12 stycznia - Odbyła się pierwsza po wielu latach Choinki Drużyny z udziałem rodziców, władz harcerskich i Zawiszaków. Urządzoną ją w sali na ulicy Kopernika 30 wynajętej dzięki staraniom pana Hoffmana, który był ojcem dwóch harcerzy i aktywnym współpracownikiem KPH. Podczas uroczystości Andrzej Pawłowski zaproponował zebranym wykonanie kopii utraconego sztandaru drużyny. Cóż to za drużyna bez sztandaru? Była ku temu wspaniała wprost sposobność. Oto, niespełna rok wcześniej, gdy w Ekspresie Wieczornym ukazało się ogłoszenie o pomoc w odszukaniu sztandaru lub choćby udzielenie informacji, co mogło się z nim stać, do drużynowego zgłosiła się siostra zakonna z zakładu tkackiego przy ulicy Brackiej, gdzie w 1925 roku, wykonano nasz sztandar. Oświadczyła, że w zakładzie zachowały się nie tylko rysunki ale i sztance, które posłużyły do jego wyhaftowania. Siostry były gotowe wykonać wierną kopię na tych samych sztancach. Pomysł został natychmiast podchwycony przez Zawiszaków i w mig znalazły się konieczne fundusze. Nie musiały być zbyt duże, bo siostry rozumiejąc patriotyczne znaczenie tego zlecenia, podjęły się wykonać je po kosztach. I tak w tym samym co poprzednio zakładzie, już kilka miesięcy później Zawiszacy odebrali dokładną kopię sztandaru Szesnastki.   

Przez całą wiosnę zastępy pracowały przygotowując się do obozu W międzyczasie z funkcji drużynowego ustąpił Andrzej Pawłowski. Było to związane z jego, niedającymi się pogodzić ze służbą, nowymi obowiązkami zawodowymi. Kierownictwo Drużyny objął Tadek Sułowski przy pomocy przybocznych: Włodka Dusiewicza, Zygmunta Naszydłowskiego i Tadka Woźniaka. Dwaj ostatni to już harcerze z nowej, po październikowej Szesnastki.

Tymczasem, na zewnątrz Drużyny, w całym ZHP i w chorągwi warszawskiej, zaczęły ujawniać się skutki zgniłego kompromisu jaki podczas łódzkiego zjazdu OHPL został zawarty pomiędzy tradycyjnymi instruktorami harcerskimi, a władzami tej pionierskiej organizacji. Kiedy tylko partia komunistyczna uznała, że udało się jej rozwodnić, popaździernikowe, odrodzeniowe aspiracje narodu, przystąpiono do ponownego przykręcania śruby, czyli odzyskiwania przez PZPR pełnej kontroli nad życiem społecznymi politycznym. Dotyczyło to wszelkich sfer życia społecznego, także harcerstwa. Jedynym pocieszeniem było to, że nie stosowano już jawnego, obliczonego na zastraszenie społeczeństwa terroru, lecz posługiwano się siłą w bardzo zawoalowanej formie. Metoda polegała na przywracaniu cenzury i odsuwaniu od wpływu na życie społeczne ludzi, którzy włączyli się w nie na fali popaździernikowej odwilży i podejmowali działania niezależne od komunistów.  W kwietniu 1958 roku Aleksander Kamiński i jego współpracownicy zostali usunięci z Naczelnej Rady Harcerskiej, a jakiś czas później zmuszono ich do odejścia z ZHP. Podobnie działo się w całym kraju, w komendach chorągwi i hufców. W miejsce usuwanych instruktorów wchodzili posłuszni partyjnym rozkazom działacze byłej OHPL. W ten sposób zakończył się trwający niecałe półtora roku okres odwilży w harcerstwie. Władze Neo ZHP mogły już bez większych przeszkód powracać do pionierskich wzorców socjalistycznego wychowania młodzieży.

Szesnastka miała jednak ogromne szczęście. Komendantem hufca Ochota był od 1958 roku Stanisław Korwin Szymanowski - harcerz Szarych Szeregów, żołnierz AK, więzień stalinowski, a przy tym człowiek zakochany w prawdziwym harcerstwie i instruktor z prawdziwego zdarzenia, który w jakiś absolutnie cudowny sposób potrafił utrzymać się na tej funkcji aż do 1963 roku roztaczając nad Szesnastką i innymi drużynami hufca skuteczny parasol ochronny.  To dzięki niemu Szesnastka mogła nieskrępowanie rozwijać się i kultywować prawdziwe harcerstwo przez kolejne lata, podczas gdy w innych miejscach Warszawy i Polski harcerstwo na powrót stawało się dziecięcą przybudówką partii komunistycznej. Już teraz zapamiętajmy to nazwisko, gdyż Staszek w niedalekiej przyszłości zwiąże swoje życie z Szesnastką i na kolejne dziesięciolecia stanie jej ideowym autorytetem.  Na razie, dzięki niemu, wszystko co złego działo się w ZHP, nie dotyczyło jeszcze Szesnastki.

