Michał Lewandowski
Akcja "Bój pod Pęciacami"
6 listopada 2005 r.
Noc
z 1 na 2 sierpnia była chmurna, deszczowa....Około
godz. 2.00 sprzed bram bloków ZUS przy ul. Niemcewicza
7 i 9 ruszyły oddziały opuszczających Ochotę sił
powstańczych.Za
strażą przednią ruszyła grupa główna z ppłk.
"Grzymałą" i kpt. "Pawlakiem",
licząca około 400-500 osób.
Zadania
Przedostać
się nie zauważenie na dworzec kolejowy.
Kupić
bilety na WKD do Reguł oraz powrotne z Nowej Wsi.
Wsiąść
do WKD o godz. 8:51 i dojechać do Reguł. Uważajcie
na Niemców. Ich agenci noszą na ramieniu czerwone
opaski. Jeśli Was zobaczą w większej grupie mogą Was
zaaresztować. Dlatego musicie działać w pełnej
konspiracji. (za każdego złapanego drużyna traci 5
pkt.)
Taki
list przeczytaliśmy w drodze na dworzec.Byliśmy bardzo czujni, a w podziemiach
dworcowych tym bardziej. Kupiliśmy bilety według wskazówek
i już ostrożnie kierowaliśmy się na peron, gdy zza
rogu wyskoczył na nas Niemiec z czerwoną opaską (był
to przyboczny Kuba Kurek, który znakomicie sprawdzał
się w roli Szwaba). O godzinie 9:00 siedzieliśmy
wszyscy w pociągu, kilka minut potem w wagonie zawitał
kontroler i nie obyło się bez jakiejś wpadki. Na
stacji Reguły Burak przeprowadził zbiórkę i odczytał
list drugi.Po
wyjściu z Reguł powstańcy skierowali się na południe.
Przed nimi rozciągał się kilometrowy odcinek drogi
początkowo płaskiej, potem dosyć raptownie opadającej
ku Pęcicom.W
granicach 50-150 metrów od skraju parku wyjechały na
drogę w kierunku Reguł z biegnącej nad brzegiem parku
zadrzewionej drogi od wsi Pęcice trzy samochody
niemieckie.Niestety,
zaskoczenie podziałało tylko w stosunku do tej
niewielkiej grupki Niemców z Pęcic.
Zadania:
Z Reguł musicie przedostać się do Pęcic i odnaleźć
stary cmentarz. Musicie go zdobyć. Chroniący go Niemcy
(odziały z trzech ciężarówek) są bardzo dobrze
uzbrojeni, więc nie macie z nimi szans w bezpośredniej
walce. Wasze zadanie polega na wbiegnięciu do
wyznaczonego kręgu na cmentarzyku. Niemcy zabijają Was
poprzez dotyk. Na szturm macie 10 min. Za każdą osobę,
która wbiegnie do kregu. drużyna zdobywa 10 pkt. Stamtąd
przemieścić się pod pomnik poległych żołnierzy w Pęcicach.
Zgodnie
z rozkazem zastępy udały się miejsce gry. Był to mały
cmentarzyk otoczony niskim murkiem, położony na lekkim
wzniesieniu. Walka między dwoma grupami była zażarta.
Niemcy odpierali silnie ataki powstańców, można już
było zauważyć pierwsze ofiary, lecz Polacy nie dali
za wygraną. Widzę jak pada kolejny tuż przed bazą,
ale dostrzegam także innych, którym nie brak odwagi i
którzy śmiało podchodzą nieprzyjaciela. Zdecydowałem
- teraz kolej na mnie. Siedzę z kilkoma w ukryciu i
ustalamy szczegóły szturmu. Zaczęliśmy atakować w
składzie Marcin Gierbisz, Arif i Bartek, który odwracał
uwagę. Po długiej walce udało mi się wbiec do kręgu.
Następnie zbiórka i kolejna koperta.
Odgłosy
walki poderwały na nogi kilkudziesięciu żołnierzy
oddziału łączności stacjonującego we dworze z
radiostacją polową.Nagły ogień przynajmniej dwóch niemieckich
karabinów maszynowych zaskoczył szpicę powstańczą w
odległości kilkudziesięciu metrów od parku i nie
przyniósł grupie większych strat. Kiedy rozpoczął
się ostrzał niemiecki z parku, w odległości około
400-500 przed nim znajdowała się około 100-osobowa
powstańcza straż przednia, w której m.in. szedł
harcerski pluton z "Zośki" pchor. "Bogusława",
harcerski pluton osłonowy pchor. "Janusza"
z ppłk. "Grzymałą" oraz pluton łączności
obwodu prowadzony przez sierż. Kwiatka
"Robaka", a w jego składzie harcerski pluton
"Boernerowo”. Wznoszący się teren - łatwy
do pokrycia ogniem, fatalny dla atakujących.Linia natarcia posuwała się spiesznie do
przodu, lecz siły niemieckie na linii ogniowej rosły.
