Styczniowa Choinka nawiązywała do 55 rocznicy powstania Szesnastki.

Wiosną nastąpiła kolejna, jeszcze głębsza reorganizacja Szczepu. Między innymi, dokonano dalszych zmian kadrowych, powołano przybocznych i przesunięto niektóre zastępy pomiędzy drużynami/plutonami. Po reorganizacja struktura Szesnastki przedstawiała się następująco.

Szczepowy – phm. Andrzej Kossowski, zastępca szczepowego - ćw. Edek Sudwoj, instruktor programowy - Andrzej Wilgat, instruktor artystyczny - Adam Halber, instruktor turystyczny - Romek Markiewicz.

Zawrat

  • p.o. drużynowego - Krzyś Graczykowski, przyboczny - Janusz Pac
  • zastępy :
    • Kadra -zastępowy - Bogdan Stefański - 9 harcerzy
    • Rysiów – zastępowy - Romek Lichniak - 7 harcerzy
    • Inków – zastępowy - Krzyś Rogoziński - 10 harcerzy
  • ogółem drużyna liczyła: 28 harcerzy

Drużyna wycofała się z działalności w Szkole Podst. nr 39.

Wierchy

  • p.o. drużynowego - Leszek Konieczny, przyboczny - Mirek Chojecki
  • zastępy:
    • Bobrów – zastępowy - Janek Pazio - 9 harcerzy
    • Gepardów – zastępowy - Marek Konieczny - 10 harcerzy
    • Jaguarów – zastępowy - K. Bielejewski - 8 harcerzy
    • Żurawi – zastępowy - Maciek Korwin- 6 harcerzy
  • ogółem drużyny liczyła  35 harcerzy.

Zastęp Gepardów został przeniesiony do „Wierchów” z Grunwaldu, natomiast Węże odwrotnie – z „Wiechów” do Grunwaldu.

Grunwald

  • p.o. drużynowego - Stefan Kwil, przyboczny - Jurek Marczak
  • Zastępy:
    • Cable – zastępowy - Piotrek Patkowski - 13 harcerzy
    • Bakcyli – zastępowy - Andrzej Marczak - 10 harcerzy
    • Sokołów – zastępowy - Jarek Kopaczewski - 7 harcerzy
    • Wężów – zastępowy - Witek Perzanowski - 13 harcerzy
  • ogółem drużyna liczyła - 45 harcerzy.

Ogółem Szczep tworzyło 113 harcerzy.

XXXVIII obóz letni Szesnastki został urządzony w Rydzewie na Mazurach. Komendantem był phm. Andrzej Kossowski, oboźnym Edek Sudwoj. W obozie uczestniczyli też wszyscy trzej drużynowi, na bliżej nie określonych funkcjach.  W podziale na drużyny skład obozu przedstawiał się następująco.

  • Zawrat: 2 zastępy: Rysie (zast. Romek Lichniak), Inkowie (zast. Krzyś Rogoziński). Wraz z drużynowym 16 harcerzy.
  • Wierchy: 2 zastępy: Gepardy (zast. Marek Konieczny) i składany z pozostałych (zast. Andrzej Zwoliński). Łącznie  11 harcerzy wraz z drużynowym.
  • Grunwald: 4 zastępy: Sokoły (zast. Jarek Kopaczewski), Bakcyle (zast. Andrzej Marczak), Cable (zast. Piotrek Patkowski), Węże (zast. Witek Perzanowski). Łącznie 23 harcerzy wraz z drużynowym.

W obozie łącznie uczestniczyło 52 harcerzy. 

Obóz był nieudany, między innymi z powodu niewłaściwej lokalizacji oraz, co o wiele bardziej istotne, fatalnej atmosfery jaka się wytworzyła na gruncie niewłaściwych relacji kadry z harcerzami. Andrzej Kossowski jako komendant okazał się człowiekiem mało odpowiedzialnym. Dochodziło do nieprzyjemnych spraw natury moralnej. Działo się to na oczach całego obozu.

W wyniku tego skandalu, po obozie Komenda Hufca odwołała phm. Andrzeja Kossowskiego z funkcji szczepowego. Nikogo jednak na jego miejsce nie mianowała. Szczepem nieformalnie kierowali teraz na zmianę phm. Marek Wronkowski i hm. Stanisław Korwin Szymanowski. Można by powiedzieć, że „rebelia” Kossowskiego trwała równy rok i zakończyła się interwencją zewnętrzną. Tak właśnie odczytała to spora część starszych harcerzy stojących za „Kosą”. Wraz z nim odeszli oni z Szesnastki.

