Wczesną wiosną rozwiązano drużynę „Zawrat”. Wszystkich harcerzy przeniesiono do „Grunwaldu”. Tym samym Szczep skurczył się do jednej tylko drużyny – do „Grunwaldu” właśnie.
Wyraźnie widać jakiś znaczący kryzys pracy. To już druga rozwiązana drużyna w ciągu roku. „Wierchy” upadły z powodu mało atrakcyjnego programu. „Zawrat” nie podniósł się już z kryzysu spowodowanego obniżenia się poziomu ideowego, a tym samym utraty przez jego najstarszych chłopców sensu pracy w harcerstwie. Innym ważnym powodem odejść chłopców z „Zawratu” była źle pojęta solidarność z pokrzywdzonym ich zdaniem „Kosą”. Nie potrafiono, jak widać, skutecznie przekonać ich do racji jakie stały za jego odwołaniem. Być może, nie było to w ogóle możliwe, bez rozgrzebania jeszcze większych brudów niż te, których byli świadkami, czego chciano chłopcom oszczędzić. Ale fakt jest faktem. Przez kolejne półtora roku, nie udało się Mirkowi Chojeckiemu, przełamać tej atmosfery „smuty” i braku sensu.
Na razie „Grunwald” trzymał się dobrze, zasilony dodatkowo chłopcami z rozwiązanych „Wiechów” i „Zawratu”. Jego drużynowym został pwd. Mirek Chojecki. Natomiast Andrzej Marczak, który był do tego czasu p.o. drużynowego „Grunwaldu” wraz z Maćkiem Korwinem (synem Staszka) próbowali zorganizować nową drużynę z całkiem nowego poboru.

Kwiecień 1969 roku. Szczepowy - Marek Wronkowski na mównicy podczas wyborów w hufcu Ochota.
1 maja, jak co roku, Drużyna musiała wziąć udział w Pochodzie Pierwszomajowym. Była już o tym mowa we wcześniejszych latach. W Szesnastce zdążono się już przyzwyczaić do składania władzy tego obowiązkowego trybutu. Już nie bolało, tak dotkliwie jak w pierwszych latach komunizmu. Było to coś rodzaju uodpornienia lub otępienia. Oczywiście nikt w Szesnastce nie szedł na pochód manifestować tam poparcie dla partii komunistycznej. Była to po prostu okazja do ... zapoznania fajnych dziewczyn, tak samo zniesmaczonych swoją tam obecnością i tak samo szukających jakiejś osłody tego przykrego obowiązku. Po wszystkim szło się w miłym towarzystwie na pierwsze tego roku lody. W archiwum fotograficznym Szesnastki zachowały się zdjęcia akurat z tego pochodu i dlatego go tu wspominamy.

1 maja 1969 roku. Szesnastka w pochodzie pierwszomajowym.
XL obóz letni Szesnastki odbył się w Cichem nad jeziorem Robotno. Komendantem był phm. Marek Wronkowski, oboźnym Alek Bartnicki, kwatermistrzem - M. Gembicki (KPH), magazynierem - Janek Pazio. Obóz przyjął nazwę „Matecznik". Uczestniczyło w nim, nie licząc kadry, 33 harcerzy w 5 zastępach: Rysiów (zast. pwd Leszek Konieczny), Turów (zast. Ryszard Lichniak), Wilków (zast. Andrzej Marczak), Żbików (zast. Witek Perzanowski), Bobrów (Jurek Donica później Maciek Korwin). Uczestnicy byli w wieku od 12 do 15 lat. Zdobyto następujące stopnie: 8 ochotnika i 7 tropiciela oraz 44 sprawności. We współzawodnictwie między zastępami zwyciężyły Wilki. Drugie miejsce zajęły Rysie, a trzecie Bobry.

1969 r. Obóz nad jeziorem Ciche. Oboźny - Alek Bartnicki dokonuje inspekcji umundurowania na apelu.

1969 r. Obóz nad jeziorem Ciche. Sprawdzanie porządków w namiotach podczas apelu porannego.

1969 r. Obóz nad jeziorem Ciche. Posiłek na stołówce.
Ze statystyk obozowych wynika, że w Szesnastce nastąpiła olbrzymia wymiana harcerzy. Ze składu z wiosny 1967 r., przypomnijmy 113 harcerzy, w tegorocznym obozie wzięło udział jedynie 17-tu. To potwierdza diagnozę, że działo się coś, co nie sprzyjało stabilizacji pracy harcerskiej i powodowało ogromną skalę rotacji. Harcerze byli w drużynie dość krótko, za krótko by zdobywać wyższe stopnie. Już drugi rok z rzędu na obozie nie przyznano stopnia wyższego niż tropiciel.

1 sierpnia 1969 roku. Warty honorowe na grobach powstańców.
Po obozie okazało się, że z próby powołania nowej drużyny nic nie wyszło. Jej zalążek połączono z drużyną „Grunwald”. We wrześniu z pracy harcerskiej zrezygnował też Mirek Chojecki, który po ubiegłorocznych przejściach na uczelni, teraz angażował się już w sprawy, które wydawały mu się bardziej Polsce potrzebne i doniosłe. Drużynowym „Grunwaldu’ został ponownie hm. Stanisław Korwin Szymanowski, obejmując jednocześnie, ale już tylko tytularnie funkcję szczepowego. Tytularnie, bowiem Szczep, to była już tylko jedna drużyna, a zatem faktycznie przestał istnieć. Przybocznym Staszka został Alek Bartnicki. Drużyna liczyła ok. 50 harcerzy. Działa już tylko w jednej szkole podstawowej nr 9 na ulicy Białobrzeskiej. Szkoła nr 16 została zlikwidowana z powodu niedostatecznej liczby uczniów. W drugiej połowie lat sześćdziesiątych z tego właśnie powodu zlikwidowano wiele szkół. Miało to związek z bardzo dotkliwym niżem demograficznym.
W październiku najstarsi harcerze wzięli udział w kolejnym Rajdzie Świetlików.

1969 r. Kadra Szesnastki podczas Rajdu Świetlików.
Po kilku latach przerwy Drużyna znów zorganizowała swoje własne zimowisko i to gdzie – w Wierzbiance na Pardołówce - tam gdzie przed wojną odbywały się zimowiska Szesnastki. Komendantem był hm. Staszek Korwin, a oboźnym pwd. Jerzy Marczak. Pogoda sprzyjała białemu szaleństwu. Były doskonałe warunki śnieżne. Niedaleko Wierzbianki na Antałówce mieszkała siostra Gucia Radwańskiego – pani Zofia Radwańska-Paryska, znana taterniczka i alpinistka. Często wpadała na wieczorne kominki z opowieściami o bracie i o własnych alpinistycznych przygodach.
Marek Gajdziński (2026 r.)
Stan Szczepu/Drużyny Grunwald w dniu 31 grudnia 1969 r.
- Szczepowy/drużynowy – hm. Stanisław Korwin Szymanowski, przyboczny Alek Bartnicki.
- Stan ok. 30 harcerzy w 4 zastępach.
Źródła:
- Wojciech Bogusławski, „Kronika 16 WDH im. Zawiszy Czarnego 1911-1986"
- Kazimierz Koźniewski "Gawęda o Szesnastce Zawiszy Czarnego"
Więcej...