Robert Chalimoniuk
Turniej Drużyn Puszczańskich '05
Bzura, 16 września 1939 r.
Po 6 dniach bohaterskiej ofensywy Armii
"Poznań" i "Pomorze", wobec ogólnego
położenia wojsk polskich, głównodowodzący operacją gen.
Kutrzeba wydał rozkaz odwrotu i marszu na Warszawę.
Przemęczone i zdziesiątkowane odziały polskie rozpoczynają
morderczy marsz przebijając się ku stolicy. Ewakuacyjny
tajny transport enigmy, który wyruszył z Poznania tuż
po wybuchu wojny zaginął gdzieś po drodze. Odnalezienie
i odtworzenie tej maszyny szyfrującej alianckim poleca
się najlepszym. Enigma może odegrać ważna rolę w tej
wojnie. Wiedzą o tym wszyscy.
Czy uda im się odnaleźć wszystkie części Enigmy? Czy
uda im się dotrzeć? Czy zdążą?...
Samochód sztabu co i raz podskakuje na leśnym wykrocie.
Deszcz zacina falami bębniąc o dach swoją złowroga melodię.
Leje okropnie, a na dodatek w nocy ma być raptem ledwo
parę stopni. To nie będzie łatwe zadanie. Piątek 16
września godz 18.00, zaczyna się Turniej Drużyn Puszczańskich.
Koncentracja
Na miejsce koncentracji w Miszorach przybywają pierwsze
drużyny. Z autokarów wysypują się harcerze i w zwartej
kolumnie meldują się na polanie która na tę noc użyczy
im schronienia. Pierwsza przybywa 265 WLDH "Skrzydła".
Chwile potem 16 WDH i 10 ŁDH "Serviam" z Łodzi.
Na miejscu każdy dostaje znak- totem (małą naklejkę
do umieszczenia w widocznym miejscu na ubraniu). Po
identycznym znaku rozpoznać należy bratnią duszę. Trwa
wojna i nie wiadomo co przyniesie kolejny dzień - trzeba
dowiedzieć się o swoim współbracie jak najwięcej. Nigdy
nie wiadomo o czyich bohaterskich czynach przyjdzie
opowiadać.
| 
|
|
Rozbijanie namiotów |
Tak właśnie czynili wyruszający w niebezpieczne misje.
Sprawne rozbicie namiotów, potem kolacja. Czas więc
by wreszcie zapoznać się z rozkazami na jutro - poznać
zasady gry.
Zaczynamy od omówienia sytuacji na froncie. Polska Agencja
Telegraficzna przedstawia filmową relację z dotychczasowego
przebiegu walk. Z głośników płyną słowa pierwszego komunikatu
o rozpoczęciu wojny na ekranie zaś wyświetlane są sceny
mobilizacji. Potem pierwsze relacje z pól bitewnych.
Krwawe sceny robią na wszystkich wrażenie. Wreszcie
pojawia się mapa i treść zadania - przedrzeć się na
tyły przeciwnika i unikając strat odzyskać zaginione
części Enigmy. Start jutro o godz. 8.30. Stan gotowości
uzyskać na godz 8.00.
Ognisko
Przed nami jeszcze kawałek wieczoru - jest jeszcze więc
czas by usiąść przy ognisku i poznać się wzajemnie.
Każdy opowiada o specyfice swojej drużyny. Szesnastka
tłumaczy czemu nosi krajki i góralskie kostki na czapkach,
opowiada też o tradycyjnej karze menażki. Łodzianie
prezentują się przedstawiając zastępami scenki z życia
drużyny. Lotnicy z 265 przybliżają swoje związki z przestworzami
i batalionem Parasol. Całość dopełniają pląsy i charakterystyczne
piosenki. Szesnastka śpiewa "Zawrat" i "Szwejkową
balladę". 10 ŁDH świeżo po obozie "Jeruzalem"
oczywiście "Krzyżowca", zaś 265 WLDH "Pałacyk
Michla". Nie braknie oczywiście przemowy przedstawiciela
generalicji - hm Marek Gajdziński w prostych słowach
mówi o honorze, harcie ducha i współzawodnictwie jakie
jutro zostanie podjęte. To sprawy ważne, zapewne bardziej
niż osiągnięte wyniki. Śpiewamy jeszcze długo "O
mój rozmarynie", "Maszerują strzelcy..."