Wiemy już, że przynajmniej Zbyszek Stok, Tadek Sułowski i Staszek Korwin, dużo wcześniej wiedzieli o pewnych trudno akceptowalnych zachowaniach „Kosy”. To był najważniejszy powód odejścia Suły i Staszka z Szesnastki, gdy rok temu, komenda hufca opowiedziała się po stronie Kossowskiego i mianowała go szczepowym. To właśnie kryło się pod enigmatycznymi "różnicami w podejściu do metod wychowania harcerskiego". Chodziło głownie o znaczenie przykładu osobistego instruktora i o postawę "Kosy", która nie mogła być wzorem dla młodszych.  Wtedy próbowano uniknąć skandalu, związanego z ewentualnym oprotestowaniem decyzji władz hufca, co musiałoby oznaczać ujawnienie powodów, dla których uważano, że „Kosa” nie powinien zostać szczepowym. Musimy pamiętać, że Andrzej, po dziesięciu latach bardzo intensywnej i ofiarnej służby w Szesnastce, był nie tylko kimś niezwykle ważnym dla całego środowiska ale i bardzo bliskim całej zawiszackiej braci. Dobrze przeżywane harcerstwo wytwarza takie właśnie silne więzi. Bez przesady można je nazwać braterskimi.  Staszek i Tadek rok wcześniej ustąpili pola także po to, aby dać „Kosie” pewnego rodzaju szansę. Mieli nadzieję, że z chwilą przejęcia tak poważnej funkcji wychowawczej, Andrzej do związanej z tym odpowiedzialności „dojrzeje”. Tak się jednak nie stało. Popełnili błąd. Inna sprawa, czy ich obiekcje, nie poparte żadnymi twardymi dowodami, zostałyby wtedy uwzględnione?

Z tej historii płynie dość ważna nauka, której w Szesnastce do tej pory nie zapomniano. Nie wolno pod żadnym pozorem tolerować niewłaściwych postaw wobec Prawa Harcerskiego ani charakterologicznych skrzywień u starszych harcerzy aspirujących do funkcji instruktorskich. Czas na wychowanie jest wcześniej, kiedy nie pełni się jeszcze żadnych funkcji. Jeśli ktoś nie nadaje się na zastępowego, przybocznego i później na drużynowego, nie można go dopuścić do pełnienia tych ról, nawet kosztem poważnych zawirowań organizacyjnych. Koszty związane z odsunięciem takich osób zawczasu, są znacznie mniejsze niż straty do jakich na pewno doprowadzi przymykanie oczu. Wnioski z tej lekcji zostały później w Szesnastce, co najmniej kilka razy zastosowane. I to jest coś korzystnego, co wynikło z "rebelii" 1966 roku.    

Zauważmy jeszcze jedną rzecz. Władze ZHP odwołały Andrzeja Kossowskiego pod wpływem zajść na obozie i perswazji ze strony Staszka Korwina, którego dawna pozycja w hufcu miała jeszcze, jak widać, jakieś znaczenie. Dlaczego więc nie mianowały teraz nowego szczepowego, mimo, że było aż dwóch poważnych kandydatów? Jedyne logiczne uzasadnienie tego faktu, to chęć przejęcia bezpośredniej kontroli nad drużynami, które pozbawione faktycznie szczepu i szczepowego, a więc wspólnego zarządu, łatwiej byłoby nakierować na tory, po których pędziła już ta masowa, partyjna organizacja. Nie udało się wykorzystać Kossowskiego, to może uda się posłużyć innymi? Ale i to się władzom ZHP nie udało. Marek Wronkowski i Staszek Korwin cieszyli się w Szesnastce, a zwłaszcza wśród młodej kadry drużyn, dostatecznie silnym autorytetem, by nie musieli mieć oficjalnych mianowań. W Szesnastce liczono się z ich zdaniem na tyle, że mogli nią kierować i bez odpowiednich sznurów funkcyjnych.

