9 grudnia 2023 r.

Zaczęliśmy o godzinie 8:00 pod Liceum im. Stanisława Staszica, gdzie Mati wytłumaczył nam całą fabułę wydarzenia i powiedział, że na miejsce biegu musimy dojechać we własnym zakresie. Wytłumaczył też jak mamy tam dojechać. Ponieważ musieliśmy jeszcze z przystanku tramwajowego przejść kawałek, po drodze spotkaliśmy Franka - innego biegnącego. Potem poszliśmy na punkt pierwszy na ulicę Piwną, następnie na kolejny punkt. Kiedy jednak szliśmy na następny punkt, nagle zauważyliśmy, że ktoś nas goni. Trójka ich była Dorian, Ludwik i August, których zadaniem było "łapanie" biegnących, takich jak my. Biegliśmy i biegliśmy, August się zbliżał. Mi udało się dotrzeć na punkt, ale niestety mój kolega z patrolu nie miał tyle szczęścia... Leon został złapany. Byliśmy w ten sposób zatrzymywani trzy razy, lecz nie poddając się, ciągle robiliśmy pozostałe punkty. Kiedy nadeszła prawie godzina 11:00 musieliśmy pójść na punkt "x", spotkaliśmy tam Kornela z opaskami. Kornel tłumaczył nam zasady i strategię ostatecznej bitwy - ona sama zaczęła się parę chwil później. Klepa na opaski w śniegu biegnących (Finów) i obstawiających bieg (Sowietów) zakończyła się sukcesem skandynawskiego ludu. Po punkcie "x" odśpiewaliśmy bratniaka i w tamtej chwili niestety skończyliśmy tegoroczny bieg na krajki i kostki.

mł. Marcel Kurzawa

 

Z tego powodu, że byłem jednym z organizatorów biegu, obudziłem się o godzinie 5:20. Oczywiście szybko się przygotowałem do wyjścia i zjadłem śniadanie. Po wyjściu od razu wykonałem jakieś pięć telefonów do kilku osób w sprawach organizacyjnych, aby wszystko poszło jak należy podczas biegu. Był to m.in. ogarnięcie taśm, których nie można było wziąć z siedziby, gdyż legalnie okupowały ją śpiące tam harcerki, a także dowiadywanie się o obecność punktowych. Udało mi się dojechać bez większych przeszkód pod liceum Staszica, gdzie miał się zacząć bieg i spotkałem Mateusza (drużynowy), któremu przekazać miałem przebranie pożyteczne dla fabuły - Mateusz wcielał się w rolę fińskiego gen. Mannerheima. Niestety nasze zastępy nie wystawiły zbyt dużej ilości biegnących na KIK (było ich pięciu na czternastu), jednak nie powstrzymało to nas przed przeprowadzeniem biegu i rozpoczęliśmy go. Biegnący wcielali się w fińskie siły zbrojne na przełomie 1939/1940 r., które miały pomóc Mannerheimowi w obronie linii umocnień, która została utworzona za jego pomysłem i zwieńczona jego nazwiskiem. Jednak przedtem mieli oni przeprawić się przez liczbę ośmiu punktów (z początku było ich dziesięć, lecz dwóch punktowych z powodu choroby nie mogło się stawić na owych punktach) zaznaczonych na mapie, którą przekazał nam Tadeusz (przyboczny). Znajdowały się one na Starym Mieście. Biegnący zostali podzieleni na patrole, a w każdym znajdował się snajper, dla którego wszyscy razem (w patrolu) zbierali opaski na późniejszą klepę. Kiedy Mannerheim opowiadał jeszcze fabułę, ja wraz z Tadeuszem pojechaliśmy na Stare Miasto, aby zgarnąć jednego z biegnących, który nie mógł się zjawić pod Staszicem z pewnych powodów. Był on wraz z trzema punktowymi (Ludwik, Damian, August) w Mcdonaldzie, gdyż na dworze było za zimno na czekanie. Gdyby ktoś chciał wiedzieć, to zamówili sobie wrapy i po kawie, ale to raczej ciekawostka dla miłośników. Jemu też została wytłumaczona fabuła i wręczona mapa. Zaś punktowi okazali się jednak patrolem rosyjskim, który miał za zadanie biegać po punktach i łapać biegnących, a następnie zabierać im opaskę, a w razie sprzeciwu dwie opaski. Po złapaniu mieli oni robić sobie z biegnącymi zdjęcia, które załączam na dole. Cała faza punktowa miała trwać do godziny 11:00 (wtedy zamykały się punkty), a punktowi i biegnący mieli się zjawić o godzinie 11:10 na swoich punktach X. Ja w tym czasie przygotowywałem odpowiednią liczbę opasek na klepę i obejrzałem dokładnie pole bitwy, gdy wszyscy dotarli na miejsce jakim była Gnojna Góra na Starym Mieście. Na samej górze byli biegnący wraz ze wsparciem części punktowych oraz Mannerheimem, który wraz ze mną wytłumaczył im taktykę podczas bitwy podzielonej na dwie fazy, na które gwizdał Franek (jeden z biegnących). Była to obrona linii Mannerheima. Każdy ze snajperów dostał tyle opasek, ile zdobył wraz z patrolem, zaś reszta patrolu po cztery opaski. Na dole znajdowały się oddziały rosyjskie, które miały szturmować linię i sprytem zaatakować od drugiej strony. W wyniku zaciekłej bitwy na zboczu góry Rosjanie najpierw prawie pokonali Finów, jednak “Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie”: wybuchła wojna domowa w Rosji i spowodowała ich przegraną. Po zakończeniu bitwy odśpiewaliśmy bratniaka, część z nas poszła do znanych wszystkim Złotych Łuków, pożegnaliśmy się ze wszystkimi i tym sposobem zakończyliśmy bieg na KIK w 2023 r.


wyw. Kornel Zawadzki