Zapewne te same utwory jakie 66 lat temu w tym miejscu
nucili polscy żołnierze.
| 
|
|
W obozie Szesnastki
|
Pierwsze starcie
Ogniska blask dogasa i wszyscy udają się na spoczynek.
Całe obozowisko wypełnia cisza. Nie na długo. Za chwilę
gwizdki i krzyki przybocznych podrywają wszystkich na
równe nogi.
Alarm! Drużynowi wyszli na nocny rekonesans i zostali
pojmani przez wroga. Każdy z nich zdążył jeszcze przed
złapaniem wykonać ostatni telefon z prośbą o pomoc do
kogoś z drużyny. Drużyna musi odnaleźć swojego wodza,
odebrać od niego naklejki symbolizujące życie i starać
się go doprowadzić do własnego obozowiska. Przy okazji
można się pokusić o odbicie innego drużynowego oraz
zadanie strat konkurentom. Wyeliminować ich można zrywając
z ubrań naklejki. Chwila ciszy i tupot nóg zapowiada
powrót jakiejś drużyny. Z ciemności wyłania się szesnastka
eskortująca swojego dowódcę. Ten już jest bezpieczny.
Czas wiec na przegrupowanie i atak na innych. Niespodziewanie
z flanki wychodzi odważne uderzenie Skrzydeł. Mniej
liczni próbują przebić się przez zaporę szesnastki do
swojego obozu. Bój jest zacięty. Niestety tracą swojego
drużynowego i kilku ludzi. Zawiszacy też nie pozostają
bez strat. Ich liczebność pozwala im jednak wciąż dominować
w terenie. Okrężną drogą wracają bez strat do swojego
obozu łodzianie. Tuż na granicy resztki Skrzydła odbijają
im drużynowego. Sprawa jest więc dyskusyjna. Wątpliwości
rozstrzygają pertraktacje rozejmowe - drużyny dzielą
się punktami. W efekcie gry 16 WDH zyskuje 180 pkt,
10 ŁDH - 35 pkt, wykrwawione lecz waleczne 265 WLDH
wychodzi na czysto - 0 pkt.
Sobota
ku Bzurze!
Skoro świt sojusznicy przysyłają oficera łącznikowego
(przedstawiciela wydziału harcerzy w randze przewodnika)
- skromna to misja ale już od dawna nikt w sztabie nie
wierzy w realną pomoc aliantów.
Rankiem służby logistyczne podstawiają autokar którym
drużyny przerzucone są do Tułowic. 5 km drogi i lądujemy
w garnizonie Wojsk Polskich z 1939 r. (miejsce zgrupowania
grup rekonstrukcyjnych). Uzbrojeni wartownicy, patrole
żandarmerii polowej - tu bez obawy możemy zdeponować
nasz sprzęt i ruszyć w drogę.
| 
|
|
Warta w garnizonie
wojsk polskich zapewnia należytą ochronę
|
Trwa wojna - każdy więc dostaje nieśmiertelnik TDP i
mapę sztabową na drużynę z zaznaczonymi miejscami gdzie
znaleźć można części enigmy.
Godz. 9.15. STRAT! - rozpoczynamy rajd. Wszyscy ruszają
żwawym tempem. W końcu liczy się czas. Na skraju lasu
pierwsza przeszkoda - tu utknął transport banknotów
z Wielkopolskiego banku Kredytowego. Szef transportu
musi zlikwidować swój ładunek a wcześniej sporządzić
bilans niszczonych pieniędzy. Należy mu pomóc. Każda
drużyna dostaje worek banknotów które należy przeliczyć,
sumę podać bankowcowi zaś pieniądze zniszczyć. Liczy
się dokładność. Najszybciej z zadaniem dają sobie radę
Szesnastacy i ruszają ku Bzurze. Wolniejsi od niech
choć bardziej dokładni są skrzydlaci. To oni zyskują
na swym koncie pierwsze 100 pkt, Szesnastka zdobywa
97 pkt., dziesiątka tylko 53 pkt. Informacja taka spływa
do drużynowych SMS-em. Tak już będzie do końca gry -
gdy przeszkodę pokonują wszystkie drużyny aktualny stan
współzawodnictwa idzie w eter. Nad Bzurą przy przepompowni
wody czekają kajaki. Każda drużyna woduje nimi 10 osób
- reszta maszeruje wzdłuż brzegu.
| 
|
|
Skrzydła na wodzie
|
Na czoło zdecydowanie wysuwa się Szesnastka zyskując
sporą przewagą. Za nimi podążają Skrzydła i Serviam.
