Wstałem o 6:00, zjadłem śniadanie i włożyłem na siebie mundur. Następnie wybiegłem na tramwaj, który zawiózł mnie na dworzec Warszawa-Ochota. O 8:30 weszliśmy do pociągu, który zawiózł nas na dworzec Warszawa-Wawer. Oprócz "Grunwaldu" w biwaku uczestniczyły też "Sulima" i "Eskadra", a także zuchy z "BZO" "SC" i "ZOŻ-y". Na dworcu Warszawa-Wawer, z powodu remontu torów, przesiedliśmy się do autobusu zastępczego, który zawiózł nas do Otwocka. W Otwocku przesiedliśmy się do kolejnego pociągu, który zawiózł nas do Starej Wsi. Ze Starej Wsi szybkim marszem udaliśmy się na polanę, gdzie rozbiliśmy namioty. Po rozbiciu namiotów (około godziny 11:00) rozpoczęła się pierwsza gra. Po grze rozdano nam produkty spożywcze na obiad. Mój zastęp ugotował (niestety w mojej menażce) pyszną mieloną wołowinę z odrobiną pesto, którą zjedliśmy z chlebem. Po ciszy poobiedniej i zjedzeniu podwieczorku odbyła się kolejna gra. Drużynowy Eskadry -Jędrzej- zgubił rogatywkę, bez której nie mogło odbyć się ognisko. Zadanie polegało na bieganiu i odczytywaniu liter z kartek, a następnie układaniu ich w słowa, które były podpowiedziami do znalezienia rogatywki Jędrzeja. Po odnalezieniu rogatywki i ubraniu się w mundury rozpoczęło się ognisko. W połowie ogniska zuchy udały się do szkoły, w której nocowały, a kiedy już odeszły z kręgu, wstał JJ i zaczął opowiadać o tym, co oznacza nazwa naszego hufca. Kiedy JJ skończył, wstał Jędrzej i zaczął opowiadać o historii Szesnastki. W czasie śpiewania w oddali grało disco polo i każdy wziął sobie za cel bycie głośniejszym niż słabej jakości piosenki biesiadne. Po ognisku kadra zorientowała się, że nie było jeszcze kolacji, więc szybko posłała nas po nasze produkty na kolacje. Po kolacji poszliśmy szybko spać. Ja osobiście, z powodu niskiej temperatury, spałem w bluzie, polarze i bojówkach. Rano mój zastęp obudził się przed pobudką, więc pierwsze, co zrobiliśmy, to spakowaliśmy plecaki, żeby uniknąć wtopy na alarmie ciężkim. Po pobudce mój zastęp był już gotowy. Po alarmie ciężkim dano nam 15 minut przed wymarszem z plecakami do kościoła. Te 15 minut trwało trochę dłużej niż 15 minut, ale kadra zawsze ma rację i to po prostu mi się wydawało, że minęło więcej czasu. Po „15 minutach” zarzuciliśmy plecaki i wyruszyliśmy do kościoła. Po mszy udaliśmy się z powrotem na stację kolejową Stara Wieś. Wróciliśmy tak samo, jak przyjechaliśmy: ze Starej Wsi do Otwocka pociągiem, z Otwocka do Warszawy-Wawer, a utobusem, a z Warszawy-Wawer do Warszawy-Ochota pociągiem. Z dworca Warszawa-Ochota pomaszerowaliśmy pod Kamień Drużyny, przy którym odśpiewaliśmy „Bratnie Słowo”. Tak zakończył się biwak hufca Zawrat.

Galeria zdjęć z biwaku