Z początkiem roku mianowano pierwszych instruktorów wychowanych w odrodzonej po 1956 roku Drużynie. Stopień przewodnika (pwd.) otrzymali drużynowi: Marek Wronkowski, Bogdan Wichiciel, Andrzej Kossowski i Olek Ziška.
W kolejnym kursie drużynowych „Wilce IV" uczestniczyli: Tomek Biernawski, Jacek Herbich, Adam Krynicki, Pawełek Mydlarz, Witold Stok „Tolo”, Janusz Strużyna, Felek Wojciechowski, a jednym z instruktorów kursu był Olek Ziška.
W kwietniu odnotowano kolejny sukces Szesnastki. Szczep zajął I miejsce w biegu raszyńskim hufca Ochota organizowanym od jakiegoś czasu, zawsze w trzecią niedzielę kwietnia w okolicy rocznicy bitwy pod Raszynem (19.IV.1809 r.).
23 czerwca rozpoczęły się uroczystości Jubileuszu 50-lecia Szesnastki. Miały one następujący przebieg:
23 czerwca (sobota)
- 16:00 - Koncentracja Szczepu przy ul. Grójeckiej.
- 17:00 - Zaciągnięcie wart honorowych w miejscach bojów konspiracyjnej Szesnastki.
- 18:00 - Przybycie sztafet z miejsc bojów i straceń na cmentarz wojskowy na Powązkach.
- 18:15 - Apel Poległych przy kwaterze baonu „Gustaw".
- 20:30 - Spotkanie Zawiszaków z Oldboyami i Kołem Przyjaciół Harcerzy w kawiarni „Marzenie" ul. Częstochowska 2.
24 czerwca (niedziela)
- 10:00 – 14:00 - Olimpiada Sportowa na boisku przy ul. Grójeckiej.
- 17:00 - Uroczysta zbiórka 50-lecia na dziedzińcu liceum Kołłątaja.
- 18:00 - Otwarcie wystawy fotograficznej z historii 16 WDH w sali gimnastycznej Liceum.
- 19:00 - Uroczyste ognisko.
Z okazji Jubileuszu wydano specjalny numer Sulimczyka zawierający artykuł rocznicowy Zyga Wierzbowskiego pt. „Szesnastka" i aktualnego drużynowego-szczepowego Zbyszka Stoka. W pisemku znalazły się także informacje historyczne: wykaz drużynowych, wykaz obozów wraz z komendantami i oboźnymi. Zamieszczono też pełny wykaz członków Szczepu w podziale na drużyny.
Według tego wykazu stan Szesnastki w dniu Jubileuszu 50-lecia przedstawiał się następująco:
Szczepowy – phm. Zbigniew Stok - Stokowiec, zastępcy szczepowego – phm. Tadek Sułowski i phm. Włodek Dusiewicz, instruktor Komendy Szczepu - Tadek Woźniak.
OLDBOYE
- Drużynowy – pwd. Olek Ziška, przyboczny - h.o. Adam Krynicki.
- W drużynie starszoharcerskiej nie było podziału na zastępy. Skład drużyny: harcerze orli: Witold Stok „Tolo” i Tomek Biernawski; ćwicy: Jaremi Gajewski, Andrzej Doliński, Rysiek Ogonowski, Janek Jedliński, Janusz Hewell, Daniel Kifner, Janusz Strużyna; wywiadowcy: Mirek Łukaszewski, Waldek Mariański, Bogdan Maliszewski, Andrzej Rutkowski, Lech Klimkowski; młodzicy - Jurek Rokicki oraz ochotnicy (nowa nazwa stopnia): Wiesław Nurzyński, Roman Barański i Zbyszek Figaszewski.
- W drużynie ogółem 20 harcerzy.
ZAWRAT
- Drużynowy – pwd. Andrzej Kossowski , przyboczni - h.o. Paweł Mydlarz i h.o. Jacek Herbich.
- zastępy:
- Komandosów - zastępowy - wyw. Romek Borkowski - 7 harcerzy
- Lisów - zastępowy - ćw. Adam Białek - 7 harcerzy
- Gacków - zastępowy - mł. Andrzej Rubaszkiewicz - 8 harcerzy
- Turów - zastępowy - mł. Edek Sudwoj - 7 harcerzy
- Kadra - zastępowy - wyw. Krzyś Graczkkowski - 8 harcerzy
- Orłów - zastępowy - wyw. Stefek Kiedrzyński - 7 harcerzy
- Ogółem drużyna liczyła 47 harcerzy w tym pwd. 1, harcerzy orlich 2, ćwików 1, wywiadowców 12, młodzików 22, ochotników 9.
WIERCHY
- Drużynowy – pwd. Bogdan Wichiciel, przyboczny - ćw. Andrzej Hryniewicz,
- Zastępowi - ćw. Zygmunt Jabłoński, ćw. Tomek Pyć, ćw. Felek Wojciechowski.
- Ogółem drużyna liczyła 32 harcerzy, w tym pwd. 1, ćwików 4, młodzików 1, ochotników 26.
YOUNGBOYE
- Drużynowy – pwd. Marek Wronkowski, przyboczni - ćw. Bogdan Stefański i Marek Rubaszkiewicz.
- Zastępowi - Wojtek Borkowski, Mirek Chojecki, Jurek Marczak.
- Drużyna liczyła ogółem - 40 harcerzy (stopni nie podano).
Ogółem w Szczepie było143 harcerzy. Pełną listę nazwisk można znaleźć w Sulimczyku.
W uroczystościach, na które były rozsyłane zaproszenia z podpisami byłych drużynowych: Bohdana Pniewskiego, Zyga Wierzbowskiego oraz aktualnego, wzięło udział liczne grono rodzin i dawnych Zawiszaków ze wszystkich pokoleń.
Szczególnie podniosłym i wzruszającym momentem Jubileuszu był Apel Poległych na Cmentarzu Wojskowym. Na placu stali przyjaciele poległych, a pamięć o nich była wciąż żywa także wśród młodych harcerzy, bowiem Szesnastka z wielką pieczołowitością tę pamięć kultywowała. Kiedy wyczytywano nazwiska poległych i kiedy sztandar Drużyny pochylał się oddając im cześć, w oczach wielu zebranych kręciły się łzy.
Podczas uroczystego apelu 50-lecia kilku nowomianowanych młodzików złożyło swoje Przyrzeczenie Harcerskie. Tak o tym pisze Kazik Koźniewski: „Drugi raz pochylił się sztandar w geście nadziei, gdy Zygmunt Wierzbowski odbierał - któryż to raz! - harcerskie przyrzeczenie od najmłodszych, gdy brzmiało nowe w formule, lecz tradycyjne w treści przyrzeczenie harcerskie”.