Jesienią Szesnastka wróciła zatem na właściwe, to znaczy zawiszackie tory. Jak pisze Wojtek Bogusławski w swojej Kronice 75-lecia „Przywracano zawiszackie metody wychowania harcerskiego”. Należy przez to rozumieć, że ponownie położono szczególny nacisk na to, co jest istotą harcerstwa – na podejmowanie codziennych starań, aby żyć zgodnie z wskazówkami Prawa Harcerskiego oraz na osobisty przykład kadry instruktorskiej w tym względzie.

Musiało też oczywiście dojść do nieuniknionych zmian kadrowych i organizacyjnych.

Pełniącym obowiązki drużynowego „Zawratu” został Mirek Chojecki, z przybocznym Alkiem Bartnickim. Wielu starszych harcerzy, dla których odwołany „Kosa” był autentycznym wodzem, wystąpiło z drużyny. Odejścia miały też inną przyczynę  - wypalenie. Przez ostatnie lata w drużynie nie działo się nic specjalnie porywającego poza rutynowymi działaniami, co w przypadku starszych harcerzy, zawsze kończy się tak samo. Ile razy można uczestniczyć w tych samych zajęciach i chodzić tymi samymi ścieżkami. To przestaje być przygodą i staje się nużącym obowiązkiem, którego łatwo zrezygnować. Dodajmy do tego kilka nieudanych obozów z rzędu i przyczyna zapaści „Zawratu” stanie się jasna.

W „Grunwaldzie” na funkcję drużynowego powrócił pwd. Jerzy Marczak. Rezygnacja Stefana Kwila była spowodowana tym, że wybrał on najtrudniejsze studia na świecie - weterynarię. Jak powszechnie wiadomo, lekarz medycyny musi poznać dobrze człowieka, a lekarz weterynarii od pszczoły i jedwabnika, przez drób wszelaki, gryzonie, psy i koty, świnie, owce, kozy, bydło i konie, po żyrafy i słonie... Stefan musiał skoncentrować się na studiach.  

W „Wierchach” bez zmian z tym, że drużyna przyjęła formalnie sportowy profil działalności.

Wszystkie te zawirowania nie wpłynęły na pracę zastępów, zwłaszcza w „Wierchach” i w „Grunwaldzie”. Zastępy te nadal pracowały normalnie. Nieco inaczej było w „Zawracie”. Tu z powodu odejścia z harcerstwa wielu starszych chłopców, organizacja drużyny musiała zostać zmieniona. Przez całą jesień układano ją na nowo.  

W październiku reprezentacja Szesnastki wzięła udział w Zlocie SKKT w Powsinie. Zdobyto I miejsce w biegu na orientację.

Podobnie jak roku poprzednim, nie urządzono własnego zimowiska. Tylko jeden składany zastęp brał udział w zimowisku hufca w Łańcucie.

Marek Gajdziński (2026 r.)

Stan Szczepu na dzień 31 grudnia 1967 r.

Szczepowy  – brak. Szesnastką kierowali nieformalnie phm. Marek Wronkowski i hm. Staszek Korwin. Drużyny działały samodzielnie pod kontrolą komendy hufca. Ten nieokreślony stan zawieszenia miał trwać jeszcze prawie rok.

Zawrat

  • p.o. drużynowego - Mirek Chojecki, przyboczny - Alek Bartnicki
  • zastępy: brak informacji – zastępy były w trakcie organizacji
  • ogółem drużyna liczyła formalnie: ok. 30 harcerzy, ale na liście było faktycznie wiele „martwych dusz". Drużynowy ich nie skreślał licząc na powrót.

Wierchy

  • p.o. drużynowego - Leszek Konieczny, przyboczny - Rysiek Lichniak
  • zastępy:
    • Bobrów (zast. Janek Pazio)
    • Gepardów (zast. Marek Konieczny)
    • Jaguarów (zast. K. Bielejewski)
    • Żurawi (zast. Maciek Korwin)
  • ogółem drużyny liczyła  ok. 35 harcerzy.

Grunwald

  • drużynowy – pwd. Jurek Marczak
  • Zastępy:
    • Cable (zast. Piotrek Patkowski)
    • Bakcyli (zast. Andrzej Marczak)
    • Sokołów (zast. Jarek Kopaczewski)
    • Wężów (zast. Witek Perzanowski)
  • ogółem drużyna liczyła – ok. 45 harcerzy.

Ogółem Szczep tworzyło 110 harcerzy (wraz z „martwymi duszami” na listach „Zawratu”.

Działalność Szczepu ograniczyła się do Szkół Podst. nr 16 i 9.

Źródła:

Więcej...