Desant na plaży przynosi jednak niespodziankę. Przez
krótkofalówkę do organizatorów płynie informacją iż
zostawili w miejscu wodowania proporzec. Drużyna nie
przybyła więc w komplecie. Nie ma jednak czasu na narzekania
i szukanie winnych - jeden z harcerzy z miejsca rusza
do 3-4 kilometrowego maratonu.
Czas leci, zza wału przeciwpowodziowego wyłaniają się
już skrzydlaci. Zawiszacy z niecierpliwością wypatrują
swojego kuriera i kajaków z konkurencyjnych ekip. Kto
przybędzie pierwszy? Wreszcie w oddali widać biegnącą
postać z proporcem. Szesnastka głośnym dopingiem stara
się dodać mu sił. Wreszcie są razem. Zwartą kolumna
ruszają dalej biegiem. Po kilku minutach desantuje się
265 WLDH za nimi 10 ŁDH.
Tor za zakolem rzeki jest broniony. To ważna linia komunikacyjna
wroga i należy ją wysadzić. Saper przy moście wydaje
niezbędne materiały - dwa telefony polowe i kabel. Jeden
z telefonów należy umieścić pod torami, z drugim oddalić
się na bezpieczną odległość i zadzwonić. Dźwięk dzwonka
aparatu pod torami sygnalizuje zniszczenie trakcji -
można ruszać dalej. Uważać trzeba by nie zostać pojmanym
przez obronę. Z zadaniem najlepiej radzi sobie 10 ŁDH
zdobywając 100 pkt, Skrzydła - 95, zaś 16 WDH - 90.
Kolejny most okazuje się być już zniszczony. Do dyspozycji
jest jednak lina za pomocą której można się przeprawić.
Szesnastka jako pierwsza rozciąga linę nad rzeką i zaczyna
przerzucać ludzi. Dobra organizacja pozwala sprawnie
uporać się z przeszkodą, jednak zbyt słabo naciągnięta
i zbyt nisko zawieszona lina moczy do połowy dwie osoby
- strata punktów.
| 
|
|
Za duże obciążenie,
wyciągnięta lina, plecami po wodzie ale dalej!
Naprzód!
|
Z zacięciem przesuwają się po linie najmłodsi - dla
nich to najcięższe wyzwanie. Po obu stronach rzeki drużyna
dopinguje wmawiając niemal brakujące siły. 10 ŁDH stawia
na budowę prowizorycznego mostu konstruując z wyciąganych
z zagajnika żerdek coś na kształt kładki. Pierwsza próba
nośności wypada niepomyślnie - w wodzie ląduje jeden
z harcerzy. Kolejni przechodzą ze zmiennym szczęściem.
Są i tacy którzy całkowicie wpadają do wody. Nikt jednak
nie dzwoni po awaryjny transport by wycofać skąpanych
z turnieju. Bardzo fachowo podchodzi do sprawy 265 udowadniając
że nad ziemią czują się zdecydowanie lepiej. Z powierzonej
liny skrzydlaci tworzą dwie przeprawy i bez strat przechodzą
na drugą stronę. Zdobywają tym samym znów 100 pkt. 16
WDH musi zadowolić się 55 pkt zaś 10 ŁDH zaledwie 35
pkt.
Paro kilometrowy marsz dodatkowo rozciąga peleton. Zmęczenie
też już zaczyna dawać o sobie znać. Nie ma jednak czasu
na wytchnienie - podchodzących polną drogą do zagajnika
alarmuje przeciągły dźwięk klaksonu - znak że wydarzyło
się coś złego. Trzeba znów poderwać się do biegu. Na
miejscu widok pobojowiska - to kolumna uchodźców dostała
się pod ostrzał - rozbite auto z nieprzytomnym kierowcą
z głową oparta na kierownicy, z lasu dochodzą jęki rannych.