XXIX obóz letni zorganizowany został w dniach 1-29 lipca w Sukowie na kielecczyźnie. Drużyna jak zwykle zbudowała go własnymi rękoma z tym, że zamiast prycz pojawiły się otrzymane skąś łóżka polowe typu kanadyjka.

Trębacz w harcerskim mundurze na tle namiotu

1958 r. Obóz w Sukowie. Pobudka!

Od początku komendantem obozu był Tadek Sułowski, ale w połowie zmienił go Włodek Dusiewicz. Dalej już młoda kadra, oboźny - Tadek Woźniak i kwatermistrz - Zygmunt Naszydłowski. W obozie pięć zastępów: Bobrów (zast. Jacek Klep), Sokołów (zast. M. Jankowski), Łosiów (zast. M. Łukaszewski), Żurawi (zast. Andrzej. Kossowski), Orłów (zast. Adam Krynicki).

Drużyna w marszu na leśnej drodze.

1958 r. Obóz w Sukowie. Drużyna w marszu. Na czele Włodek Dusiewicz.

Drużyna na apelu

1958 r. Obóz w Sukowie. Apel poranny.

Totem - koń wykonany z drzewa

1958 r. Obóz w Sukowie. Totem przed namiotem. Koń jaki jest każdy widzi.

Obóz obfitował w wyjątkowo dużo wycieczek, czemu sprzyjała malownicza okolica.

Harcerze przechodzą w bród przez rzekę

1958 r. Obóz w Sukowie. Zwiad okolicy.

Harcerze na szczycie ogromnej skały

1958 r. Obóz w Sukowie. Cel wycieczki osiągnięty.

Nie tylko zresztą walory krajoznawcze prowokowały do wycieczek. Także  partyzanckie wspomnienia komendanta - Tadka Sułowskiego, który po Powstaniu, w tych właśnie okolicach walczył w oddziale Antoniego Hedy "Szarego". Odwiedzano miejsca związane ze szlakiem bojowym zgrupowania Jana Piwnika "Ponurego" i słuchano opowieści jego dawnych żołnierzy. Bardzo popularna stała się wtedy piosenka pt. "Żołnierze spod Gór Świętokrzyskich", śpiewana w Drużynie jeszcze wiele dziesięcioleci później. Zacytujmy choćby pierwszą zwrotkę i refren by poczuć klimat jaki wytwarzał się podczas ognisk, gdy w blasku ognia Szesnastka w swych harcerskich mundurach wyglądała jak oddział partyzancki, który być może w tym właśnie miejscu odpoczywał po ciężkim boju.  

Choć z dala my mamy rodzinę i bliskich,
my polscy żołnierze spod Gór Świętokrzyskich.
Tak chciały niebiosa, by krew nam na wrzosach,
ścieliła kobierzec wolności.

Więc szumcież nam jodły piosenkę.
Rodacy podajcież nam rękę. 
Wśród lasów, wertepów, na ostrzach bagnetów,
wolności niesiemy jutrzenkę. 

Drużyna w marszu

1958 r. Obóz w Sukowie. Wycieczka całej drużyny. Na czele Włodek Dusiewicz.

Cywil w rozmowie z instruktorem harcerskim

1958 r. Obóz w Sukowie. Zwiad historyczny i rozmowa z byłym partyzantem.

Były też podchody obozu hufca tarnowskiego i oczywiście biegi harcerskie na stopnie.

Samotny harcerz w lesie z plecakiem

1958 r. Obóz w Sukowie. Podczas ćwiczeń w terenie. 

W połowie trwania obozu odbyło się uroczyste Święto Obozu z licznym udziałem Zawiszaków, którzy wręczyli Drużynie ufundowaną przez siebie dokładną replikę sztandaru z 1925 r.. Na ten nowy - stary sztandar, nowo mianowani młodzicy złożyli swoje Przyrzeczenie Harcerskie. Oczywiście na ręce niezawodnego Zygmunta Wierzbowskiego.

Zawiszacy przekazują Drużynie sztandar

1958 r. Obóz w Sukowie. Święto obozu i uroczystość wręczenia Drużynie sztandaru przez Zawiszaków.

Grupa Zawiszaków na placu apelowym

1958 r. Obóz w Sukowie. Święto obozu i uroczystość wręczenia Drużynie sztandaru przez Zawiszaków.
Na pierwszym planie Zygmunt Wierzbowski, który sztandar przekazał i Włodek Dusiewicz, który go przyjął.

Uroczystość przekazania sztandaru

1958 r. Obóz w Sukowie. Święto obozu. Flaga na maszt! Na pierwszym planie Włodek Dusiewicz.

Drużyna ze sztandarem

1958 r. Obóz w Sukowie. Święto obozu. Sztandar salutuje podnoszonej fladze państwowej.

