Relacje

Kajetan Kapu¶ciński

Wycieczka poborowa dla uczniów szkoły nr 23
2 4 wrze¶nia 2005

 

Na sobotniej wycieczce było bardzo fajnie. Zaczęło się tak. Rano o 8:00 spotkali¶my się przed szkoł±. Było pięciu chłopaków z klas pi±tych i o¶miu harcerzy Szesnastki. Jeden chłopiec zapomniał butów do biegania więc musieli¶my poczekać, aż jego mama po nie pojedzie. W końcu mogli¶my wyruszyć, ale najpierw Paweł z Lechem musieli przeprowadzić krótk± lekcję musztry. Wyruszyli¶my w stronę WKD. Kupili¶my bilety i poszli¶my na peron. Nie było tam zbyt ładnie, ale przynajmniej Igor mógł, jak twierdził, naostrzyć sobie nóż o ¶mietnik (moim zdaniem bardziej ostrzył ¶mietnik). W końcu poci±g doturlał się na peron. Podróż trwała około 40 minut. Na peronie w Kaniach Helenowskich spotkali¶my Piotrka (dziewi±tego harcerza) i wraz z nim poszli¶my w stronę sklepu. Przed sklepem stanęli¶my i wtedy z niego wyszedł człowiek. Powiedział do nas: "Co was tak mało" nie wiedzieli¶my co zrobić i w tym momencie wyja¶nił: "Mieli¶cie przyj¶ć do roboty, nie?". Powiedzieli¶my mu, że chyba nas z kim¶ nas pomylił. Poszli¶my dalej, w końcu zobaczyli¶my następny sklep, tam co poniektórzy kupili sobie bułki i chipsy. Wtedy nasz zastęp ("Lisy") wraz z Piotrkiem i Kurkiem rozpocz±ł ucieczkę. Zostawiali¶my za sob± znaki patrolowe i próbowali¶my uciec pi±toklasistom, Lechowi, Pawłowi i Piotrkowi Słupskiemu. W pewnym momencie musieli¶my sprawdzić co¶ na mapie, a tu nagle zza drzew wyłonił się team Pawła i Lecha. Grzecznie im pomachali¶my, poczym zaczęli¶my uciekać. Po pewnym czasie zwolnili¶my i zaczęli¶my zbierać żołędzie. ZnaleĽli¶my w lesie doły, w których się schowali¶my i przygotowali¶my się do zasadzki. Po mniej więcej 2 minutach usłyszeli¶my ich kroki. Na pierwszy ogień poszli¶my ja i Darek. Rzucali¶my żołędziami i szyszkami. Po chwili doł±czyli się do nas inni. Pierwszy poległ Marcin i rzuciłem się go ratować. Udało mi się, Marcin przeżył, a ja atakowałem innych. W końcu zaczęli nas spychać z powrotem do dziury, ale my się nie dali¶my... przez chwilę. Kurek poległ, a wtedy ogłoszono koniec gry i wszyscy zrobili kanapkę na Kurka. Pozbierali¶my rzeczy i poszli¶my dalej.

W pewnym momencie odkryłem, że jest z nami jeszcze jeden pi±toklasista - okazało się, że mieszka niedaleko. Po chwili poszedł do domu, a my szli¶my dalej. ZnaleĽli¶my fajne miejsce do gry w dwa proporce. Podzielili¶my się na dwa zespoły. Pierwszy był złożony z Pawła i "Lisów", a drugi z Kurka i zastępu pi±toklasistów pod wodz± Piotrka Słupskiego. Piotrek Drzazga i Lech sędziowali. Po stworzeniu baz i chwilowym czekaniu ja, Darek i Igor poszli¶my do ataku. Zakradli¶my się z Darkiem do bazy przeciwników od tyłu i próbowali¶my im zabrać proporzec, ale złapali nas... Musieli¶my policzyć do stu i poszli¶my zaatakować znowu. Po kilku nieudanych próbach udało nam się i wszyscy wrócili¶my na obronę. Oczywi¶cie wszyscy z przeciwnego zespołu musieli i¶ć do ataku. Chronili¶my proporce tak dobrze, że nawet, gdy już wydawało się, że je stracimy obronili¶my je i Lech w końcu odgwizdał koniec gry. Po krótkim odpoczynku poszli¶my dalej.

Przeszli¶my spory kawałek, zanim znaleĽli¶my fajne miejsce na ognisko. Zjedli¶my wszystkie kiełbaski, jakie mieli¶my ze sob±, a potem posprz±tali¶my trochę lasu dookoła (był tam niezły ¶mietnik), zamaskowali¶my ognisko i zaczęli¶my i¶ć w stronę przystanku WKD w Otrębusach. Stamt±d Piotrek pojechał do domu w Podkowie, a reszta do Warszawy. W Warszawie poszli¶my do parku pod szkołę, gdzie pożegnali¶my się po harcersku, czyli w kręgu i ¶piewaj±c pie¶ń "Bratnie Słowo". Potem rozeszli¶my się do domów.

mł. Kajetan Kapu¶ciński