Bój został zakończony. Po stronie polskiej było
31 poległych i tylu mniej więcej rannych. Lżej ranni
wycofali się z oddziałami, inni zostali na polu.
Straty niemieckie można chyba ocenić na około 20
zabitych.Już
po zakończeniu boju rozpoczął się drugi, dwakroć
krwawszy akt pęcickiej tragedii.Natychmiast po wycofaniu się zwartych grup
powstańczych przeczesała pola niemiecka tyraliera.
Szeroka i gęsta obława niemiecka wyłapała na polach i
łąkach oraz w parku i w zabudowaniach folwarcznych
wielu ukrywających się powstańców, zebrała z
pobojowiska także rannych. Pojmanych w łącznej
liczbie ponad 80 osób trzymali Niemcy jakiś czas pod
silną strażą w parku, zamknęli ich potem w piwnicach
dworu, gdzie SS-mani rozpoczęli śledztwo. Znęcali się
i torturowali jeńców, nie wyłączając rannych. Niektórym
obiecywali wolność lub wyjazd na roboty do Niemiec.Z
wziętych do niewoli ponad 80 jeńców hitlerowcy
rozstrzelali 60 osób. Około 20 osób, głównie
kobiety, uwolnił - prawdopodobnie na własną
odpowiedzialność i bez wiedzy SS-manów - podoficer
Wehrmachtu, Ślązak.Kilka osób podjęło z dobrym skutkiem ryzyko
wydostania się z rąk oprawców.Ciemności i deszcz sprzyjały także ucieczce z
pęcickiego pola śmierci jakiejś liczbie powstańców,
którzy szczęśliwie ocaleli nie odkryci przez niemiecką
obławę.
Odnajdźcie
na pomniku następujące nazwiska harcerzy 16WDH poległych
w bitwie pod Pęcicami:
Michał Dowbor „Zbyszek",
- Wiesław Radke „Wiesiek"
- Kazimierz Graba- Łącki „Kazik".
Mieliśmy
wolną chwilę, wiec zjedliśmy drugie śniadanie i
napiliśmy się gorącej herbaty, by móc dalej ruszyć
śladami harcerzy Szesnastki w pełni siły. Kiedy
wszystkie zastępy dotarły pod pomnik, złożyliśmy hołd
poległym powstańcom (w tym Zawiszakom) i zrobiliśmy
zdjęcie „strażackie”, a następnie poszliśmy
w stronę lasu, żeby tam chłopaki poczuli moc
harcerskiej wyprawy przy wycinaniu lasek skautowych. Po
drodze zaszliśmy do sklepu, zrobiliśmy drobne zakupy i
ruszyliśmy dalej w szyku czwórkowym. Minęliśmy
tabliczkę z nazwą miasteczka i tuż pod lasem przećwiczyliśmy
musztrę, czyli zwroty, tworzenie dwójek i czwórek,
poczym w zwartej kolumnie, z przytupem na lewą, weszliśmy
do lasu. Kiedy byliśmy na miejscu wyznaczonym przez
Buraka, Paweł dał nam pół godziny na wycięcie
lasek. Oczywiście nastąpiło opóźnienie o (zaledwie)
dwadzieścia minut. Teraz szliśmy kamienistą drogą,
która prowadziła do terenu, gdzie mieliśmy ognisko.
Jeździli tam także krosowcy, więc było sporo
hałasu. Szybko i sprawnie zebraliśmy chrust, a Kuba
Kurek tylko spojrzał na kilka patyczków i same się
zapaliły. Kiedy ogień zgasł rozpoczęliśmy kultową,
harcerską grę o dwa proporce. Po godzinnym harcowaniu
nadszedł czas powrotu do domu, gdzie czekali na nas
rodzice z gorącym, pysznym obiadem. Ja wraz z chłopakami
z mojego zastępu i Marcinem Kajakiem wyszliśmy z pociągu
na Zachodnim i autobusem 517 odjechaliśmy w kierunku
placu Narutowicza.
ćw. Michał Lewandowski
|