25 czerwca 1962 r. Uroczysty Apel 50-lecia 16 WDH im. Zawiszy Czarnego. Fanfarzyści grają sygnał do wprowadzenia sztandaru.

25 czerwca 1962 r. Uroczysty Apel 50-lecia 16 WDH im. Zawiszy Czarnego.

25 czerwca 1962 r. Uroczysty Apel 50-lecia 16 WDH im. Zawiszy Czarnego. Zygmunt Wierzbowski przypina młodzikom Krzyże Harcerskie po złożeniu przyrzeczenia.

25 czerwca 1962 r. Uroczysty Apel 50-lecia 16 WDH im. Zawiszy Czarnego. Włodek Dusiewicz wygłasza gawędę zapraszając zebranych do obejrzenia wystawy fotograficznej. Za nim wejście do Liceum Kołłątaja, jeszcze ze śladami wojennymi.
Byłym drużynowym i byłym komendantom obozów oraz wyróżniającym się harcerzom, przyznano i wręczono złote, srebrne i brązowe odznak 50-lecia. Kształt znaczka był prawie identyczny do dawnej odznaki 25 lecia - herb „Sulima" wpisany w trójkąt, tylko oczywiście różnił się datą Jubileuszu.
W Sali Gimnastycznej Kołłątaja zorganizowano wspaniałą wystawę fotograficzną na profesjonalnych standach.
Podczas uroczystości powstał 11 minutowy film zrealizowany przez Włodka Dusiewicza (później uznanego reżysera filmów dokumentalnych). Zdjęcia wykonał tenże Włodek oraz Witold Stok Stokowiec (później słynny w skali światowej, obsypany nagrodami operator filmowy i realizator filmów dokumentalnych). Można więc powiedzieć, że film miał naprawdę wybitnych twórców, tyle, że będących wówczas dopiero u progu swojej kariery zawodowej.
XXXIII obóz letni Szesnastki zorganizowany został w dniach 31.07 – 25.08, w Bieszczadach – w Czarnem opodal Baligrodu. Podobnie jak w poprzednim roku było to zgrupowanie samodzielnych obozów drużyn. Obozy te były na co dzień nadzorowane przez phm. Włodka Dusiewicza i co jakiś czas wizytowane przez szczepowego phm. Zbyszka Stoka.
Pierwszy obóz stały składał się z drużyn „Youngboye” i „Wierchy”. Jego komendant był pwd. Marek Wronkowski, zastępcą – pwd. Bohdan Wichiciel, oboźnymi - ćw. Bogdan Stefański i h.o. Andrzej Hryniewicz, kwatermistrzem - ćw. Tomek Pyć, kuchmistrzem – h.o. Daniel Kifner (z Oldboyów), magazynier – wyw. Lech Rodel.
W obozie brały udział 4 zastępy: Wilki (zast. - ćw. Marek Rubaszkiewicz, 8 harcerzy), Węży (zast. – h.o. Feliks Wojciechowski, 8 harcerzy), Bobry (zast. – wyw. Piotr Czerniawski, 8 harcerzy), Żbiki (zast. – ćw. Jan Wojciechowski, 10 harcerzy), razem 41 harcerzy wraz z kadrą.
Namioty rozbito na rozległej górskiej polanie. Na środku placu apelowego postawiono niebotycznej wysokości maszt flagowy z bocianim gniazdem. Była to prawdziwa duma Szesnastki i mistrzostwo techniki obozowej nawiązujące do wieloletniej tradycji obozów Drużyny. Obóz miał własne kwatermistrzostwo i własną kuchnię. W programie dominowały szkolenia z zakresu technik harcerskich oraz krótkie jedno i dwudniowe wycieczki po okolicy.

