W styczniu urządzono tradycyjną Choinkę. Przez kolejne miesiące plutony i zastępy pracowały normalnym trybem przygotowując się do mających się odbyć latem obozów. 

W maju, w lasach w okolicy Pomiechówka odbyły się biegi na stopnie ćwika, wywiadowcy i młodzika.

Na początku czerwca (...) zdarzyło się coś, co było dla chłopców, szczególnie tych nieco starszych, jak i dla całej gromady starszych Zawiszaków, ogromnym przeżyciem. Do Warszawy przyjechał z Londynu Gustaw Radwański. Znakomity instruktor z lat trzydziestych, wyjątkowo przez wszystkich lubiany, mający ogromny wpływ na to, co się wtedy w Szesnastce działo.  Założyciel i pierwszy redaktor Sulimczyka (gdzie swoje teksty podpisywał pseudonimem "nie-rad" - przyp. red.), drużynowy, reformator programów obozowych. Od 1939 roku w Anglii, w czasie wojny jako pilot RAF latający na bojowych myśliwcach, potem nauczyciel w tamtejszych szkołach, do tego - od około 1956 roku, jak gdyby opiekun całej gromadki młodych poetów i pisarzy emigracyjnych. Dla wojennych i powojennych Zawiszaków Gustaw był postacią legendarną, opowiadano o nim cudownie i serdecznie.  Przyjechał do kraju na wakacje, odwiedzić przyjaciół  i przygotować sobie - tak zamierzał - stały w Polsce pobyt. Tylko paru z nas wiedziało, iż wtedy już był śmiertelnie chory i całą siłą swojej woli przezwyciężył chorobę, by móc przyjechać do Ojczyzny.

Gdy letniego czerwcowego wieczoru wysiadł z pociągu na peronie Dworca Gdańskiego w Warszawie - paru Zawiszaków wyjechało mu naprzeciw, by przywitać go zaraz za granicą -  otoczyła go gromada zawiszacka - i starsi z Wierzbowskim, Jedlińskim, Pfefferem, Zielińskim na czele, i młodsi, którzy przed frontem delegacji drużyny złożyli mu najbardziej formalny raport.  I nasze matki z KPH. Starym obyczajem poleciał w górę raz, drugi i trzeci. I odtąd przez dwa letnie miesiące Radwański był ze swoją Szesnastką (...).  K. Koźniewski "Gawęda o Szesnastce".  

Na przełomie czerwca i lipca Marek Wronkowski, Olek Ziška i Romek Ogonowski wzięli udział w kajakowym obozie wędrownym hufcowego kursu drużynowych Wilce III. Trasa spływu prowadziła przez jeziora augustowskie. Uczestnicy podkreślali doskonałą, braterską atmosferę kursu. 

Tego lata Szesnastka zorganizowała dwa obozy. W dniach 24 czerwiec - 5 lipiec odbył się II wędrowny obóz górski. Trasa wędrówki prowadziła przez Tatry Polskie i Słowackie. Komendantem obozu był Zbyszek Stok, oboźnym - Andrzej Kossowski. Zdobyto srebrne Górskie Odznaki Turystyczne PTTK. W obozie uczestniczyło 9-ciu najstarszych harcerzy. Wprowadzono eksperymentalny sposób przygotowywania pożywienia. Każdy gotował sam na własnym kocherze. Tym sposobem wszyscy przeszli solidny trening turystycznych umiejętności niezbędnych na tego typu wyprawach. Przez kilka dni towarzyszył chłopcom Gucio Radwański. Mieszkał w Zakopanem u swojej siostry - słynnej taterniczki i spotykał się z harcerzami wieczorami na ogniskach. Raz nawet ruszył z nimi na wycieczkę w góry.

W dniach od 6 do 30 sierpnia odbył się XXXII obóz stały Szesnastki. Już po raz trzeci w jej historii w Karwieńskich Błotach w lesie pana Płotki. Komendantem obozu był - Zbyszek Stok, a jego zastępcą - Tadek Sułowski. W praktyce każdy z nich pełnił funkcję komendanta przez dwa tygodnie. Jak zwykle chodziło o pogodzenie służby z urlopami i obowiązkami zawodowymi.  Oboźnym był Tadek Woźniak, a kwatermistrzem Bohdan Wichiciel. Uczestniczyło 49 harcerzy. Było to w zasadzie zgrupowanie złożone z trzech podobozów trzech plutonów Drużyny.

  • pluton I - komendant Olek Ziška. Zastępy: Bobrów (zast. Tomek Biernawski), Sępów (zast. Janek Jedliński); 
  • pluton II -  komendant Andrzej Kossowski.  Zastępy: Sokołów (zast. Paweł Mydlarz), Łosiów (zast. J. Herbich);
  • pluton III - komendant Marek Wronkowski, później Tadek Woźniak. Zastępy: Gepardów (zast. Bogdan Stefański), Wilków (zast. Marek Rubaszkiewicz).

