słowa: Andrzej Gawroński ps. "And" z oddziału „Ponurego”
na melodię hymnu: "Gdy naród do boju wystąpił z orężem" (1831 r.) wzorowaną na arii z opery "Don Juan" Wolfganga Amadeusza Mozarta
Choć z dala my mamy rodzinę i bliskich,
My polscy żołnierze od Gór Świętokrzyskich,
Tak chciały niebiosa, by krew nam na wrzosach
Ścieliła kobierzec wolności.
Więc szumcież nam, jodły, piosenkę,
Rodacy podajcież nam rękę,
Wśród lasów, wertepów, na ostrzach bagnetów
Wolności niesiemy jutrzenkę.
Nie dbamy o spokój, nie dbamy o ciszę
A do snu nas głuchy szum jodeł kołysze,
Pod głową w chlebaku żelazo granatów
I uśmiech na twarzy spokojny.
Więc szumcie nam jodły piosenkę...
A nasze koszary to chłodny cień lasu,
Chronimy swe głowy pod cieniem szałasów,
A nasza dziewczyna to stal karabina,
Choć zimna, jak piorun wybucha.
Więc szumcie nam jodły piosenkę...
A kiedy się walka z najeźdźcą rozpęta,
Suniemy po lesie jak dzikie zwierzęta,
Tu oddział nasz leży, tam gromem uderzy,
„Ponury” nas uczy brawury.
Więc szumcie nam jodły piosenkę...
Raz, kiedy na patrol szedł oddział zuchwały,
To zerwał się ogień i kule zagrały,
Na trawie, na polu, dowódca patrolu
Padł kulą śmiertelnie raniony.
Więc szumcie nam jodły piosenkę...
Już oczy swe zamknął, pobladły jak chusta
I tylko wiatr polny całuje mu usta.
Na miękkim z traw leżu śpij, polski żołnierzu,
Coś wolnej nie dożył ojczyzny.
Więc szumcie nam jodły piosenkę...
Informacje historyczne
Piosenka powstała w oddziale AK Jana Piwnika "Ponurego". Zaśpiewano ją po raz pierwszy przy ognisku w lesie na tzw. Wykusie w Górach Świętokrzyskich w dniu 11 lipca 1943 r. w czasie uroczystości złożenia przysięgi AK. Potem stała się hymnem zgrupowania Ponurego. Pierwotnie znana była pod tytułem "Piosenka jodłowej puszczy". Szybko przeniknęła do Warszawy. Była znana w Szarych Szeregach i chętnie śpiewana w Powstaniu Warszawskim.
W Szesnastce zyskała sobie ogromną popularność na obozie w Sukowie w 1958 r., który odbywał się na terenach gdzie czternaście, piętnaście lat wcześniej walczyło zgrupowanie AK "Ponurego". W oddziałach tych, a konkretnie u Antoniego Hedy "Szarego" walczył też Tadek Sułowski, komendant obozu w Sukowie, który nauczył Drużyną śpiewać piosenkę powstałą właśnie u Ponurego. Śpiewano ją w Szesnastce przez wiele lat później. Jeszcze w latach 80-tych śpiewaliśmy ją namiętnie wzruszając się słowami "Na miękkim z traw leżu, śpij polski żołnierzu, coś wolnej nie dożył Ojczyzny". Zastanawialiśmy się wtedy, czy my zdołamy jej dożyć.
Z piosenką związane jest też pechowe zdarzenie. Otóż śpiewano ją właśnie w autokarze podczas powrotu z obozu w 1970 roku, gdy przy drugiej zwrotce doszło do wypadku. Autokar wypadł z drogi, wpadł do rowu i dachował. Na szczęście nikomu nic się stało. Dosłownie nikomu! Cud? A może ówczesnym harcerzom, tak bardzo zapatrzonym w bohaterstwo żołnierzy AK, tak bardzo chcących brać z nich przykład, dane było o nią walczyć i tego dożyć.
Marek Gajdziński