1962 r. Obóz Szesnastki w Czarnem. Widok obozu "Wierchów" i "Youngboyów" z ogromnym masztem flagowym.

1962 r. Obóz Szesnastki w Czarnem. Widok placu apelowego obozu "Wierchów" i "Youngboyów".

1962 r. Obóz Szesnastki w Czarnem. Włodek Dusiewicz pod bocianim gniazdem na maszcie flagowym w obozie "Wierchów" i "Youngboyów".

1962 r. Obóz Szesnastki w Czarnem. Fanfarzyści grają sygnał do apelu w obozie "Wierchów" i "Youngboyów".

1962 r. Obóz Szesnastki w Czarnem. Wydawanie posiłku na obozie "Wierchów" i "Youngboyów".

1962 r. Obóz Szesnastki w Czarnem. Zastęp Żbików podczas posiłku na stołówce obozu "Wierchów" i "Youngboyów". Od lewej: Jacek Jakubowski, Rysiek Słowiński.
Po prawej z przodu: Mirek Chojecki.
Przytrafiło się też udane podejście znajdującego się w pobliżu obozu Chorągwi Rzeszowskiej, skąd w nocy wyniesiono flagę obozową i osobiste rzeczy z namiotu komendantki. Próba rewanżu z ich strony skończyła się niepowodzeniem i komendantka musiała się osobiście pofatygować do naszego obozu po odbiór utraconych rzeczy.

1962 r. Obóz Szesnastki w Czarnem. Komendantka obozu rzeszowskiego odbiera wykradzione z jej obozu podczas podchodów fanty.
Drugi obóz stały był obozem drużyny „Zawrat”. Jego komendantem był drużynowy - pwd. Andrzej Kossowski „Kosa”, oboźnym h.o. Witek Stok „Tolo”, a kwatermistrzem h.o. Jacek Herbich. Składał się z 4 zastępów - sumie 25 harcerzy wraz z kadrą.
Obóz był zlokalizowany na małej polanie oddalonej od „Youngboyów” i „Wierchów” o niecały kilometr. Tu również była własna kuchnia i własne zaopatrzenie. Obóz nie wyglądał tak pięknie jak obóz główny, gdyż zabrakło namiotów. Cztery zastępy mieściły się z konieczności w dwóch wypożyczonych 24 osobowych namiotach typu hangar. Zgodnie z turystycznym profilem drużyny program obfitował w wycieczki. Zastęp złożony z najstarszych chłopców otrzymał od drużynowego dużą autonomię i mógł robić dalsze, samodzielne wycieczki znikając z obozu na kilka dni. Chłopcy obeszli prawie całe Bieszczady.