Taka forma organizacji obozu miała na celu wzmocnienie plutonów pod względem kadrowym i programowym, co miało sprzyjać realizacji planu nadchodzącej wielkimi krokami reorganizacji Szesnastki.  

Podczas obozu zdobyto stopnie: młodzika - 11, wywiadowcy - 7, ćwika - 2 oraz 80 sprawności.

Kilkanaście dni, gościł na obozie Gucio Radwański. Był ze swoją Szesnastką w tych samych Karwieńskich Błotach, gdzie wiele lat wcześniej uczestniczył w jednym z pierwszych swoich obozów harcerskich. Dodajmy, że Zbyszek Stok wstąpił do Szesnastki, gdy Gucio był w niej niezwykle aktywnym instruktorem. Tak zbiegały się zawiszackie losy. Opowieściom o dawnej, przedwojennej Szesnastce nie było końca.  (...) Przez to lato 1961 roku, Szesnastka żyła Gustawem, a on żył Szesnastką (...) K.K. 

Niestety, we wrześniu Gustaw Radwański musiał wrócić do Londynu. Nastąpił nowy atak choroby. (...) 10 października 1961 roku przyszła stamtąd wieść straszna - umarł. Pozostała po nim legenda - piękna zawiszacka legenda. Pozostały stare przedwojenne Sulimczyki, gdzie tyle jest "nie-rada". Pozostały fotografie i filmy, na których jest razem z Zawiszakami w Karwieńskich Błotach i w Tatrach. Pozostał głos przesłany z Londynu na taśmie magnetofonowej  - jak swoim tamtejszym młodym przyjaciołom opowiada o pięknym lecie spędzonym w Polsce z Szesnastką (...) K.K.

W trakcie obozu 37 osobowa reprezentacja Drużyny wzięła udział w 4-dniowym Zlocie Hufca Ochota w Kamienicy Królewskiej. Komendantem reprezentacji był Zbigniew Stok, a oboźnym Marek Wronkowski. W rozegranej na zlocie spartakiadzie zdobyto I miejsce w siatkówce oraz I miejsce w biegu patrolowym wśród drużyn młodszych (patrol w składzie Marek Wronkowski, Bogdan Stefański, Marek Rubaszkiewicz), a także III miejsce wśród drużyn starszych. W ogólnej klasyfikacji Szesnastka zdobyła I miejsce, a w nagrodę - namiot.

harcerze fasują zupę z wiadra

Sierpień 1961 r. Zlot Hufca Ochota w kamienicy Królewskiej. Wydawanie posiłku na kwaterze. Przodem stoją Marek Wronkowski, Bohdan Wichiciel i z boku Zbyszek Stok.

Jesienią przyszły kolejne sukcesy. Patrole Szesnastki zwyciężyły we wszystkich konkurencjach na Zlocie Turystów Warszawskich. Szesnastka okazała się najlepsza również na II Harcerskim Rajdzie Przyjaźni. Procentowało w ten sposób wprowadzona w życie decyzja nastawienia się na turystkę.

Przewodnikami, którzy wprowadzili Drużynę na "szerokie szlaki turystyczne" byli przede wszystkim Andrzej Kossowski i Zbyszek Stok. Mówiło się wtedy, że Szesnastka się "rozrajzowała". Postawiono na turystykę pieszą - górską i kolarską. Stąd, nie przypadkowo, dwa obozy wędrowne o tym charakterze.

Jesienią, wzorem przedwojennych tego typu imprez, Andrzej Kossowski zorganizował dla wszystkich plutonów rowerową "Pogoń za lisem". 

Tej samej jesieni Szesnastka pełniła służbę organizacyjną i porządkową na urządzonym w Warszawie II Zjeździe Autostopowiczów. 

1 listopada 1961 roku Drużyna formalnie przekształciła się w Szczep 16 Warszawskich Drużyn Harcerzy im. Zawiszy Czarnego. Szczepowym został phm. Zbigniew Stok. W skład komendy szczepu weszli także: phm. Włodek Dusiewicz i phm. Tadek Sułowski, jako zastępcy szczepowego i Tadek Woźniak, jako instruktor komendy.

Reorganizacja polegała na tym, że działające dotychczas plutony przekształciły się w drużyny działające w ramach Szczepu. 

