiego rycerstwa w epoce średniowiecza.
Kulminacyjnym momentem rozwoju stanu rycerskiego była epoka wypraw
krzyżowych. A wtedy właśnie wzorem dla całego chrześcijańskiego świata
była postać polskiego rycerza, Zawiszy Czarnego, który okazał się
niepokonany w turniejach rycerskich, słynął z waleczności w bitwach i
odwagi cywilnej w obronie pokrzywdzonych, roztropności w poselstwach i
który wreszcie zginął w obronie wiary, dotrzymując słowa danego swoim
żołnierzom i odrzucając możliwość ucieczki z okrążenia.
Legenda Zawiszy Czarnego odżyła w Polsce przy okazji obchodów rocznicy
bitwy grunwaldzkiej, w której ofiarnie i mężnie walczył przyczyniając się do
polskiego zwycięstwa. A wraz z tą legendą narodziła się fascynacja całym
etosem rycerskim. Oprócz bogatej literatury, dzieł rzeźby i malarstwa,
pojawiły się nowe legendy, jak choćby ta o górze Giewont i uśpionych
rycerzach, którzy tylko czekają na sygnał, by stanąć do walki o Polskę.
Trudno więc się dziwić, że w tym właśnie czasie twórcy polskiego
skautingu, poszukując polskich wzorców dla tworzącego się ruchu, sięgnęli
do świeżo przypomnianego i silnie działającego na wyobraźnię etosu
rycerskiego.
Sama nazwa "harcerz" pochodzi wprost od harcowników, czyli rycerzy,
których zadaniem było stoczenie zwycięskiego pojedynku tuż przed bitwą,
pomiędzy liniami i na oczach uszykowanego do walki wojska (bardzo trafna
zbitka słowna: „har-„ od harcownika i „–cerz" od rycerza). Pojedynki te
toczone były dla podniesienia ducha bojowego oczekującego na bitwę
rycerstwa. Musieli więc brać w nich udział rycerze najznamienitsi, bo od ich
sukcesu lub porażki w starciu z przeciwnikiem mógł zależeć wynik bitwy.
W Prawie Harcerskim znalazły się aż dwa odniesienia do etosu rycerskiego:
drugi punkt Prawa mówi: "Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy", zaś
piąty: "Harcerz postępuje po rycersku". Odniesienie się w Prawie
Harcerskim bezpośrednio do przykładu Zawiszy Czarnego jest echem
fascynacji tą postacią, która towarzyszyła polskiemu ruchowi skautowemu
od zarania jego dziejów.
Dlatego też wiele z nowo powstających drużyn skautowych, przyjmując
zgodnie z zaleceniem Naczelnej Komendy Skautowej za swego patrona
jakąś postać bohatera narodowego, służącego za wzór postępowania dla
skautów, rezerwowało sobie najbardziej popularną postać Zawiszy
Czarnego. Tak było we Lwowie, w Krakowie, w Warszawie i w większości
innych miast. Stało się niemal tradycją, że pierwsza i najsilniejsza na
danym terenie drużyna przyjmowała imię Zawiszy Czarnego. Kolejne
wybierały sobie za patronów Sobieskiego, Poniatowskiego, Traugutta, itp.
Ponieważ drużyn wtedy jeszcze nie numerowano, a dla ich rozróżnienia
posługiwano się imieniem patrona, bohaterowie drużyn nie mogli się
powtarzać. O poszczególnych drużynach mówiono: Drużyna Zawiszy
Czarnego, Drużyna księcia Poniatowskiego, Drużyna generała Sowińskiego
itd.
Fakt, że pośród drużyn, które powstały w Warszawie jesienią 1911 roku
właśnie nasza nosi imię Zawiszy Czarnego, świadczy dobitnie o jej
pierwszeństwie i wyjątkowej pozycji w tworzącym się warszawskim ruchu
skautowym. Trzeba pamiętać, że dla ówczesnych skautów postać Zawiszy
Czarnego była bez wątpienia najbardziej czytelnym wzorem postępowania.
Towarzysząca jej legenda i rozgłos działały na wyobraźnię młodych ludzi
inspirując ich do życia według zasad kodeksu rycerskiego.
Czy dla nas, w pierwszych latach kolejnego stulecia, postać ta jest równie
czytelna i inspirująca?
Marek Gajdziński
|