1962 r. Obóz Szesnastki w Czarnem. Jeden z zastępów "Zawratu" na wycieczce. Od prawej: Janusz Pac, Wojtek Wierzbicki, Andrzej Kossowski oraz nn. fot. Wojtek Majewski

1962 r. Obóz Szesnastki w Czarnem. Jeden z zastępów "Zawratu" na wycieczce.
Drużyna „Oldboye” zorganizowała III wędrowny obóz górski w Bieszczady. Komendantem był Aleksander Ziška. W obozie wzięło udział 11-tu harcerzy starszych. Ponieważ kilku z nich zdawało egzaminy na wyższe uczelnie, wyruszyli z Warszawy 6 lipca i dotarli autostopem na zgrupowanie Szczepu dopiero 10 lipca. Rozlokowali się na kilka dni w swoich małych namiotach na skraju polany, po czym wyruszyli na pieszą wędrówkę po Bieszczadach w kierunku Ustrzyk. Pojawili się z powrotem pod sam koniec obozu, tylko po to by zabrać swoje namiociki i wyruszyć, znów autostopem w drogę powrotną do Warszawy.

1962 r. Obóz Szesnastki w Czarnem. Drużyna Oldboyów na apelu podczas pobytu w Czarnem. Adam Krynicki składa raport Olkowi Zisce (tyłem), z fanfarą Tomek Biernacki. W szeregu od prawej: Janek Jedliński, NN, Paweł Mydlarz, Janusz Strużyna oraz NN. fot. Wojtek Majewski