Wszystkich należy odszukać i udzielić pierwszej pomocy.
Na miejscu zorganizować też szpital polowy (w tym celu
rozbijając namiot 10 -osobowy). Drużyna już ma wyruszyć
do zadań gdy nagle zza drzew z krzykiem wypada palący
się człowiek. Reakcje są różne. Niektórzy na ten widok
baranieją inni rzucają się w pogoń by przewrócić poszkodowanego
i ugasić buchające płomienie. Zdarzają się tez i przypadki
zadeptywania na człowieku ognia! Burak - drużynowy Szesnastki
tłumi ogień własna piersią.
Najlepiej w ratownictwie wg. HOPR-owców, którzy zorganizowali
przeszkodę, radzi sobie 265 WLDH - 100 pkt, słabiej
wypada 16 WDH - 79 pkt, 10 ŁDH dostaje 52 pkt.
Dalej już tylko droga do garnizonu. Pierwsza przybywa
16 WDH i dostaje za to 300 pkt, po niej równocześnie
pozostałe drużyny - po 270 pkt.
Odpoczynek
Wreszcie jest czas by odpocząć i zjeść obiad. Kuchnia
polowa z szefem kuchni w osobie samego komendanta Mazowsza
- Szwejka przygotowała pokaźny gar fasolki po bretońsku.
Już sam zapach zachęcał do nałożenia dużej porcji. Nie
zabrakło też dokładek.
Po tej części prowadzi 265 WLDH z wynikiem 665 pkt,
za nimi 16 WDH - 617 pkt., 10 ŁDH - 510 pkt.
| 
|
|
Komendant Mazowsza
obdziela swoja potrawą
|
Na południe!
Odpoczynek po przebytych ok. 10 km to raptem jedna godzina.
Do garnizonu wjeżdżają wojskowe ciężarówki. Pada komenda
"drużynami do wozów" i znów sędziowie załączają
stopery. W przeliczeniu na uczestnika najsprawniej wsiada
16 WDH - 100 pkt, za nią 265 WDH - 70 pkt i 10 ŁDH -
66 pkt. Można ruszać. 50 km docinek kolumna pokonuje
w 1,5 godziny. Wyładunek na stacji kolejowej w miejscowości
Rawka. W mieście jest angielski łącznik którego trzeba
odnaleźć na podstawie fotografii. Niezbędna jest też
znajomość języka angielskiego - tylko bowiem tak można
się z nim porozumieć i uzyskać mapy dalszego terenu
gry.
| 
|
|
Desant w Rawce
|
Puszcza mariańska do której wchodzą drużyny to teren
całkowicie opanowany przez wermaht. Rozpoczyna swoje
działania luftwaffe. Luftwaffe to wędrownicy na rowerach
z pomarańczowymi opaskami polujący na drużyny puszczańskie
z aparatami cyfrowymi. Mogą wprawdzie poruszać się tylko
po drogach jednak szybkość ich przemieszczania się zmusza
do ciągłej czujności - przebijania się lasem lub ukrywania
się na sygnał czujek. Drużyny poruszają się więc w ubezpieczonym
szyku, harcerze maskują się gałęziami.
Na pierwszej przeszkodzie drużyna musi rozdzielić swoje
siły. Połowa trafia na strzelnice, druga połowa próbuje
swych sił w ustalaniu drogi przy pomocy paru azymutów
i jednostek długości (dla utrudnienia - m, cm, dm).
Różnice w pomiarach wychodzą znaczne - nawet do kilkunastu
metrów. Szesnastka wymierza punkt docelowy najdokładniej
- błąd pomiaru tylko 15 cm! Łącznie 16WDH wzbogaca się
o 200 pkt, 265 WLDH o 132 pkt, 10 ŁDH - 121 pkt. Osobne
zadanie jest dla drużynowego - należy wymyślić obrzęd
chrztu namiotów.
