1 lutego stało się coś czego można się było spodziewać już od jakiegoś czasu. Drużyna „Synkopa” została rozwiązana. Artystyczne zainteresowania jej członków sięgały dalej niż mogli je realizować w Szesnastce. Powoli też przestawali mieścić się w tradycyjnym modelu uprawianego w Szesnastce harcerstwa. Mówiąc wprost, doszło do konfliktu z aspirującą do odgrywania większej roli w szczepie kadrą „Zawratu”. Zarzucano dawnym „Oldboyom” brak zawiszackiego drylu, rozlazłość, lekceważenie zwyczajów, musztry itp. Poniekąd była to prawda. Dusze artystyczne, zwłaszcza o zacięciu intelektualnym zwykle nie potrafią zmieścić się w ramach sztywnej dyscypliny. Tak było i w tym przypadku. Typ dziarskiego turysty też nie był dla nich żadnym ideałem i wcale się z tym nie kryli. Szukając lepszego zrozumienia i szerszego pola działania przenieśli się do hufca, gdzie przy jego komendzie powołano zespół artystyczno-starszoharcerski i nadano mu nazwę - Harcerski Teatrzyk Piosenki „SYNKOPA” . Zespół ten działał na prawach drużyny, jego szefem/drużynowym był dalej Aleksander Ziška. Dołączali do niego stopniowo harcerze z innych drużyn o podobnych zainteresowaniach artystycznych. Ale i to nie trwało długo. Większość chłopaków z „Synkopy” to byli studenci. Już wkrótce wessał ich prężnie rozwijający się artystyczny ruch studencki. I tak zakończyła się ich harcerska przygoda. Trzeba jednak podkreślić, że niektórzy szesnastkowi „synkopowcy” nadal współpracowali ze Szczepem w innych drużynach. Na przykład Witold Stok „Tolo” – syn „Geberała”.
Szczep pracował teraz trzema drużynami „Zawrat”, „Wierchy” i „Youngboye”.
Tym samym rozkazem z dnia 1 lutego h.o. Paweł Mydlarz został przeniesiony z „Zawratu” do „Wierchów” na funkcję przybocznego, a nowym przybocznym „Zawratu” mianowano ćw. Andrzeja Tomaszewskiego. W „Zawracie” mianowano też nowych zastępowych: Leszka Krzyżaniaka i Leszka Nowosielskiego.
Jesienią poprzedniego roku Drużynowy Wierchów pwd. Bohdan Wichiciel w związku ze służbą wojskową musiał przekazać kierowanie drużyną swojemu przybocznemu h.o. Andrzejowi Hryniewiczowi. Rozkazem z 1 lutego sytuacja ta została sformalizowana i Andrzej został mianowany p.o. drużynowym „Wierchów”. Młody drużynowy miał od teraz aż trzech przybocznych: h.o. Pawła Mydlarza, h.o. Felka Wojciechowskiego i h.o. Tomka Pycia. Gromadą zuchową działającą przy „Wierchach” kierował Bogdan Wesołowski. Nowymi zastępowymi byli m. in. Rysiek Kiwalczyk, Wiesiek Tamowski, Tomek Stawiński. Drużyna liczyła ok. 100 chłopców, w tym 15 zuchów.
Bohdan Wichiciel korzystając z pewnej swobody jaką dawał mu przydział wojskowy na terenie Warszawy, przeszedł do Komendy Szczepu prowadząc sprawy kwatermistrzowskie i zaangażował się w pracę hufca.
W Youngboyach kierownictwo drużyny nie uległo zmianie. Funkcje zastępowych pełnili m.in. Wojtek Borkowski, Jurek Marczak, Mirek Chojecki i Jurek Lisowski.
Kolejny obóz Szesnastki niemal do ostatniej chwili stał pod znakiem zapytania. Władze chorągwi stołecznej bardzo niechętnie patrzyły wtedy na samodzielne obozy drużyn. W myśl zamiłowania do centralizacji i sprawowania pełnej kontroli nad wszystkim co się dało, dążono do organizowania dużych zgrupowań chorągwianych i hufcowych. Samodzielność drużyn oznaczała pewien zakres niezależności. Szesnastka pragnęła właśnie takiej niezależności i upierała się przy samodzielnym obozie. Negocjacje trwały kilka miesięcy. W pewnym momencie nawet wydawały się przegrane, kiedy okazało się, że Zbyszek Stok z powodu swoich obowiązków zawodowych, nie będzie mógł poprowadzić obozu. Komendantem miał być bardzo młody instruktor pwd. Marek Wronkowski. Chorągiew na to się nie zgadzała. W końcu jednak, przy użyciu, jakiś prywatnych dojść (tak się załatwiało trudne sprawy w PRL), udało się pod kilkoma warunkami taką zgodę uzyskać. Jednym z warunków było zlokalizowanie obozu w pobliżu Warszawy. Motywowano to tym, że po serii obozów zlokalizowanych w odległych zakątkach kraju, czas poznać Mazowsze. Zalecenie to dotyczyło wszystkich warszawskich zgrupowań obozowych. Dosłownie na ostatnia chwilę udało się taką lokalizację znaleźć, w dodatku atrakcyjną i zapiąć wszystko na ostatni guzik.