1962 r. Obóz Szesnastki w Czarnem. Wizytator z komendy chorągwi spotyka drużyna Oldboyów podczas wędrówki po Bieszczadach.
W sumie, w akcji letniej uczestniczyło ok. 75 harcerzy Szesnastki. W ich wspomnieniach uznawany jest on powszechnie za niezwykle trudny ale jednocześnie bardzo udany i pełen przygód.
22 lipca Szesnastka wzbogaciła się o dwóch nowych instruktorów - mianowano na pierwszy stopień przewodnika Adama Krynickiego i Ryszarda Ogonowskiego.
Po obozie w skład drużyny „Wierchy” weszła gromada zuchowa zorganizowana w Szkole Podstawowej nr 61 przez phm. Włodka Dusiewicza. Na początku swojej działalności liczyła ok. 20 zuchów.
1 listopada – z powodu służby wojskowej pwd. Bohdan Wichiciel musiał zrezygnować z funkcji drużynowego „Wierchów”. Drużynę z konieczności przejął przyboczny h.o. Andrzej Hryniewicz.
Tego samego dnia zmieniono nazwę drużyny „Oldboye” na „Synkopa”. Nowa nazwa dawała lepszy wyraz artystycznemu zacięciu jej harcerzy, próbujących z dużym powodzeniem realizować się w muzyczno-teatralno- kabaretowo-filmowych przedsięwzięciach. Ta ich pasja pochłaniała ich tak bardzo, że dawało się wyczuć, iż coraz bardziej tracą kontakt z Szesnastką i z harcerstwem i powoli stają, po prostu zespołem artystycznym. Ta ich postawa rodziła też pewne napięcia w Szczepie.
Tej zimy nie zorganizowano własnego zimowiska i to pomimo tego, że Szesnastkę było na to stać zarówno organizacyjnie, jak i kadrowo. Na przeszkodzie stanęło wezwanie dużej grupy starszych harcerzy na szkolenie instruktorskie hufca. To uniemożliwiło organizację własnego obozu zimowego. W zimowisku szkoleniowym hufca w Jordanowie wzięły udział aż dwa zastępy chłopców z Szesnastki. Ich komendantem na tym wyjeździe był phm. Włodek Dusiewicz, a oboźnym i zarazem jednym z zastępowych pwd. Marek Wronkowski. Z powodu tak dużej reprezentacji oraz dlatego, że dwa nasze zastępy cieszyły się na tym zimowisku pewną autonomią, obozowi temu ówcześni kronikarze nadali kolejny XVII numer.
Czy pozbawienie tak silnego środowiska harcerskiego, jakim była Szesnastka, możliwości organizacji własnego, samodzielnego zimowiska było decyzją dobrą dla niego? Należy w to wątpić. Jednak kadra Szczepu karnie wykonała rozkaz jaki przyszedł z góry. Tak rozumiano jeszcze wtedy w Szesnastce karność wobec poleceń władz harcerskich. Tym bardziej, że został dość dobrze umotywowany przez hufcowego, ale o tym za chwilę.
Atmosfera na tym szkoleniu nie była najlepsza. Zarysował się bowiem ostry konflikt pomiędzy Zawiszakami, a sporą grupą harcerzy z innych drużyn, którzy, zupełnie się nie kryjąc, a nawet ostentacyjnie, palili papierosy, łamiąc w ten sposób Prawo Harcerskie.
To nie była jakaś wyjątkowa sytuacja. W ówczesnym Neo ZHP etos instruktorski poszedł w zapomnienie, a właściwe należałoby powiedzieć, że został celowo zniszczony, tak jak niszczono wszelkie inne ideowe podstawy ruchu, którego dawne założenia zupełnie nie pasowały do celów jakie obecnie przed ZHP postawili komuniści. Do realizacji tych celów, i to na masową skalę, potrzebowali oni dziesiątek tysięcy instruktorów. W absolutnej większości byli to ludzie, którzy z harcerstwem nie mieli wcześniej nic wspólnego. Znaleźli się w ZHP na skutek zmiany nazwy pionierskiej OHPL. Mówiąc obrazowo, przebrali się tylko w harcerskie mundury. Nikt nigdy wcześniej nie wymagał od nich abstynencji. Palenie papierosów było wtedy bardzo modne w całym społeczeństwie. Nikt na to nie zwracał uwagi w OHPL. Ba! Tolerowano także powszechny, pijacki obyczaj. W tych warunkach, władze ZHP, nawet gdyby tego chciały, nie byłyby w stanie wymagać od swojej kadry spełniania przedwojennych harcerskich standardów. Gdyby rygorystycznie ich przestrzegano nastąpiłby masowy odpływ instruktorów, zwłaszcza, że przestano im w większości dodatkowo płacić za pracę z młodzieżą. Jednak wymogu abstynencji nie stawiano przed instruktorami nie tylko z tego praktycznego powodu. Były też względy ideologiczne. W ten sposób manifestacyjnie odcinano się od przedwojennych zasad elitarnego pod tym względem ruchu. Ideę dawania jak najlepszego przykładu w kierowaniu się Prawem Harcerskim w całym osobistym życiu