Kolejna przeszkoda wymaga uczestniczenia naraz w 3 konkurencjach:
Pole minowe, Biblioteka oraz Nasłuch radiowy. Zastępy
rozbiegają się do zadań zaś drużynowy zostaje z metodycznym
problemem do rozwiązania.
Polem minowe to wyznaczony obszar który trzeba rozbroić.
W ziemi zakopane są zarówno miny (przykrywki z uchem,
ucho - zapalnik) jak i zwykłe matalowe części. Obecność
miny wybadać należy nakłuwając ziemie nożem. Przy czym
czynić to należy tak by nie trafić na zapalnik (ucho
pokrywki), nadepniecie na minę lub dźgnięcie zapalnika
powoduje eksplozje miny i eliminacje wszystkich w promieniu
3 metrów. Dodatkowo prace prowadzone są pod ostrzałem
karabinowym - nisko nad ziemią rozpięte są linki których
dotknięcie również wyłącza z poszukiwań.
W bibliotece nalot zniszczył katalog książkowy i trzeba
go odtworzyć - rozpoznać tytuły fragmentów książek.
Nasłuch radiowy również wymaga skupienia - ze słuchawek
płyną odtwarzane z CD fragmenty piosenek do zidentyfikowania.
Tu znów wygrywa 16 WDH wpisując na swoje konto 286 pkt,
265 WLDH zdobywa 216 pkt, 10 ŁDH - 213 pkt.
Znów marsz z luftwaffe na karku i następna przeszkoda
- należy przekraść się przez teren opanowany przez wroga.
Przejścia broni 1 UDH Żagiew. Do wyeliminowania wystarczy
zostać dotkniętym. Wszyscy tracą ludzi. Najmniej 265
i 16 WDH, nieco więcej 10 ŁDH - odpowiednio dostają
80, 80 i 70 pkt. Największe straty zadają świeżo przyjęte
do harcerzy zuchy - ich mały wzrost i ruchliwość pozwalają
śmigać pomiędzy krzakami gdy tymczasem starsi harcerze
z poświeceniem przedzierają się w biegu siekani wyżej
rosnącymi gałęziami.
Droga do kolejnej przeszkody nękana jest szczególnie
przez wrogie lotnictwo. Luftwaffe zbiera tu krwawe żniwo
- zaskoczona nalotem 265 WLDH rozprasza się w lesie
gdzie gubi jednego harcerza. Odnalezienie jego zajmuje
skrzydlatym ok. 30 minut. Strącony zostaje tez jeden
sztukas - rower łapie gumę ;-)
| 
|
|
Koncentaraja
265 WLDH po nalocie
|
W tym czasie 16 WDH walczy już o zdobycie lini telegraficznej.
Tu na drodze staje im 7UDH Gniazdo wystawiając tuż za
torami swoje posterunki. Linia telegraficzna to ciąg
drzew na których rozwieszona jest linka. Aby zniszczyć
te sieć łączności należy trzema sznurkami obwiązać choć
jeden ze słupów. Nie można jednak dać się dotknąć obrońcom.
Zadanie nie jest więc proste. Ponawiane co chwila, krwawo
okupione szturmy, kończą się połowicznym sukcesem kolejnych
drużyn. Zwycięsko z przeszkody wychodzi szesnastka -
111 pkt, 265 WLDH - 75 pkt, 10 ŁDH - 50 pkt.
| 
|
|
phm Paweł Burakowski,
drużynowy 16 WDH, kieruje szturmem
|
Dalej drużyny same już obierają trasę chcąc odwiedzić
jak najwięcej punktów. Czas gry zostaje przedłużony
do 20.00 (pierwotnie 19.00). Zaczyna szarzeć. Drużyny
podrywają się do biegu by zaliczyć jak największą ilość
przeszkód. Każda wybiera inną, najbardziej wg. niej
optymalną trasę. 10 ŁDh trafi na miejsce gdzie zastępy
znów muszą działać samodzielnie. Pierwszy dostaje zadanie
rzucania nożami w pień. Chłopcy chwytają za finki, mierzą
i ciskają w stronę pnia. No fatalnie... zaczyna sędzia
po czym wmawia ze takie zachowanie jest niezgodne z
6 pkt PH i regulaminem lasu (czyli wciska ewidentne
bzdury) wobec czego cała drużyna jest zdyskwalifikowana
i wylatuje z turnieju. Na takie słowa na twarzach zastępu
pojawia sie zwątpienie. Odżywają się tez głosy - trudno
wracamy do domu... Nie ma jednak złośliwych uwag czy
wykłócania się o swoje racje (być może już bardziej
ze zmęczenia). Jak by nie było nie dali się sprowokować
i wykazali harcerską postawę - a o to chodziło. Mamy
was! Dobrze przeszliście tę próbę - komunikuje sędzia.