1963 r. Wyjazd na obóz w Kamieńczyku.
W dniach od 2 do 26 lipca Szesnastka zorganizowała swój XXXIV obóz letni w Kamieńczyku nad Liwcem – ok. 60 km od Warszawy. Komendantem obozu był pwd. Marek Wronkowski, jego zastępcą h.o. Andrzej Hryniewicz, oboźnym ćw. Bogdan Stefański, a kwatermistrzem Piotr Czerniewski. W obozie uczestniczyło 49 harcerzy w 6 zastępach - po dwa z każdej drużyny. Niska liczebność obozu w porównaniu z poprzednim była skutkiem niepewności rodziców co do tego, czy obóz w ogóle dojdzie do skutku. Wielu z nich, na wszelki wypadek, zorganizowało swoim synom inną formę wakacji.
- „Zawrat” wystawił na obóz dwa zastępy: Żółwie (zast. - ćw. Roman Borkowski) i Żurawie (zast. - wyw. Marek Sumiński). Zastępy te przodowały we współzawodnictwie obozowym: I miejsce zajęły Żółwie, a II miejsce - Żurawie.
- Z „Wierchów” w obozie brało udział 13 harcerzy w 2 zastępach: Rysiów (zast. - wyw. Tomasz Stawiński), Sokołów (zast. - wyw. W. Tanowski) oraz 7 zuchów w zastępie Wilcząt, którego wodzem był Bogdan Wesołowski.
- Z „Youngboyów” w obozie uczestniczyło 14 harcerzy w 2 zastępach: Mar (zast. - Jurek Marczak) i Żbików (zast. - Mirek Chojecki). Mary zdobyły III miejsce we współzawodnictwie obozowym.

1963 r. Obóz w Kamieńczyku. Widok kręgu namiotow.

1963 r. Święto Obozu w Kamieńczyku. Szczepowy - Zbyszek Stok z wizytą na obozie.

1963 r. Święto Obozu w Kamieńczyku. Włodek Dusiewicz demonstruje sposób wlewania menażki zastępowemu.

1963 r. Święto Obozu w Kamieńczyku. Zbyszek Stok podczas sprawdzania umundurowania na apelu.

1963 r. Święto Obozu w Kamieńczyku. Zbyszek Stok i Włodek Dusiewicz.

1963 r. Obóz w Kamieńczyku. Transport węgla do kuchni.

1963 r. Obóz w Kamieńczyku. Włodek Dusiewicz na swoim słynnym motorze.
W trakcie obozu reprezentacja Szesnastki w składzie 34 harcerzy w 4 zastępach pod komendą pwd. Marka Wronkowskiego i ćw. Bogdana Stefańskiego wzięła udział w Zlocie Chorągwi Mazowieckiej w Pułtusku z okazji Tysiąclecia Państwa Polskiego, zdobywając tam I miejsce. Organizacja zlotu chorągwi na Mazowszu, w trakcie trwania obozów była jednym ze sposobów „skłonienie” organizatorów do wykonania zalecenia władz i zlokalizowania swoich obóz w pobliżu.