  • I pluton przekształcił się w drużynę o profilu starszoharcerskim, działającą przy liceum Kołłątaja, która przyjęła nazwę "Oldboye". Jej drużynowym został dotychczasowy plutonowy Aleksander Ziška "Olek". Drużyna składała się z najstarszych i najbardziej doświadczonych chłopców w Szesnastce. Wszyscy prowadzili już poprzednio zastępy. Choć ówczesna praca starszoharcerska w Szesnastce nastawiona była głownie na turystykę,  to w Oldboyach zgromadził się zespół o wyraźnie artystycznym i intelektualnym zacięciu. Uprawiali film i fotografię (Waldek Mariański i Witold Stok „Tolo”), małe formy teatralne (Adam Krynicki), żywe słowo, śpiew, muzykę. Korzystali przy tym z bazy lokalowej i sprzętowej Domu Kultury, gdzie mieli laboratorium fotograficzne i filmowe oraz salę do ćwiczeń muzycznych i teatralnych. Przywódcą intelektualnym w tym zespole był Adam Krynicki. W Oldboyach nie istniał podział na zastępy. Chłopcy grupowali się w zespoły tworzone każdorazowo do przygotowania kolejnych swoich przedsięwzięć artystycznych.
  • II pluton działający w szkole podstawowej nr 39, przekształcił się w drużynę "Zawrat" skupioną programowo na turystyce, przede wszystkim górskiej. Drużynowym został rzecz jasna dotychczasowy plutonowy Andrzej Kossowski "Kosa".
  • III pluton działający w szkole podstawowej nr 16, przekształcił się w drużynę o nazwie "Youngboye". Drużynowym został dotychczasowy plutonowy Marek Wronkowski, a jego przybocznymi: Marek Rubaszkiewicz i Bogdan Stefański. Była to drużyna typowo młodszoharcerska nastawiona na realizację programu stopni młodzika i wywiadowcy. 
  • Powstała także czwarta, próbna drużyna o nazwie "Wierchy" działająca przy nowej szkole podstawowej nr 9 na ulicy Białobrzeskiej. Jej drużynowym został Bogdan Wichiciel, wsparty początkowo przez harcerzy spoza Szesnastki, którzy wcześniej próbowali tam bez powodzenia zorganizować drużynę o innym numerze. To również była drużyna typowo młodszoharcerska.

Zatrzymajmy się na chwilę na tym wydarzeniu, aby lepiej zrozumieć, co się właściwie wydarzyło. Szesnastka na skutek doskonałej pracy harcerskiej szybko rozrosła się liczbowo. Harcerzy znów było "ponad stu" - zgodnie ze słowami hymnu Drużyny. W takich warunkach trudno było prowadzić pracę harcerską w jednej jednostce, zwłaszcza, jeśli się poważnie traktowało odwieczne harcerskie zalecenie, aby drużynowy znał doskonale wszystkich swoich harcerzy i potrafił prowadzić z nimi indywidualną pracę. A w Szesnastce, zalecenie to miało swoją wagę, w przeciwieństwie do trendów płynących z góry - od władz ZHP, które już bez zachowywania jakichkolwiek pozorów odchodziły od stosowania tradycyjnej metody harcerskiej, koncentrując się na pionierskim modelu masowej indoktrynacji politycznej. Konieczna jest tu uwaga, że nie dotyczyło to, jak na razie hufca Ochota, który działał w tradycyjny sposób i tradycyjnie kształcił swoją kadrę na kursach takich jak wspomniane tu już Wilce. Z powodu szybkiego rozrostu liczbowego wprowadzono w Szesnastce podział na plutony liczące po, co najmniej dwa zastępy. Plutony te działały coraz bardziej autonomicznie wytwarzając swój własny specyficzny styl i zręby własnej tożsamości. Zostało to świadomie wzmocnione w Karwieńskich Błotach, gdzie każdy pluton żył w swoim własnym podoobozie. W zasadzie, taka organizacja Drużyny sprawdzała się doskonale i mogła trwać latami, gdyby nie zewnętrzne trendy, a nawet naciski. Otóż właśnie wtedy wprowadzono w ZHP nowy szczebel organizacji usytuowany w strukturze pomiędzy drużyną a hufcem. Był nim "szczep", w założeniach przypisany do jednej szkoły i grupujący wszystkie działające w niej drużyny męskie i żeńskie, harcerskie i zuchowe. Jak widać, proces rozrostu liczbowego Szesnastki zbiegł się w czasie ze zmianami w całym ZHP, które notabene też były spowodowane wzrostem liczbowego stanu organizacji. Trzeba wiedzieć, że właśnie wtedy do szkół trafiała młodzież z powojennego wyżu demograficznego. Dlatego na Ochocie, między innymi powstała szkoła nr 9 sąsiadująca przez wspólne boisko z ze szkołą nr 16.  I tu Szesnastka mogła utworzyć nową drużynę. Wzrost liczebności ZHP miał też inne przyczyny. Zdecydował o nim, nie wzrost jakości pracy harcerskiej, lecz odwrotnie obniżenie wymagań wobec kadry instruktorskiej i członków związku wynikające z dążenia do umasowienia organizacji. 