W chłopaków jakby wstępuje nowe życie i z werwą biegną
do reszty drużyny.
Drugi zastęp ma próbę podobną choć oczywiście o tym
nie wie. Zostaje zajęty jakimś trudnym zadaniem, a w
międzyczasie sędzia pod byle pozorem tłumaczy ze musi
odejść i przy okazji niby przypadkiem w widocznym miejscu
zostawia rozwiązanie. Drugi z ukrycia w tym czasie obserwuje
- ściągną czy nie? Wszyscy grają jednak fair - nikt
nie zerka.
265. i 16. omijają ten punkt i decydują się dostać na
dwa następne. 10 ŁDH jako jedyna zyskuje więc 100 pkt.
Nie docierają za to na kolejne zadanie kierując się
na ostatnią przeszkodę. W tym czasie dwie pozostałe
drużyny prawie równocześnie próbują odczytać zapisany
fragment wiersza. Zapisany pismem brailla. Kartka jest
zupełnie czysta bogata tylko w charakterystyczne wypukłości.
Klucz-słownik jest na miejscu. Tekst do doczytania przypięty
do drzewa ok. 150 paro kroków w lesie. Nie wolno go
odpiąć. Jak się okazuje w 16, jest harcerz nieco znający
to pismo. Szybko więc harcerzu odgadują jaki to wiersz
- "Bagnet na broń!" Broniewskiego. Co z tego
skoro nie znają dwóch pozostałych strofek? Zadanie zajmuje
im aż 40 minut. Podobnie męczą się Skrzydła. Nikt nie
wpada na pomysł by każdy harcerz zapamiętał i zidentyfikował
jeden kolejny znak, drużyna ustawiła się w szeregu wg
kolejności znaków jaki zapamiętali a drużynowy zebrał
to tylko do kupy. Tak było by optymalnie. 10 ŁDH nie
dociera na tą przeszkodę.
Jest już zupełnie ciemno i do zamknięcia przeszkód pozostaje
raptem 6 minut. 265 WLDH kończy jeszcze deszyfrowanie
- dla nich na tym punkcie skończy się ta gra. Natomiast
16 WDH staje przed dramatycznym wyzwaniem - rzuca się
do morderczego biegu. Opłaca się docierają niemal w
ostatniej chwili. Na miejscu są już wykonujący zadanie
Łodzianie. Przeszkoda to nieco zmodyfikowana gra w dublety
(lub jak kto woli "memory") - wśród rozłożonych
kart trzeba odkryć te z identycznymi rewersami. Ruchów
jest tyle ile znaków. Teoretycznie więc wystarczy zapamiętać
co gdzie leży. Kart jest 20. Drużynowy 10 ŁDH polega
prawie wyłącznie na własnej pamięci i wykonuje zadanie
z powodzeniem. Szesnastka wyznacza większą grupę i kolegialnie
podejmuje decyzje. Mimo miejscami róznicy zdań również
odkrywają wszystkie karty. 10. i 16. wzbogacają się
tym samym o 100 pkt.
Pozostało już tylko dotrzeć do mety. Czas przebycie
trasy również jest punktowany.
Pierwsza przybywa 10 ŁDH zgarniając 300 pkt, po nich
16 WDH-287 pkt oraz 265WLDH 282 pkt.
Koniec biegu, nareszcie można odpocząć, rozbić obozowisko,
zjeśc upragnioną kolację. Jest gorąca herbata jest jeszcze
obiadowy breton. Drużyny krzątają się wokół swoich spraw.
Ponownie spotkają się w kręgu ogniska.