1963 r. Obóz w Kamieńczyku. W drodze na zlot chorągwi. Przygotowanie do wymarszu z miejsca noclegu.

1963 r. Obóz w Kamieńczyku. Zbiórka do wymarszu z miejsca noclegu w drodze na zlot choragwi.

1963 r. Obóz w Kamieńczyku. Na ulicy w Półtusku podczas zlotu chorągwi.
Najbardziej ekscytujący moment obozu miał miejsce 19 lipca. Pod Wyszkowem zapalił się las. W gaszeniu tego pożaru brały udział zastępy: Mar, Żbików i Rysiów. Otrzymali oni pochwały z wpisaniem do książeczek harcerskich, a Życie Warszawy z 20 lipca tak pisało: „Niezwykle odważną postawę wykazali harcerze z 16 drużyny warszawskiej, obozujący nad Liwcem. Oni byli przy ogniu jedni z pierwszych i skutecznie walczyli z nim".

1963 r. Obóz w Kamieńczyku. Akcja gaszenia lasu.

1963 r. Obóz w Kamieńczyku. Akcja gaszenia lasu.
Obóz został oceniony przez komendę hufca jako bardzo dobry, a komenda chorągwi wystawiła mu ocenę dobrą. Marek Wronkowski mógł teraz liczyć na większą przychylność w komendzie chorągwi.