instruktora, traktowano jako jeden z przejawów potępianego dziedzictwa reakcyjnego, imperialistycznego harcerstwa. Tak więc, palenie papierosów i picie alkoholu przez instruktorów ZHP było na porządku dziennym, mimo, że nadal obowiązywał 10 punkt Prawa Harcerskiego. Uważano, że dotyczy to tylko harcerzy, a nie instruktorów. A, że ryba psuje się od głowy, w większości środowisk ZHP, w tym także w Hufcu Ochota, starsi harcerze, a zwłaszcza ci aspirujący do roli instruktorów, również czuli się zwolnieni z wymogu abstynencji. Palili papierosy. Pili też alkohol, głownie piwo i tanie wino, ale z tym już tak ostentacyjnie się nie obnosili. Robili to ukradkiem.
Z tym właśnie zjawiskiem zetknęli się harcerze Szesnastki uczestniczący w zimowisku szkoleniowym hufca Ochota. To był dla nich szok. W Szesnastce dowodzonej przez Stoka, Sułę i Duszę nadal traktowano te sprawy ze śmiertelną powagą. Sam Stok, kiedy znalazł się poza harcerstwem, zaczął palić papierosy. Palił je przez kilka lat i to dużo. Z chwilą, gdy zdecydował się objąć Szesnastkę i na powrót założyć mundur, z dnia na dzień rzucił nałóg. Inaczej nie mógłby być autentycznym wodzem dla swoich harcerzy. A ponieważ był takim właśnie wodzem, wszyscy wokół niego starali się brać przykład ze swojego „Generała”. Kiedy więc okazało się, że sprawy dla nich ważne są przez innych traktowane z przymrużeniem oka, musiało dojść reakcji.
Zamiar komendanta hufca się nie powiódł. Jak pamiętamy Stanisław Korwin Szymanowski był instruktorem „starej daty” i zjawiska jakie ujawniały się w jego hufcu napawały go przerażeniem. To dlatego poprosił aby harcerze Szesnastki licznie pojawili się na zimowisku szkoleniowym hufca. Liczył, że obecność dużej liczby harcerzy poważnie traktujących swoje harcerskie zobowiązania, a w dodatku karnych i dobrze wyszkolonych, dodatnio wpłynie na postawę pozostałych. Miało to dotyczyć nie tylko przestrzegania Prawa Harcerskiego ale też dyscypliny, musztry, dbałości o umundurowanie i szacunku dla harcerskich zwyczajów. Stało się inaczej. Zamiast oczekiwanego oddziaływania poprzez dobry przykład i oczekiwanej inspiracji dobrymi wzorcami, doszło do otwartego konfliktu i cały plan legł w gruzach.
Tu warto pokusić się o głębszą refleksję. Do zderzenia się tych dwóch różnych harcerstw musiało dojść prędzej czy później. Szesnastka nie funkcjonowała w próżni. Jej harcerze mieli prywatne kontakty z członkami innych drużyn. Chociażby w szkole. Były to również kontakty harcerskie, na różnego rodzaju często organizowanych zlotach i rajdach. Tam też musiało dochodzić do podobnych zaskoczeń i zderzeń. W końcu, co było nieuchronne, Szesnastka musiała posyłać swoich najstarszych harcerzy na obowiązkowe szkolenia instruktorskie organizowane przez hufiec i chorągiew. Jak pamiętamy Hufiec Ochota przez długi czas zachowywał swoją tradycyjną tożsamość i opierał się ogólnozwiązkowym trendom. Ale tylko do czasu. Teraz właśnie ten czas nadszedł. Już nie dało się nad tym zapanować. Hufcowy miał do wyboru albo powyrzucać z harcerstwa większość instruktorów i tym samym zlikwidować praktycznie harcerstwo w tej części Warszawy albo próbować zmienić to perswazją i dobrym przykładem. Ale jak to się mówi - nie zbudujesz tamy na rwącej rzece. Otoczenie harcerskie Szesnastki coraz bardziej schodziło pod tym względem na psy. Nie mogło to nie mieć wpływu również na postawy jej harcerzy – zwłaszcza tych najstarszych, najbardziej narażonych na pokusy związane z modą na palenie papierosów i picie alkoholu. Modą wszechobecną we wszystkich już niemal środowiskach młodzieżowych, w szkołach ponadpodstawowych i na uczelniach. A równocześnie skazanych na częste kontakty ze zdemoralizowaną młodzieżą przebraną w mundury harcerskie. Hipokryzja w sprawie abstynencji musiała z czasem przeniknąć i do Szesnastki. Zobaczymy to wyraźnie na dalszych kartach kroniki.
Uważny czytelnik na pewno zauważył, że w wykazie harcerzy należących do drużyn Szesnastki w dniu Jubileuszu 50-lecia, pojawił się nowy stopnień harcerski „ochotnik”. Należy wyjaśnić skąd to się wzięło.