Ognisko
Po dźwiękach pieśni obrzędowej głos zabiera B.Bezeg
- szef wydziału harcerskiego oficjalnie przemawiając
do zebranych. Dalej prowadzi dh. Cherry. Zaczyna się
gra symulacyjna.
Cherry odczytuje tekst pamiętnika przenoszący nas wyobraźnią
w gorący czas 1939 r. Cytuje przemówienie ówczesnego
ministra MSZ - J.Becka, oddaje panujący w tych dniach
nastrój - doniesienia ze świata, informacje o nasilających
się incydentach granicznych. O tym jak owe wypadki relacjonowały
gazety dowiadujemy się od... drużyn. To właśnie zadanie
dla nich - przygotowac rzetelna notkę prasową na podstawie
dostarczonych danych. Wykonanie zadania ocenia jury.
Tak jest do końca ogniska - odczytywane wspomnienia,
relacje i zadania dla drużyn.
W kolejnym przygotować należy plakat mobilizacyjny.
Uczestnicy wykazują się wiec nie tylko talentem literackim
ale i zdolnościami plastycznymi.
W przerwach koniecznych do pracy wojskowe piosenki śpiewają
kursanci kursu drużynowych Agricola (organizatorzy większości
przeszkód na grze).
Opowieśc Cherrego wędruje już w dni wojny obronnej i
wreszcie jesteśmy tuż przed uderzeniem wojsk polskich
znad Bzury. Panuje radosny, pełen optymizmu ale i napięcia
nastrój. Wojsku trzeba dać otuchy! Należy więc stworzyć
piosenkę zagrzewającą do bitwy. 10 ŁDH układa marszową
zapiewajkę, 265 WLDH przerabia szantę i zamiast "10
sążni wody i 6 błota stóp", z właściwym lotnikom
temacie, słyszymy "10 messershmitów i 6 sztukasów".
Najzabawniej wypada śpiew przerobionych przez 16 WDH
"Kulomiotów". W ich wykonaniu brzmi to tak:
Kampania wrześniowa zakończyła się jednak niepowodzeniem.
Po wielu bitwach nadszedł czas kapitulacji. Niełatwe
to były chwile dla obrońców. Jak wyglądać mógł własnei
ten moment prezentowały drużyny. Przydał się więc każdy
aktorski talent.
Gorzkie chwile porazki, niemocy wobec utratyniepodległości
oddały znów odczytane wspomnienia jednego z bohaterów
września. Po nich zapadła wymowna cisza... kończymy
oognisko.
W nocy z 17 na 18 września zgrupowanie walczących o
tytuł drużyny RP, ze względu na zimna noc, opuszczają
przedstawiciele wydziału....
NIEDZIELA
Niedzielny ranek rozpoczyna wrzask oboźnych ogłaszających
alarm mundurowy. Najsprawniej stają w gotowości Skrzydła
- 100 pkt, po nich 16 WDH - 94 pkt, na końcu 10 ŁDH
- 93 pkt. Ranek wita słońcem więc nareszcie rozgrzać
się można po mroźnej nocy.
Poranna toaleta, śniadanie i czas na ostatnie zadanie.
Już bez presji czasu i przeciwnika za to z rozwagą i
dokładnością należy ze zbieranych na przeszkodach części
złożyć i uruchomić komputer. Na miejscu jest agregat
prądotwórczy. Każda drużyna w skupieniu dopinguje swoich
specjalistów.
| 
|
|
Naprawa delikatnej
elektroniki w warunkach polowych. Procesor w rękach
Szesnastaka.
|
| 
|
|
phm Piort Czainski
- drużynowy 10 ŁDH łączy ostatnie przewody
|
- Jak to się komukolwiek uda to stawiam wszystkim Cole
- komunikuje komendzie Szwejk (szef choragwi Mazowieckiej)
i z miejsca wszyscy zyskują zagorzałych kibiców organizatorów
TDP. Wreszcie wszelkie moduły są powpinane w odpowiednie
miejsca. Można PC-ty podłączać pod prąd. Żaden jednak
nei startuje wobec czego monterzy przystępują do ostatnich
poprawek. Nagle spod komputera Szesnastki słychac krótkie
spięcie i bucha dym - ups! Cofa rękę z wnętrza jeden
z harcerzy - z tego komputera z już neic nie będzie.