1963 r. Obóz w Kamieńczyku. Kąpiel w Liwcu.
W sierpniu „Zawrat” zorganizował IV wędrowny obóz górski w Tatrach. Trasa wędrówki biegła od Doliny Chochołowskiej do Pięciu Stawów. Komendantem był pwd. Andrzej Коssowski, a oboźnym Janusz Strużyna.
1 października mianowano przewodnikami: Jacka Herbicha, Pawła Mydlarza, Andrzeja Hryniewicza, Janusza Strużynę, Witolda Stok-Stokowca (syna Zbyszka) i Feliksa Wojciechowskiego.
Obowiązkowa służba wojskowa ponownie pozbawiła Szesnastkę cennego instruktora - jednego z drużynowych. Tym razem na dwa lata „w kamasze” poszedł Marek Wronkowski. Kierownictwo drużyny „Youngvboye” przejął od niego hm. Stanisław Korwin Szymanowski, do niedawna hufcowy Hufca Ochota.
Zatrzymajmy się na chwilę na tym dziwnym wydarzeniu. Co takiego się wydarzyło, że jedną z drużyn Szczepu, ni z tego ni z owego, przejął instruktor hufca, w dodatku wcale nie wywodzący się z Szesnastki? Ktoś całkiem z zewnątrz! Wyjaśnijmy to.
Staszek Korwin był komendantem hufca Ochota nieprzerwanie od 1958 roku. Był też jednym z tych instruktorów, którzy wraz z Aleksandrem Kamińskim zaangażowali się w próbę reaktywowania harcerstwa na fali październikowej odwilży. Komuniści jednak bardzo szybko pousuwali z nowego ZHP ludzi pokroju Kamińskiego. Czystki te miały miejsce w już w 1958 i 1959 roku. Tylko nielicznym udało się nieco dłużej zachować wpływ na lokalne struktury ZHP. Jednym z nich był właśnie Stanisław Korwin Szymanowski. To, że udawało się mu się to aż do 1963 roku wynikało z jego nieprzeciętnych walorów osobistych. Był człowiekiem, jak to się mówi „do rany przyłóż”, do każdego podchodził z wielkim szacunkiem i to nie tylko do przyjaciół ale także do najgorszych nawet przeciwników. Był powszechnie lubiany i to przez każdego bez wyjątku z kim miał jakiekolwiek osobiste kontakty. Potrafił też zawierać korzystne kompromisy z partyjniakami usiłującymi wciskać nos w sprawy harcerskie. Szesnastka wiele mu zawdzięczała, zwłaszcza parasol ochronny pod jakim kryła się przed niechcianym wpływem komunistycznych władz centralnych ZHP. On również wiele Szesnastce zawdzięczał. Zawiszacy wspierali go w wielu jego przedsięwzięciach mających na celu „uharcerzenie” środowisk tworzących hufiec i nadanie mu tradycyjnego charakteru. Te jego zabiegi przynosiły oczekiwane efekty do mniej więcej 1961 roku. Potem było już znacznie trudniej, a to ze względu na coraz większy ideologiczny nacisk jakiemu poddawany był hufiec ze strony Głównej Kwatery ZHP, komendy chorągwi i komitetu dzielnicowego PZPR. Dawały też o sobie znać skutki deprawacji w szeregach młodych instruktorów wywodzących się z drużyn, które nie miały swoich własnych autorytetów harcerskich i oparcia w nich, takiego jakie miała Szesnastka. Przykładem porażki jaką poniósł Staszek była opisana tu, zaplanowana przez niego akcja na zimowisku szkoleniowym hufca w 1962 roku. Takich niepowodzeń przydarzyło mu się więcej. Z czasem jego postawa i oczekiwania wobec kadry instruktorskiej hufca były coraz mniej akceptowane. To pogłębiało jego frustrację, a w szeregach „postępowych” instruktorów bunt przeciwko jego „reakcyjnym” porządkom. W takiej atmosferze jego misja w Hufcu Ochota musiała się prędzej czy później zakończyć. W październiku jego miejsce zajął ktoś, kto nie miał tak „irracjonalnych” wymagań jak on, za to popierał „jedynie słuszną linię patii”.
Staszek, nie chciał się poddać jako instruktor. Pragnął dalej wychowywać młodzież i mieć wpływ na harcerstwo. Jedynym miejscem gdzie mógł dalej, w zgodzie z własnym sumieniem, realizować swoją misję była Szesnastka. Tu miał wypróbowanych przyjaciół podzielających wspólnie z nim harcerskie ideały. Poprosił więc o przyjęcie do grona Zawiszaków. Zadeklarował, że może być nawet opiekunem harcówki, byle w Szesnastce. Został przyjęty z otwartymi ramionami. A, że właśnie zwolniła się funkcja drużynowego „Youngboyów”, Zbyszek Stok bez wahania mu ją zaoferował. Staszek przyjął nowe obowiązki z radością. W ten sposób Szesnastka wzbogaciła się o fenomenalnego instruktora, który został z nią do końca życia i wspierał ją ze wszystkich swoich sił. Dla kolejnych pokoleń Zawiszackich, aż do XXI wieku, „Korwin” pełnił rolę „Zyga”. Wyjaśnijmy jednak, że nie wszyscy przyjęli instruktora z zewnątrz z równie wielką radością. Będzie to w przyszłości źródłem nowych napięć w Szczepie.