Wiosną 1962 roku doszło do poważnej zmiany systemu metodycznego w ówczesnym ZHP. Do tej pory funkcjonowały obok siebie całkowicie oddzielne męskie i żeńskie stopnie harcerskie: młodzik/ochotniczka, wywiadowca/pionierka, ćwik/samarytanka, harcerz orli/wędrowniczka oraz harcerz/ harcerka Rzeczypospolitej. Dla porządku wspomnijmy tylko, że w 1946 roku w stopniach żeńskich po ochotniczce dodano tropicielkę, a zrezygnowano ze stopnia harcerki Rzeczypospolitej. Zgodnie z tradycyjną metodą harcerską, która uwzględnia różnice psychofizyczne w rozwoju chłopców i dziewcząt stopnie te, nie tylko różniły się nazwami ale też wymaganiami i sposobem ich zdobywania. Komuniści, zgodnie ze swoją doktryną nie akceptowali tych podziałów. Ideologia socjalistyczna zakładała koedukację w szkolnictwie i w wychowaniu. Już jesienią 1948 roku, wprowadzili w życie reformę szkolnictwa powszechnego likwidując całkowicie oddzielne szkoły męskie i żeńskie i zastępując je koedukacyjnymi. Wtedy też komuniści mieli już pełną kontrolę we władzach ówczesnego ZHP. Kierując się tą samą doktryną zlikwidowali więc dwie autonomiczne organizacje męską i żeńską, łącząc je w jedną koedukacyjną. Drużyny nadal pozostały takie jakie były, ale jak już wiemy, nie na długo. W 1949 połączono oba oddzielne systemy stopni w jeden, ale wdrożyć tej zmiany już nie zdążono. Po zakazaniu działalności ZHP w 1949 roku i powołaniu pionierskiej Organizacji Harcerskiej w ramach ZMP, od początku wprowadzono w niej pełną koedukację w sposobach pracy i na wszystkich szczeblach organizacji, także w jej podstawowych ogniwach. To samo dotyczyło kontynuatorki OH ZMP czyli OHPL, która w 1956 roku zmieniła nazwę na ZHP. W Neo ZHP od samego początku nie było organizacji męskiej i żeńskiej. Jednak spontanicznie odtwarzający się w 1957 roku ruch harcerski, ani myślał stosować się do zasad pionierskich. Dawne drużyny odtwarzano na starych zasadach. Były to drużyny jednopłciowe. Obok nich funkcjonowała duża liczba pionierskich ogniw przemianowanych na drużyny harcerskie i „przebranych” w mundury. Te oczywiście w ogromnej większości były koedukacyjne. Nadal jednak we wszystkich obowiązywały dwa różne systemy stopni wprowadzone oficjalnie w 1957 roku, kiedy to dawni instruktorzy mieli przejściowo pewien wpływ na bieg rzeczy. Jak łatwo się domyśleć było to solą w oku komunistów. Prędzej czy później musiało dojść do zmiany także w tym zakresie. Stało się to w kwietniu 1962 roku. Główna Kwatera ZHP wprowadziła jednolity system stopni dla harcerek i harcerzy. Za podstawę nazewnictwa przyjęto stopnie żeńskie, choć wprowadzono też nowe nazwy i wymieszano ich kolejność. Dodano też całkowicie nowy - szósty stopień. Były to kolejno: ochotnik, tropiciel, odkrywca, wędrownik, harcerz orli, harcerz Rzeczypospolitej. Dodajmy, że wkrótce zrezygnowano też z tradycyjnych nazw dwóch najwyższych stopni. Jednocześnie, wprowadzono obowiązkowe oznaczenie tych stopni na naramiennikach munduru zamiast, jak dotychczas na Krzyżu Harcerskim. Istotą tej reformy były jednak nie tyle zmiany kosmetyczne, co metodyczne. Ujednolicono wymagania na stopnie dla harcerek i harcerzy oraz wprowadzono jednolity sposób ich zdobywania. Była to realizacja istotnej doktryny wychowania socjalistycznego i zarazem przygotowanie ZHP do wprowadzenia w przyszłości pełnej koedukacji, takiej jaka obowiązywała dawniej w pionierskiej OH ZMP.
Nie trudno się domyśleć z jaką „radością” przyjęto te zmiany metodyczne w tradycyjnie działającej i całkowicie męskiej Szesnastce. Jednak nie było wyjścia. Oznaczenia stopni są sprawą widoczną i daleko wykraczającą poza wewnętrzne ustalenia. Harcerze nie mogli na dłuższą metę funkcjonować na zewnątrz ze starymi stopniami. Byłoby to przeszkodą, na przykład w ich udziale w hufcowych kursach i promocji na stopnie instruktorskie. A bez tego nie dałoby się w ogóle funkcjonować. Z ciężkim sercem trzeba było tę zmianę wdrożyć. Zrobiono to jednak w specyficzny sposób.