Pozostałę dwa jednak również pozostaja neiwzruszone.
Szkoda, nie tylko tej Coli. Pozostaje ocenić poprawność
podłączenia dla 16 WDH - 100 pkt, 10 ŁDH - 90 pkt, 265
WLH - 80 pkt.
Zakończenie
Do Brochowa podrzucają nas autokary. Miejscowośc ta
w dniach wrześniowych zmagań 1939 r. była polem bitwy
polskich żołnierzy. Tu więc uczestniczymy w mszy za
poległych. To nasz hołd dla tych którzy krew swoją przelali
za te samą ziemię która gościła nasz turniej.
Po mszy drużyny formują czworobok. Są organizatorzy,
kierownictwo Wydziału Harcerskiego, jest Naczelnik.
Czas na podsumowanie.
| 
|
|
Oboźny TDP pwd.
Krzysztof Sikora przyjmuje raport
|
Zwycięzcą gry ze zdecydowana przewagą blisko 500 pkt
nad pozostałymi rywalami (w sumie 2522 pkt) okazuje
się 16 WDH im. Zawiszy Czarnego. Dalsze miejsca zajmują
Skrzydła - 2051 pkt i Serviam - 2021 pkt.
| 
|
|

|
|
Tabela wyników.
Uwaga! Punkty umieszczone wg. kolejności ich sumowania
a nie chronologicznie (stąd gra nocna po pierwszym
etapie gry) |
|
Dynamika punktacji
|
Tym samym Szesnastka zostaje ogłoszona Drużyną Rzeczypospolitej.
Gratuluje Naczelnik, kierownik wydziału, organizatorzy,
przeciwnicy na przeszkodach. Wreszcie braterski uścisk
dłoni wymieniają między sobą dotychczas współzawodniczący.
| 
|
|

|
|
phm Paweł Burakowski
- drużynowy 16 WDH przyjmuje gratulacje od hm.
Pawła Zarzyckiego - Naczelnika Harcerzy ZHR |
|
Braterski uścisk
dłoni |
Tak kończy się TDP Bzura 2005. Chetni pozostają zobaczyć
rekonstrukcję bitwy przygotowana przez Grupy Rekonstrukcji
Historycznej, reszta kieruje się do domów.
Podsumowanie
Wszystko odbyło się niemal jak 66 lat temu. Była ostra
walka, trud i zmęczenie, miejsce i czas a nawet autentyczni
żołnierze z okresu. Nieprzestrzegające jakichkolwiek
konwencji luftwaffe. Puste obietnice sojuszników.
Nie było to łatwe zadanie. Chylę czoła przed wszystkimi
najmłodszymi uczestnikami turnieju którzy nie ulękli
się piątkowego deszczu, wytrwali kilkunasto kilometrowy
sobotni marszobieg, trudy przepraw i zadań, mroźne noce.
Zwłaszcza oni zasłużyli na uznanie.
Zrejterowali nawet przedstawiciele GK, ewakuując się
do ciepłych domowych pieleszy. Tym bardziej chłopaki
potwierdziliście ile jest warta drużyna puszczańska
i jak bardzo zasługujecie na tytuł elitarnych drużyn
ZHR. Tym większe dla was uznanie. Chwała zwycięzcom,
chwała pokonanym!
Jeden z dyskutantów na forum zwycięskiej Szesnastki
napisał "dopiero teraz czuje ile jest warta ta
plakietka która noszę na rękawie" - niech te słowa
najlepiej zaświadczą o tym co działo się na TDP. Niech
po wsze czasy żałują Ci którzy ulękli się niepogody
i nie stawiali się nad Bzura w 2005 roku.
Phm. Robert Chalimoniuk HR
szef sztabu (szef gry turnieju)
PS.
Więcej fotek na stronie tdp.zhr.pl oraz muligalerii.
Opis koncepcji turnieju, wykaz przeszkód ze szczegółowym
ich omówieniem, efekty podsumowania - znaleźć będzie
można w kolejnym numerze drogowskazów.
Wkrótce tez premiera filmu z turnieju.
|