Stan drużyny „Youngboye” w momencie przekazania przedstawiał się następująco:
- Drużynowy – hm. Stanisław Korwin Szymanowski,
- przyboczny I – ćw. Bogdan Stefański,
- przyboczny II – pwd. Witold Stok – Tolo,
- gospodarz - Jurek Lisowski.
- zastępy:
- Żbików - zastępowy - Mirek Chojecki - 10 harcerzy,
- Bobrów - zastępowy - Tomek Pazio - 9 harcerzy,
- Mar - zastępowy - Stefan Kwil - 11 harcerzy,
- Sulimczyk - zastępowy - Alek Bartnicki - 5 harcerzy.
Drużyna liczyła ogółem - 39 harcerzy. W szkole nr 16 przeprowadzono nowy zaciąg do drużyny, który jednak nie dał większych wyników.
W październiku wznowiła działalność redakcja Sulimczyka. Zadanie to podjął Aleksander Bartnicki ze swoim zastępem z „Youngboyów”. Ukazał się pierwszy numer pisma będący efektem pracy nowej redakcji.
Pod koniec października wznowiono utracony na jakiś czas kontakt z mieszkającym w Milanów koło Warszawy, Jerzym Wądołkowskim - założycielem Drużyny. Jurek był od wielu lat bardzo chory. Przyjął swoich Zawiszaków z wielkim wzruszeniem. Wysłuchał opowieści o niedawnych losach Drużyny. Postanowiono spotykać się bardziej regularnie.
9 listopada Szczep wyjechał do Chojnowa na „harcówkę". Przypomnijmy - terminem tym, w odróżnieniu od biwaku pod namiotami, zaczęto od jakiegoś czasu określać zimowy wyjazd z noclegiem w szkole. Wyjazd ten został zapamiętany jako wypełniony nocną grą, w skutek czego owo nocowanie okazało się lipą.
Harcówki stały się częstym punktem programu, zwłaszcza w drużynie „Zawrat” Jedna z kolejnych, doczekała się nawet wzmianki w „Życiu Warszawy” z 7 grudnia.
W ogóle w „Zawracie” wiele się działo tej jesieni. Harcerze współpracowali z Warszawskim Kołem Klubu Wysokogórskiego, a najstarsi przeszli teoretyczne przeszkolenie spadochroniarskie. Drużyna zorganizowała też własną izbę w wyremontowanej przez siebie piwnicy. 1 grudnia nowym drużynowym Zawratu mianowano pwd. Janusza Strużynę.
11 grudnia „Youngboye” zorganizowali własne przedświąteczne spotkanie z rodzicami, na którym odbyły się pokazy zastępów. Dziesięć dni później, 21 grudnia w lesie na Młocinach drużyna urządziła sobie wraz ze 178 W.D.H-ek Leśną Choinkę.
XVIII obóz zimowy Szesnastki odbył się na Hali Gąsienicowej. Komendantem zimowiska był phm. Zbigniew Stok, jego zastępcą pwd. Andrzej Hryniewicz, później zmienił go hm. Staszek Korwin, oboźnym pwd. Andrzej Kossowski, a kwatermistrzem pwd. Bohdan Wichiciel. 30-tu harcerzy oddawała się przez tydzień z górą białemu szaleństwu na nartach. Na zimowisku wyróżnił się zastęp Bobasów Mirka Chojeckiego.
Stan Szczepu na dzień 31.12.1963 r.
Szczepowy – phm. Zbigniew Stok - Stokowiec, zastępcy szczepowego – phm. Tadek Sułowski i phm. Włodek Dusiewicz, instruktor komendy – pwd. Andrzej Kossowski, kwatermistrz - pwd. Bohdan Wichiciel.
ZAWRAT
- Drużynowy – pwd. Janusz Strużyna, przyboczni - pwd. Jacek Herbich, ćw. Andrzej Tomaszewski.
- Stan ok. 40 harcerzy
WIERCHY
- Drużynowy – pwd. Andrzej Hryniewicz, przyboczni - pwd. Paweł Mydlarz, pwd. Feliks Wojciechowski i h.o. Tomasz Pyć
- Zastępowi: Zygmunt Jabłoński, Rysiek Kiwalczyk, Wiesiek Tamowski, Tomek Stawiński
- gromada zuchowa – wódz zuchowy Bogdan Wesełowski ( z poza Szesnastki)
- Stan ok. 80 harcerzy i ok. 15 zuchów
YOUNGBOYE
- Drużynowy – hm. Stanisław Korwin Szymanowski, przyboczni – h.o. Bogdan Stefański i pwd. Witold Stok, gospodarz - Jurek Lisowski.
- Zastępowi - Mirek Chojecki, Tomek Pazio, Stefan Kwil, Alek Bartnicki.
- Stan 40 harcerzy.
Stan Szczepu 160 harcerzy i 15 zuchów.
Marek Gajdziński (2026 r.)
Źródła:
- Wojciech Bogusławski, „Kronika 16 WDH im. Zawiszy Czarnego 1911-1986"
- Kazimierz Koźniewski "Gawęda o Szesnastce Zawiszy Czarnego"
Więcej...
- Panteon - Jerzy Wądołkowski
- Panteon - Zbigniew Stok
- Panteon - Stanisław Korwin Szymanowski
- Relacje - Obóz w Kamieńczyku w 1963 roku
- Relacje - Obóz wędrowny Zawratu w Tatrach w 1963 roku
- Relacje - Obozy w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych
- Sulimczyki - Sulimczyk nr 1/1963
- Historia - Lata 1956-1970 W Poszukiwaniu Nadziei