W takich warunkach Szesnastka stała się już nie Drużyną ale Szczepem, tyle że całkowicie specyficzny na tle wszystkich innych. Nie było w nim drużyn żeńskich , a w dodatku obejmował on swoim zasięgiem aż cztery szkoły: Liceum Kołłątaja oraz szkoły podstawowe nr 9, 16 i 39. Zachowanie tej charakterystycznej dla Szesnastki, męskiej specyfiki i jednocześnie zielone światło dla prowadzenia pracy na terenie wielu szkół, było możliwe tylko dzięki przychylności hufcowego, który doskonale rozumiał potrzebę rozdzielenia żeńskiej i męskiej pracy harcerskiej. Jeśli inne środowiska hufca tego nie rozumiały, nie wywierał na nie presji, ale jednocześnie chronił niezależność Szesnastki, dla której była to sprawa fundamentalna.

Musimy  wiedzieć, że na samym początku nomenklatura "szczep / drużyna" nie za bardzo się w Szesnastce przyjęła. Posługiwano się nią tylko na zewnątrz oraz w bardzo oficjalnych sytuacjach i w dokumentach. Na co dzień nadal mówiło się o Szesnastce "Drużyna", a o drużynach "plutony". To rzuca dodatkowe światło na podejście zawiszackiej rodziny do procesu reorganizacji, jaki dokonał się w dużej mierze ze względu na presję zewnętrzną i potrzebę dostosowania się do oficjalnej struktury ZHP. Dlatego też, w na dalszych kartach tej kroniki słowo "Szczep" pisane będzie z wielkiej litery, tak jak dotąd pisaliśmy "Drużyna", a o drużynach pisać będziemy z małej litery, tak jak pisaliśmy dotąd o plutonach.

Jeszcze o jednym warto wspomnieć. Od tamtego czasu prawie wszyscy na zewnątrz mówili o nas używają wymiennie określeń "Szczep 16 WDH" lub "Szesnastki", tak jak mówiło się wtedy o wszystkich innych środowiskach funkcjonujących w ramach szczepów grupujących drużyny o jednym numerze. W reakcji na to, zawiszacką ambicją stało się uparte prostowanie i wyjaśnianie, że SZESNASTKA JEST TYLKO JEDNA!" i prosimy mówić o nas nadal - "Szesnastka".

Na jesieni rozpoczęto przygotowania do Jubileuszu 50-lecia Drużyny, którego przeprowadzenie zostało zaplanowane na czerwiec 1962 roku. Na komisarza obchodów wyznaczono phm. Włodka Dusiewicza.

XVI obóz zimowy odbył się ponownie w Tatrach na Hali Gąsienicowej. Komendantem był Zbyszek Stok, zmieniony w połowie przez Tadka Sułowskiego, a oboźnym Andrzej Kossowski. Zimowisko zorganizowane zostało przez "Kosę". Uczestniczyli w nim harcerze z jego "Zawratu" oraz z "Oldboyów". W programie dominowało białe szaleństwo na stokach Kasprowego Wierchu. Na zimowisku ośmiu harcerzom przyznano stopień harcerza orlego.

Równolegle w zimowisku kursowym hufca wzięli udział: Marek Wronkowski i Bohdan Wichciel, którzy nie mogli w poprzednim roku zaliczyć tego obowiązkowego elementu kształcenia, ze względu na to, że pełnili funkcje na zimowisku Drużyny.

ZAWISZACY

W obozie górskim uczestniczył przez 4 dni były drużynowy Szesnastki hm. Gustaw Radwański (jeden z filarów jej rozwoju) Odwiedził również obóz stały. Była to jego ostatnia wizyta w Kraju (zmarł na raka kilka tygodni później).

Marek Gajdziński, Dyzma Zawadzki (2026 r.)

Stan Szczepu na 31.12.1961 r.

Szczepowy – phm. Zbyszek Stok-Stokowiec, zastępcy szczepowego – phm. Tadek Sułowski i phm. Włodek Dusiewicz, instruktor Komendy Szczepu - Tadek Woźniak.

  • OLDBOYE  - drużynowy – h.o. Olek Ziška, przyboczny – h.o. Adam Krynicki, ćw. Ryszard Ogonowski.  Stan ok. 20 harcerzy.
  • ZAWRAT  - drużynowy – h.o. Andrzej Kossowski , przyboczni - h.o. Paweł Mydlarz i h.o. Jacek Herbich. Stan ok. 45 harcerzy.
  • YOUNGBOYE - drużynowy – h.o. Marek Wronkowski, przyboczni - Bogdan Stefański i Marek Rubaszkiewicz. Stan ok. 40 harcerzy.
  • WIERCHY (drużyna próbna) - drużynowy – h.o. Bohdan Wichiciel, przyboczny – ćw. Andrzej Hryniewicz. Stan ok. 30 harcerzy.

Stan ogółem ok. 140 harcerzy.

Źródła:

Więcej...