Drużyna ze sztandarem

1958 r. Obóz w Sukowie. Święto obozu. Sztandar salutuje podnoszonej fladze państwowej.

Harcerze podrzucają w górę Zyga

1958 r. Obóz w Sukowie. Święto obozu. Drużyna dziękuje Zygowi w tradycyjny dla siebie sposób.

Do przyjemniejszych chwil należały wzajemne odwiedziny z zaprzyjaźnioną  225 WDH-ek, czyli z bliskimi wielu chłopcom harcerkami z drużyny w Liceum im. H. Kołłątaja. 

Harcerze i harcerki na wspólnym apelu

1958 r. Obóz w Sukowie. Odwiedziny harcerek z zaprzyjaźnionej 225 WDHek.

W trakcie apelu, oboźny odczytuje rozkaz

1958 r. Obóz w Sukowie. Moment odczytywania rozkazu na apelu.

Harcerze przy raporcie.

1958 r. Obóz w Sukowie. Raport przyjmuje komendant Włodek Dusiewicz.

Jesienią próbowano jeszcze bardziej uatrakcyjnić pracę Drużyny. Powstały zastępy żeglarski i artystyczny. Jednak nie przyniosło to na razie większych rezultatów. Odbył się też kurs dla zastępowych. Szesnastka wzięła też udział w koncentracji Hufca Ochota i II Zlocie Chorągwi.

Tak po latach z nostalgią wspomina to Kazik Koźniewski. (...) Gdy defiladą na placu Zwycięstwa rozpoczynał się następny rok pracy harcerskiej  - 1958/59  - Szesnastka była w hufcu jedyną drużyną mającą swój  sztandar. Wysunięto ją więc na czoło defilady odbieranej przez Naczelniczkę Harcerstwa druhnę Zofię Zakrzewską. Znowu w równych czwórkach maszerowali chłopcy w krótkich, harcerskich spodenkach - jawnie sprzeciwiając się wtedy wśród młodzieży harcerskiej brzydkiej modzie łączenia bluzy harcerskiej z cywilnymi dżinsowymi, zwykle długimi spodniami - jak gdyby ci  harcerze wstydzili się swojego mundurka, jak gdyby chcieli się upodobnić do  reszty młodzieży, a przecież harcerstwo polegało na odróżnianiu się, i w obyczaju, i w obywatelskiej postawie, i w stroju również od całej wielkiej masy nieharcerskiej młodzieży. (...) W Szesnastce zawsze przywiązywano wagę do prezencji i do munduru i chciano aby to był mundur jednolicie harcerski, tradycyjnie zawiszacki. Tak umundurowani szli pod takim sztandarem! Druhna Naczelniczka powiedziała kilka ciepłych słów. Przypomniała sobie - ona instruktorka starej warszawskiej żeńskiej Trójki z Gimnazjum im. Słowackiego - chłopców z zaprzyjaźnionej niegdyś z jej Trójką Szesnastki. Wtedy przed wojną było przecież tak: chłopcy z szesnastki podkochiwali się w dziewczynach z Trójki. Na harcerskiej defiladzie, jesienią 1958 roku przed druhną Zakrzewską paradował syn drużynowego dawnej Szesnastki i zastępowej dawnej Trójki. Tak to się wszystko splatało. To już było harcerstwo trzeciej - licząc od 1909 roku - generacji (...). Gawęda o Szesnastce.

W przerwie świąteczno-noworocznej najstarsi harcerze wyjechali na pierwsze po wieloletniej przerwie, a kolejne w historii - XIII zimowisko. Było to w zasadzie zimowisko Rad Drużyn z całego hufca. Odbyło się w Starym Lesieńcu koło Wałbrzycha. Wzięło w nim udział 12 harcerzy Szesnastki. Komendantem zimowiska był Włodek Dusiewicz, oboźnym - Jacek Klep. Zastęp Szesnastki zdobył I miejsce na zimowisku.

KPH

KPH zdobywało fundusze na obóz. Szczególnie udana była sprzedaż pocztówek świątecznych, powtarzana kilka razy, zainicjowana przez p. Sabinę Szeflerową - długoletnią przewodniczącą Koła. Bardzo czynny udział w pracach Koła wzięły pp. Maria Strużyna, Barbara Suraga, Hanna i Stefan Jedliński. W obozowym kwatermistrzostwie pomagali z ramienia Koła (p. B. Suraga i p. Hoffman).

Marek Gajdziński (2026 r.)

Stan Drużyny na 31.12.1958

  • Drużynowy: Tadeusz Sułowski
  • przyboczni: Włodek Dusiewicz, Zygmunt Naszydłowski i Tadek Woźniak
  • Zastępy:
    • Bobrów (zast. Jacek Klep),
    • Sokołów (zast. M. Jankowski),
    • Łosiów (zast. M. Łukaszewski),
    • Żurawi (zast. Andrzej Kossowski),
    • Orłów (zast. Adam Krynicki).

Źródła:

Więcej...