W Szesnastce nadal zdobywano stopnie w tak samo, jak poprzednio i na podstawie wcześniej obowiązujących w Drużynie wymagań. Były to wymagania znacznie wyższe niż te oficjalne i jednocześnie pozbawione ideologicznych naleciałości wymuszających uwielbienie dla socjalizmu. Dzięki temu Szesnastka zawsze wyróżniała poziomem wyszkolenia harcerskiego na tle innych otaczających ją drużyn i wysokimi aspiracjami do niezależności. Niestety z nabijaniem stopni na Krzyż Harcerski był poważny problem, ponieważ z biegiem czasu nie było już gdzie tego wykonać. Z tego właśnie powodu, przyjęły się oznaczenia na naramiennikach w postaci podobnej do stopni wojskowych. W Szczepie, jeszcze przez długi czas nadal używano tradycyjnych nazw stopni. Dowód tego mamy na dalszych kartach tej kroniki. Tylko na zewnątrz posługiwano się nowymi nazwami odpowiadającymi tradycyjnym (młodzik-ochotnik, wywiadowca - tropicie, ćwik – odkrywca). W połączeniu z nowym oznaczeniami na naramiennikach, na zewnątrz wszytko wyglądało tak, że nikt nie mógł się do tego przyczepić.
To dlatego w szeroko kolportowanym Sulimczyku, wydanym z okazji Jubileuszu, przy nazwiskach chłopców przyjętych do Szesnastki w roku harcerskim 1961/62, pojawiły się stopnie ochotnika. Stopnie te były przyznane już po wprowadzeniu odgórnych zmian, więc w oficjalnych rozkazach i w publicznie dostępnym wykazie, uczyniono tak ze względów „bezpieczeństwa”. W sulimczykowym wykazie najwięcej jest chłopców ze stopniem ochotnika w „Wierchach”, bowiem tam wszyscy byli nowi – drużyna ta powstała dopiero jesienią 1961 roku. W Youngboyach, gdzie też było sporo młodych harcerzy, stopni nie ujawniono. Było z tym pewne zamieszanie. Nie chciano używać nowych, a o dobyciu przez nowych chłopców młodzika nie można było wspominać. Tylko ci, którzy posiadali stopnie zdobyte przed 1962 rokiem, zachowali je i mogli się nimi oficjalnie posługiwać. Główna Kwatera przewidziała na to okres przejściowy.
Pamiętajmy o tym czytając kolejne karty tej kroniki. Wybiegając w przyszłość, warto wiedzieć, że w Szesnastce powrócono do tradycyjnego systemu i nazw stopni dopiero po 19 latach, w 1981 roku.
ZAWISZACY
1 października - Szczepowy - phm. Zbigniew Stok został jednocześnie komendantem V Ośrodka Hufca.
Do pracy w hufcu przeszedł pwd. Ryszard Ogonowski – odtąd już Szesnastce żadnych funkcji nie pełnił.
Stan Szczepu na dzień 31.12.1962 r.
Szczepowy – phm. Zbigniew Stok, zastępcy szczepowego – phm. Tadek Sułowski i phm. Włodek Dusiewicz, instruktor Komendy Szczepu - Tadek Woźniak.
OLDBOYE
- Drużynowy – pwd. Olek Ziška, przyboczny - pwd. Adam Krynicki.
- W drużynie starszoharcerskiej nie było podziału na zastępy.
- Stan 20 harcerzy.
ZAWRAT
- Drużynowy – pwd. Andrzej Kossowski , przyboczni - h.o. Paweł Mydlarz i h.o. Jacek Herbich.
- zastępy:
- Komandosów - zastępowy - wyw. Romek Borkowski - 7 harcerzy
- Lisów - zastępowy - ćw. Adam Białek - 7 harcerzy
- Gacków - zastępowy - mł. Andrzej Rubaszkiewicz - 8 harcerzy
- Turów - zastępowy - mł. Edek Sudwoj - 7 harcerzy
- Kadra - zastępowy - wyw. Krzyś Graczkkowski - 8 harcerzy
- Orłów - zastępowy - wyw. Stefek Kiedrzyński - 7 harcerzy
- Stan 47 harcerzy
WIERCHY
- Drużynowy - vacat, przyboczny – h.o. Andrzej Hryniewicz,
- Zastępowi - ćw. Zygmunt Jabłoński, ćw. Tomek Pyć, ćw. Felek Wojciechowski,
- Próbna gromada zuchowa – wódz zuchowy phm. Włodek Dusiewicz
- Stan 32 harcerzy i ok. 20 zuchów
YOUNGBOYE
- Drużynowy – pwd. Marek Wronkowski, przyboczni - ćw. Bogdan Stefański i Marek Rubaszkiewicz.
- Zastępowi - Wojtek Borkowski, Mirek Chojecki, Jurek Marczak.
- Stan 40 harcerzy.
Stan Szczepu 143 harcerzy i 20 zuchów.
Marek Gajdziński (2026 r.)
Źródła:
- Wojciech Bogusławski, „Kronika 16 WDH im. Zawiszy Czarnego 1911-1986"
- Kazimierz Koźniewski "Gawęda o Szesnastce Zawiszy Czarnego"
Więcej...
- Panteon - Zygmunt Wierzbowski
- Panteon - Bohdan Pniewski
- Panteon - Zbigniew Stok
- Panteon - Stanisław Korwin Szymanowski
- Relacje - Jubileusz 50-lecia 16 WDH
- Relacje - Obóz w Bieszczadach w 1962 roku
- Relacje - Obóz Zawratu w Bieszczadach w 1962 roku
- Relacje - Obozy w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych
- Sulimczyki - Sulimczyk nr 1/1962 z 24 czerwca 1962 r.
- Dokumenty – Zaproszenie na jubileusz 50-lecia 16 WDH
- Dokumenty - Ewidencja uczestników obozu Youngboye i Wierchy
- Dokumenty - Raport poobozowy obozu Youngboye i Wierchy
- Historia - Lata 1956-1970 W Poszukiwaniu Nadziei